fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Lewica pogrzebała się sama

Pomysł poszerzenia elektoratu SLD przez Magdalenę Ogórek okazał się niewypałem
PAP, Leszek Szymański
Wyniki Magdaleny Ogórek i Janusza Palikota to klęska – twierdzą eksperci.

Sondażowe wyniki late poll przygotowane przez Ipsos nie pozostawiają liderom lewicy żadnych złudzeń. Jest bardzo źle. Poparcie 2,4 proc. dla popieranej przez SLD Magdaleny Ogórek i 1,5 proc. dla kandydata Twojego Ruchu Janusza Palikota to już nie żółta, ale czerwona kartka pokazana przez wyborców.

– Lewica jest w totalnej dekompozycji. Wynik Magdaleny Ogórek jest kompromitujący i naturalną konsekwencją powinna być dymisja Leszka Millera, który w zasadzie może już wyprowadzać sztandar. Jeśli chciał przejść do historii jako pierwszy i ostatni szef SLD, to mu się udało – ocenia dr Błażej Poboży, politolog z UW.

W SLD powoli zaczynają się już rozliczenia, a działacze partii odcinają się od swojej kandydatki. – Ten wynik na pewno jest rozczarowujący, bo liczyliśmy na więcej. Ale to nie była nasza kandydatka, my ją tylko poparliśmy – twierdzi poseł Dariusz Joński. – Gdyby Magdalena Ogórek była bliżej programu SLD, wynik byłby lepszy. To był jeden z powodów porażki – dodaje.

Większość działaczy nie chciała nawet wziąć udziału w organizowanym w siedzibie sztabu oficjalnym wieczorze wyborczym. Zamiast tego spotykali się w kilku miejscach w Warszawie, m.in. w siedzibie regionu mazowieckiego przy ulicy Złotej, gdzie swoje urodziny zorganizował Włodzimierz Czarzasty.

– Chcieliśmy w spokoju porozmawiać, bez obecności mediów – mówi nam jeden z uczestników imprezy na Złotej. – Teraz trzeba się zastanowić, co dalej – dodaje.
Rzeczywiście, lewica ma o czym myśleć. – Pytanie, jak szybko zostaną wyciągnięte wnioski w samej partii i jak szybko zostaną przeprowadzone radykalne ruchy organizacyjne i personalne – zaznacza Poboży. – Jeśli wzorem dwóch poprzednich poważnych porażek w SLD (samorządowej i europarlamentarnej – red.) nikt tych wniosków nie wyciągnie, to jest to koniec SLD – twierdzi politolog.

Rozliczenia mogą nastąpić już w najbliższą sobotę 16 maja. Wtedy odbędzie się zarząd krajowy partii połączony ze spotkaniem klubu parlamentarnego. – Rozpoczynamy rozmowy o wzmocnieniu lewicy, bo najbardziej jesteśmy rozczarowani wzrostem poparcia dla skrajnej prawicy – przyznaje Joński.

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że w sobotę padną propozycje rozszerzenia formuły SLD, niewykluczone są też wnioski o rozpatrzenie zmiany lidera. Nie jest nawet pewne, że partia do wyborów parlamentarnych pójdzie pod szyldem SLD.
– O nazwie będziemy dyskutować – tłumaczy Joński i dodaje, że rozmowy będą prowadzone także ze środowiskami, które stały dotąd z boku SLD.

Wynik Ogórek to też powód do triumfu dotychczasowych krytyków Leszka Millera.
– Od początku mówiłem, że to zła kandydatura niepoprzedzona żadną debatą wewnętrzną. To w połączeniu z fatalną kampanią musiało się tak skończyć – podkreśla były asystent Józefa Oleksego Rafał Dobrzeniecki. – Dziś prawdziwym zwycięzcą jest Grzegorz Napieralski. Wynik Ogórek jest siedmiokrotnie niższy od jego z 2010 r. i musi skutkować dymisją Leszka Millera i całego zarządu partii.

Sam Napieralski również szykuje się do ataku. Pierwszą ostrą krytykę można było usłyszeć już podczas jego wystąpień w wieczornych programach po ogłoszeniu wyborów. Głównym celem ataków będzie teraz Miller.

Jak ustaliliśmy, były szef Sojuszu od poniedziałku zaczyna też intensywne rozmowy na temat przyszłości lewicy. Spotka się na pewno z Andrzejem Rozenkiem i Barbarą Nowacką.
Ta ostatnia również ma problem. – Choć jest najmocniejszą teraz kartą lewicy, to jednak do końca firmowała porażkę Palikota – przypomina Poboży. A co z nim?
– Wynik nie jest dobry, ale się nie poddajemy. Czas Palikota jeszcze nadejdzie – przekonuje poseł Michał Kabaciński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA