Ustawa wprowadzająca podatek od słodkich napojów i opłaty od tzw. małpek, czyli małych butelek z alkoholem, trafiła właśnie do Senatu. Dla branży producentów to kolejna szansa na próbę przekonania ustawodawcy do swoich racji.

Na razie udało się załatać ogromną lukę w przepisach, które niemal zwalniały sieci handlowe z tego podatku, a także przedłużyć vacatio legis z kwietnia na lipiec 2020 r.

Źródło kalorii

Resort zdrowia wypuścił pierwszą wersję projektu ustawy wprowadzającej te podatki 20 grudnia 2019 r. Ten projekt przewidywał także opodatkowanie reklam suplementów diety, ale ta propozycja zniknęła zaraz po Nowym Roku. Ruszyła debata, czy na pewno słodzone napoje są winne nadwagi dzieci i młodzieży, jak wskazano w uzasadnieniu ustawy. Na pytanie „Rzeczpospolitej" Instytut Żywności i Żywienia odpowiedział, że jego badania z 2018 r. wykazały, iż cukier zawarty w słodzonych napojach gazowanych i niegazowanych stanowi 23 proc. ogółu cukrów spożywanych przez młodzież w postaci płynnych produktów. – Napoje gazowane i niegazowane stanowią jedno z głównych źródeł sacharozy w diecie młodzieży w Polsce – odpowiedział IŻŻ na pytanie „Rzeczpospolitej".

Kolejny argument podniósł szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jarosław Pinkas, który podkreśla, że uzasadnione są różne działania na rzecz obniżenia spożycia cukru, a podatki mogą być jednym z takich elementów. Drugim kluczowym krokiem jest reformulacja składu produktów spożywczych, czyli zmiana składu w kierunku obniżania zawartości cukru.

Dodatkowo wejdzie w życie opłata od małpek, która wynosi od 0,85 do 2 zł, zależnie od mocy alkoholu i pojemności butelki. Czy regulacje przyniosą efekt w postaci 3 mld zł albo spadku popytu na słodzone napoje oraz małpki – zobaczymy. Jednak Bank Światowy twierdzi, że w odróżnieniu od alkoholu i papierosów słodkie napoje są bardziej wrażliwe na wzrost cen – co oznacza, że podatkami jednak można ograniczyć ich popularność. Analitycy sprzedaży, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita", są zdania, że według największych producentów podatek dotknie mocniej polskich wytwórców tańszych wyrobów, w tym marek własnych sieci handlowych, a międzynarodowe koncerny będą miały łatwiej, bo z tym tematem mierzyły się już na innych rynkach, od Francji po Meksyk. Tymczasem polskim firmom, nawet tym dużym, brak w tej sprawie doświadczenia.

Danina dekady

Najgłośniejszy u nas podatek 2020 r. nie jest nowością na świecie. Według danych Banku Światowego zaledwie w ciągu ostatniej dekady wprowadziło go 39 krajów. W ciągu ostatnich dwóch lat pojawił się w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Estonii. Rok wcześniej wprowadziła go Portugalia, w 2016 – Belgia, a Francja zdecydowała się na taki krok już osiem lat temu. Wprowadzenie podatku od cukru to jedna z niewielu decyzji, za które w Europie chwalony jest rząd Węgier (2011). Na podobny krok zdecydowały się też wielkie gospodarki na całym świecie, jak Meksyk i Chile (2014), trzy lata później zrobiły go Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indie, Sri Lanka i Tajlandia.

Badacze z Global Food Research Program z uniwersytetu w Chapel Hill w Karolinie Północnej opublikowali przed tygodniem badania wpływu podatku w Chile. Spożycie napojów słodzonych cukrem spadło tam prawie o 25 proc. w ciągu 18 miesięcy bezpośrednio po przyjęciu przez kraj przepisów, które ograniczały reklamę niezdrowej żywności, wprowadziły etykiety ostrzegawcze z przodu opakowania i zakazały podawania tzw. śmieciowego jedzenia w szkołach. W tym czasie naukowcy odnotowali 5-proc. wzrost zakupów wody butelkowanej, dietetycznych napojów bezalkoholowych i soków owocowych bez cukru. – Tak duży wpływ na poziomie krajowym w pierwszym roku jest niespotykany – mówi Lindsey Smith Taillie, epidemiolog żywienia z University of North Carolina i główna autorka badania.

Meksyk z wypiekami

Meksyk poszedł dalej i narzucił „podatek od śmieciowego jedzenia". Napoje zostały obciążone opłatą 1 peso za litr napoju bezalkoholowego z dodatkiem cukru. Podatek od fast foodów to 8 proc. od sprzedaży produktów innych niż niezbędne, zawierających więcej niż 275 kalorii na 100 gramów produktu. Obciążył przekąski, słodycze, czekoladę, budynie, kremy orzechowe, wypieki, lody. Popyt na tego typu jedzenie spadł o 7 proc. Co więcej, w ubiegłym roku organizacja konsumencka El Poder del Consumidor (Siła Konsumenta) zaczęła... się domagać podwyższenia podatku zarówno na słodzone napoje i fast food, jak też na alkohol i papierosy.

Podatek od fast foodów może być kolejnym globalnym trendem, bo gospodarstwa domowe, zdaniem badaczy z uniwersytetu w Karolinie Północnej, wydają na napoje 5–7 proc. swojego budżetu przeznaczonego na żywność, a na niezdrowe przekąski wydają nawet 15–20 proc. W USA dorośli spożywają z tego źródła od 33 do nawet 57 proc. swoich dziennych kalorii. Badacze odkryli, że są one w stanie na dobre zmienić nawyki żywieniowe ludzi. Węgry wprowadziły 4-proc. podatek na żywność i napoje z dużą ilością cukru i soli – słodzone napoje, słodycze, słone przekąski, sosy i dżemy owocowe. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oceniła, że konsumpcja tych artykułów spadła zarówno w wyniku wzrostu cen, jak i kampanii edukacyjnych. – Konsumenci zareagowali na podatek, wybierając tańszy, często zdrowszy produkt (od 7 do 16 procent badanych), konsumowali ich mniej (od 5 do 16 procent) lub zastąpili innymi produktami, często zdrowszą alternatywą – oceniła WHO.