fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Podatek śmieciowy i opłata produktowa - pomysły na problem z odpadami i ich segregacją

Adobe Stock
Opłata w cenie opakowania i podatek śmieciowy to pomysły na rozwiązanie problemu z odpadami.

Opłaty za śmieci idą w górę. Samorządom, mieszkańcom oraz zarządcom budynków przybywa obowiązków związanych z segregacją odpadów. Mnożą się więc pomysły na rozwiązanie tych problemów. Najnowsze to doliczanie opłat do opakowań produktów oraz wprowadzenie podatku śmieciowego.

Czytaj też:

Odpowiedzialność producentów

Od lat w Europie Zachodniej funkcjonuje opłata produktowa. Producenci doliczają ją do ceny opakowań, a płacą kupujący, czyli konsumenci.

– Pieniądze przeznacza się na zbieranie i recykling zużytych opakowań. Dzięki temu mieszkańcy płacą mniej za odbiór śmieci komunalnych – wyjaśnia Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK.

W Polsce też wprowadzono tego rodzaju opłatę. Jej pobór jednak mocno kuleje i nijak się ma do opłat za odbiór śmieci mieszkańców.

Jest jednak szansa, że to się zmieni. Ramowa dyrektywa odpadowa z 30 maja 2018 r. wprowadza obowiązkową rozszerzoną odpowiedzialność producentów opakowań.

– Oznacza to, że powinni oni zbierać zużyte opakowania i je przetwarzać lub w pełni pokrywać koszty tych działań – tłumaczy Piotr Szewczyk.

Unijne przepisy dają na to dwa lata. Na razie nie ma pomysłu, jak to ma wyglądać. Przede wszystkim kto ma pobierać pieniądze, a w grę wchodzą grube miliony złotych. Pojawiają się głosy, że gminy.

– Ale to nie one zbierają fizycznie odpady. Moim zdaniem pieniądze powinny trafiać do firm recyklingowch oraz przetwarzających odpady. Dzięki temu będą mniej pobierać za przetworzenie odpadów. W efekcie mieszkańcy mniej zapłacą za odbiór śmieci – dodaje Piotr Szewczyk.

Mec. Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners, rozwiewa wątpliwości, że dzięki tym zmianom zniknie obowiązek dzielenia śmieci.

– System rozszerzonej odpowiedzialności producenta nie będzie miał wpływu na obowiązek segregacji, tego nie unikniemy – uważa Maciej Kiełbus.

Spółdzielnie mieszkaniowe domagają się natomiast wprowadzenia podatku śmieciowego, który zastąpiłby dzisiejsze opłaty.

Segregacji mówimy: nie

– Polacy powinni płacić gminom w całym kraju tyle samo za śmieci. Samorządy zaś otrzymane pieniądze przeznaczałyby na ich odbieranie i przetwarzanie. Bez angażowania zarządców nieruchomości i mieszkańców. Pracujemy równolegle nad petycją do Sejmu w tej sprawie oraz projektem ustawy obywatelskiej – mówi Jerzy Jankowski, prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

Obowiązek segregacji krytykuje również Piotr Pałka, radca prawny, wspólnik w kancelarii prawnej Derc Pałka.

– Dziś segregacja śmieci jest bardzo kosztowna. Nie tylko rosną opłaty z tego tytułu, ale też trzeba dostosować budynek oraz mieszkania do selektywnej zbiórki. Co ma np. zrobić rodzina, która mieszka na 24 mkw.? – zastanawia się mecenas Pałka. – Wystarczy też, że jedna osoba w bloku nie segreguje, a konsekwencje ponoszą wszyscy. Mają bowiem podwyższoną opłatę za śmieci. Dlatego uważam, że segregacja ma sens tylko w domach jednorodzinnych – podkreśla Piotr Pałka.

Samorządy krytykują pomysł i mają własny.

– To nie jest nowy pomysł. Pojawił się już raz przy okazji projektu ustawy śmieciowej w 2011 r. Mieliśmy go płacić razem z PIT. Ale z tej propozycji bardzo szybko zrezygnowano – przypomina Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP. Według niego pomysł nie jest zły, ale ma jedną dużą wadę.

– Gdy Polacy zapłacą śmieciowe, nie będą chcieli segregować śmieci, bo po co – uważa Świętalski.

– Unia Europejska zobowiązuje państwa członkowskie do selektywnej zbiórki odpadów, ale nie narzuca im, w jaki sposób mają to robić – zauważa Maciej Kiełbus.

– W Polsce system segregacji śmieci został wprowadzony jako obowiązkowy w 2011 r. Wówczas same gminy decydowały, w jak sposób zorganizują segregację na swoim terenie, czy np. szkło i plastik wrzucać do tego samego pojemnika czy może do dwóch odrębnych. Niestety, to się zmieniło w lipcu 2017 r. Wtedy weszło w życie rozporządzenie ministra środowiska w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów – mówi Maciej Kiełbus.

Wolność dla gmin

– W tych przepisach narzucono samorządom jeden model. I to był w mojej ocenie błąd. Każda gmina jest bowiem inna, a przepisy tego nie uwzględniają. Inaczej wygląda specyfika gmin wielkomiejskich, inaczej małych miasteczek, a jeszcze inaczej gmin wiejskich o bardzo małej gęstości zaludnienia. Rozwiązania sprawdzające się w Warszawie mogą nie zadziałać na dalekiej prowincji. System gospodarki odpadami komunalnymi wymaga elastyczności, która nierozerwalnie wpisana jest w charakter zadań własnych gmin – podkreśla mec. Kiełbus.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA