fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Koniec ze śmieciami w jednym worku. Będzie obowiązek segregacji dla wszystkich

Adobe Stock
Rząd chce, by wszyscy oddzielali szkło od plastiku i metalu. Zapomniał jednak ustalić zasady kontroli tego obowiązku.

Wszystkie śmieci będą musiały być segregowane. Nie będzie jednak jasnych reguł kontroli tego obowiązku. Samorządy ostrzegają przed chaosem. Żądają od rządu wniesienia autopoprawki.

W piątek w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Jej autorem jest Rada Ministrów.

Ile papieru w szkle

– Segregacja śmieci będzie obowiązkowa. Rząd wykreślił jednak z projektu delegację do wydania rozporządzenia określającego zasady kontrolowania, czy selekcjonuje się śmieci, czy nie – tłumaczy Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners.

– Będą więc duże problemy z ustaleniem naruszeń. Każdy samorząd będzie miał własne zasady. To, co w jednej gminie będzie dozwolone, w innej już niekoniecznie – tłumaczy Maciej Kiełbus. Wtóruje mu Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.

– Początkowo projekt przewidywał delegację dla Ministerstwa Środowiska do uregulowania w rozporządzeniu zasad kontroli selektywnej zbiórki odpadów. Niestety, nie wiedzieć czemu, wycofano się z niej. Dlatego zwróciliśmy się o autopoprawkę do projektu, która będzie przewidywała taką delegację – tłumaczy Leszek Świętalski. Jego zdaniem po wejściu w życie nowych przepisów trudno będzie ukarać osobę, która śmieci nie segreguje.

– Dziś składa się deklarację, czy segreguje się, czy nie. Ci, którzy tego nie robią, płacą więcej za odbiór śmieci. Po zmianie przepisów będzie założenie, że wszyscy segregują. Jeśli ktoś nie zostanie złapany za rękę, trzeba będzie mu udowodnić naruszenie przepisów, a to jest trudne, gdy nie ma określonych zasad i warunków kontroli oraz podstawy prawnej ukarania – uważa Leszek Świętalski.

Projekt nie wpłynie również na obniżenie mieszkańcom opłat. Dziś w wielu gminach są one bardzo wysokie. Na początku roku masowo je podnosiły nawet o 100 do 400 proc.

– Wprawdzie projekt przewiduje, że gminy będą dopłacać, ale tylko ze środków uzyskanych z recyklingu, a tych – jak wiadomo – nie mają, ponieważ system ten w Polsce nie działa – dodaje Maciej Kiełbus.

Hotelarz może się wycofać

Projekt przewiduje, że właściciele niezamieszkanych nieruchomości (np. hoteli, biurowców, restauracji) będą mogli rezygnować z systemu gminnego.

– To bardzo złe rozwiązanie, samorządy wcześniej przecież kalkulują, ile będzie ich kosztować odbiór śmieci – twierdzi Kiełbus.

Samorządowcy chcą walczyć w Sejmie o zmianę tej propozycji. Ich zdaniem powinno być tak jak teraz, czyli to same samorządy powinny decydować, czy chcą wywozić śmieci z nieruchomości niezamieszkanych, czy też nie.

– Dla mnie to oczywiste, że właściciele sklepów czy biurowców nie zechcą korzystać z komunalnego systemu. Jest z założenia droższy. Dlatego nadal śmieci będą podrzucanie, gdzie popadnie. Tymczasem rządowi zależy na kontrolowaniu wytwarzania odpadów. Gdyby nieruchomości niezamieszkane zostały objęte systemem komunalnym, kontrola byłaby pełna, a tak będzie dziurawa jak sito – uważa Leszek Świętalski.

Bój o opłaty za domy letniskowe

Rząd wprowadził również zmiany dotyczące domów letniskowych. Chce, by opłata za wywóz śmieci wynosiła rocznie maksymalnie 10 proc. dochodu rozporządzalnego, czyli obecnie rocznie ok. 169,30 zł, a miesięcznie 14,10 zł. Gminy protestują. Ich zdaniem stawka jest za niska.

– Obecnie właściciele domów letniskowych płacą o wiele więcej za odbiór odpadów. Jeżeli nowa, niska stawka zacznie obowiązywać, stali mieszkańcy będą zmuszeni dokładać do letników – podkreśla Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

– Poza tym wiele domów letniskowych ma charakter całoroczny. Śmieci będą wywożone z nich także w zimie – dodaje Leszek Świętalski.

W projekcie częściowo wycofano się z zakazu spalania śmieci zmieszanych. Ma on wejść w życie 30 czerwca 2021 r. Nie będzie jednak dotyczył spalarni odpadów lub współspalarni odpadów finansowanych ze środków UE lub funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Ale tylko przez okres niezbędny do zapewnienia trwałości danego projektu.

To ukłon w stronę samorządów. Alarmowały, że zakaz pogrąży finansowo spalarnie wybudowane przy wykorzystaniu środków unijnych.

Etap legislacyjny: pierwsze czytanie w Sejmie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA