Wykopaliska w Kolegiacie Najświętszej Marii Panny Królowej Świata prowadzone są w związku z wymianą posadzek kaplic, pod którymi się znajdują.
- Zaskoczeniem są drewniane trumny pokryte malowanymi elementami florystycznymi. W trumnach zdobionych złożono zapewne dzieci lub dziewice — wyjaśnia dr Marcin Majewski.
Pochówki ze wszystkich badanych krypt zachowały się w bardzo złym stanie. Spowodowane jest to dużym zawilgoceniem, które jest konsekwencją wysokiego poziomu wód gruntowych. W kościele nie zachowały się też płyty nagrobne.
Na podstawie form pochówków i znajdowanych zabytków naukowcy oszacowali wiek grobów na przełom XVII i XVIII wieku. Był to czas prosperity Stargardu, gdy miasto było stolicą Pomorza Tylnego za czasów panowania brandenburskiego. Świadczą o tym ubrania zmarłych — cenne tkaniny, m.in. jedwab. Niektórzy ze zmarłych zostali ubrani w odzież noszoną na co dzień.
Trumny układano w kryptach w dwóch poziomach — wyższe na specjalnych metalowych rusztach. Drewniane trumny nie przetrwały próby czasu. Spadły na te znajdujące się poniżej. Według szacunków badaczy, w jednej krypcie składano do pięciu, sześciu zmarłych.
Badaczy czeka teraz kwerenda w zasobach archiwalnych. Największą szansę widzą w prześledzeniu mów pogrzebowych, które były już w tamtych czasach wydawane drukiem.
— Gdy uda się ustalić tożsamość jednego zmarłego, będzie można poznać informacje o pozostałych, gdyż były to zapewne osoby spokrewnione lub spowinowacone — uważa dr Majewski.
Jeden ze zmarłych zwrócił szczególną uwagę badaczy. Czaszka młodego człowieka została przecięta na pół. Taki zabieg może być związany z pośmiertnym zabiegiem sekcyjnym, którego celu naukowcy nie są w stanie jednoznacznie ustalić. Być może próbowano stwierdzić przyczynę zgonu.
—pap, Nauka w Polsce