fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ostre starcie w bastionie rewolucji

Kampania wyborcza pod pomnikiem Lenina w Kijowie
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Niedzielne wybory mera stolicy będą testem na pozycję pomarańczowych przywódców, w tym Julii Tymoszenko – mówią analitycy
To była najdroższa kampania w historii ukraińskiej stolicy. Najważniejsi kandydaci wydali na nią 200 – 250 milionów dolarów, na reklamy, zamówione teksty w prasie, udziały w popularnych telewizyjnych programach oraz przekupywanie wyborców (prokuratura już wszczęła dochodzenie w tej sprawie).
Rekordowa jest też liczba chętnych – aż 70 kandydatów.
– W masowym wyścigu kandydaci zapomnieli o najważniejszym: programach, ideologii, celach. Na pierwszym planie najbardziej widoczna była walka – mówi „Rz” Ołeksandr Czernenko, rzecznik Komitetu Wyborców Ukrainy.
Stawka jest wysoka. – Chodzi nie tylko o pozycję w polityce czy biznesie. Wybór mera Kijowa może mieć kluczowy wpływ na rozwój kariery najważniejszych graczy na ukraińskiej scenie politycznej oraz ich szanse w wyborach prezydenckich na początku 2010 roku – prognozuje kijowski politolog Wadym Karasiow. I dodaje: – Moim zdaniem najbardziej może stracić premier Julia Tymoszenko, inicjatorka dymisji Czernioweckiego. Ponieść uszczerbek może także inne ugrupowanie z pomarańczowego obozu: prezydencki blok Nasza Ukraina, a kijowianie będą chcieli postawić na liderów nowych ugrupowań politycznych.
Według socjologów Julia Tymoszenko może mieć powody do zmartwień: sondaże dają przewagę merowi, któremu wypowiedziała wojnę. Bukmacherzy również chętniej stawiają na Leonida Czernioweckiego, byłego deputowanego Naszej Ukrainy, której honorowym przywódcą jest prezydent Wiktor Juszczenko, i twórcy potężnej sieci bankowej Pravex.
Oficjalnym powodem przedterminowych wyborów były podejrzenia rządu o przestępstwa w kijowskiej radzie miejskiej. Premier oskarżyła mera (a jednocześnie politycznego rywala) o korupcję na wielką skalę oraz proceder w związku ze sprzedażą atrakcyjnych miejskich działek. Przyszłość mera stała się kością niezgody między Julią Tymoszenko a prezydentem Juszczenką, który nie zgadzał się na jego dymisję (decyzję Tymoszenko poparł jednak parlament).
Mieszkańcy Kijowa, którzy mają zamiar znów głosować na Czernioweckiego, nie potrafią ukryć oburzenia.
– A gdzie są dowody przedstawione przez Tymoszenko? Dlaczego nie ma sprawy w sądzie? Julii brakuje władzy w gmachu rządowym przy ul. Hruszewskiego, chce zająć cały Kijów – stwierdza miejscowy taksówkarz czekający na okazję przy stacji metra Chreszczatyk.
Zapewnia, że Czerniowiecki jest porządnym merem, a jego odejście ma związek z tym, że „nie chciał się podzielić ziemią” z otoczeniem szefowej rządu.
Są jednak i tacy, którzy bronią decyzji żelaznej Julii. – Obecny mer nie ma najlepszej reputacji i nie jest w stanie kierować tak dużym miastem. Stawiam na Witalija Kliczkę (zawodowego boksera) – zaznacza młody handlarz pamiątkami z czasów pomarańczowej rewolucji.
Przebieg kampanii wyborczej pokazał, jak bardzo Ukraińcy są zmęczeni życiem politycznym i nieustającymi przepychankami na górze. Przy punktach agitacyjnych w Kijowie nie zatrzymywał się prawie nikt. Kolorowe broszurki i chorągiewki przyciągały wzrok głównie przyjezdnych. Wielu mieszkańców Kijowa deklarowało, że w niedzielę nie pójdzie głosować, ale wyjedzie na działkę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA