fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Piloci Ryanaira chcą śledztwa

Piotr Aleksandrowicz
Piotr Rudzki
Piloci największej taniej linii w Europie uważają, że nie pozwala im się mówić o sprawach dotyczących bhp i chcą, by władze nadrzędne ustaliły wpływ postępowania pracodawcy na bezpieczeństwo pracy.
Irlandzki przewoźnik zasłynął niskimi cenami biletów, ale także z budzącymi kontrowersje  dopłatami za wszystko, od kupowania biletów kartami kredytowymi, przez samodzielną rejestrację na lotniku, po opłaty za bagaż i rezerwację miejsc w kabinie.
Nieformalna Grupa Pilotów Ryanaira (RPG) przeprowadziła ankietę wśród ponad 1000 pilotów i pierwszych oficerów, ponad jednej trzeciej tej kategorii zawodowej, i stwierdziła, że 94 proc. chce, by władze lotnicze przeprowadziły śledztwo o wpływie na bezpieczeństwo pracy praktyk związanych z zatrudnieniem. 89 proc. ankietowanych nie uważa, by pracodawca cechował się otwartą i przejrzystą kulturą w zakresie bezpieczeństwa pracy, dwóm trzecim nie podoba się zgłaszanie różnych problemów w wewnętrznym systemie informowania.
Ryanair odmówił skomentowania, ale stwierdził w swym ostatnim rocznym bilansie - ogłoszonym w lipcu, że w ciągu 29 lat działalności nie doszło do nieszczęśliwego wypadku pasażera czy członka personelu latającego i że on zachęca załogi latające do zgłaszania wszelkich uwag dotyczących bezpieczeństwa za pośrednictwem systemu SAIR (Safety Alert Initial Report) albo w ramach poufnej  łączności elektronicznej. - Ryanair nie ma nic do powiedzenia - stwierdziła rzeczniczka.
Szef RPG, Evert van Zvol, który nie jest pilotem Ryanaira, ale do niedawna kierował Zrzeszeniem Holenderskich Pilotów Liniowych VNV stwierdził, że trzy czwarte pilotów Ryanaira jest zatrudniane przez biura pośrednictwa i niemal wszyscy mają umowy z tzw. zerowymi godzinami, co oznacza brak jakichkolwiek gwarancji zatrudnienia.
Zrzeszenie Irlandzkich Pilotów Linii Lotniczych IAPA uznało, że te umowy przewidują najgorsze warunki w branży lotniczej. Mogą oznaczać, że piloci nie chcą mówić głośno np. czy samolot miał dość paliwa, albo czy kazali im latać podczas choroby - powiedział van Zvol.  Gdy trudno coś takiego udowodnić, to uzasadnione jest podjęcie postępowania wyjaśniającego, czy były podstawy do niepokoju pilotów o bezpieczeństwo.
RPG przekazał wyniki ankiety pracodawcy i irlandzkiemu urzędowi lotnictwa IAA. - Musi tym zająć się ktoś niezależny - uznał van Zvol. IAA nie chciał wypowiadać się.
W ubiegłym roku urząd wszczął  śledztwo po awaryjnych lądowaniach trzech samolotów Ryanaira w Hiszpanii, bo miały minimalną rezerwę paliwa. Ustalono, że miały więcej paliwa od tego minimum i zalecono przewoźnikowi zmianę polityki w  zakresie paliwa dla samolotów latających do zatłoczonych lotnisk przy złej pogodzie.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA