fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Węgiel

Górnicy są postawieni pod ścianą

Fotorzepa, Tomasz Jodłowski
Kolejne rozmowy w sprawie przyszłości polskiego węgla zapowiadają się bardzo burzliwie. Harmonogram zamykania kopalń będzie trudny do utrzymania.

Do piątku Główny Instytut Górnictwa ma przygotować analizę tego, czy zatwierdzone we wrześniu przez przedstawicieli rządu i górnicze związki zawodowe daty zamykania poszczególnych kopalń węgla energetycznego są realne. Według naszych rozmówców w świetle nowej polityki energetycznej państwa do 2040 r. i rosnących w szybkim tempie kosztów emisji CO2 utrzymanie węglowego biznesu aż do 2049 r. będzie szalenie trudne. Kolejna tura górniczych negocjacji ruszy w przyszłym tygodniu.

Spore zaskoczenie

Przyjęcie przez rząd strategii energetycznej przed zakończeniem rozmów o przyszłości górnictwa i podpisaniem tzw. umowy społecznej zaniepokoiło górniczych związkowców. Wciąż są jednak przekonani, że najważniejsze ustalenia wynikające z przyszłej umowy zostaną uwzględnione w krajowej strategii. – Takie zapewnienie dostaliśmy od wiceministrów. Mam nadzieję, że prace przy umowie społecznej przyspieszą i uda się ją podpisać do końca lutego. A wtedy powiemy rządowi: sprawdzam – kwituje Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej Solidarności.

Z naszych źródeł w branży górniczej słyszymy jednak, że związkowcy są obecnie na straconej pozycji, a jakakolwiek umowa społeczna i tak zostanie później zweryfikowana przez rynek. – Ustalić coś na pewno można co najwyżej do 2030 r. Później wiele zależeć będzie od tego, jak będzie wyglądał rynek energii – mówi jeden z naszych rozmówców. Problem w tym, że związkowcy chcą twardych deklaracji co do tego, jak długo będą działać poszczególne kopalnie.

A póki co przewidywania dla produkcji energii z węgla nie są optymistyczne. W styczniu ceny uprawnień do emisji CO2 na rynku spotowym przebiły rekordowe 34 euro/t. Szybki wzrost kosztów emisji oznacza szybszą ścieżkę odchodzenia od węgla – krajowa strategia zakłada w takim scenariuszu, że udział węgla w miksie energetycznym w 2030 r. spadnie do 37 proc., a w 2040 r. – do 11 proc. Dziś przekracza 70 proc.

Stanowczy sprzeciw wobec takiej strategii wystosowali związkowcy z Sierpnia 80, którzy w liście do premiera Mateusza Morawieckiego domagają się kontynuacji budowy bloku węglowego w Ostrołęce. Wcześniej Enea i Energa zrezygnowały z tej inwestycji, uznając ją za nieopłacalną i spisując na straty w sumie niemal 2 mld zł. Zamiast tego ma powstać blok gazowy. – Rząd wbrew wcześniejszym obietnicom realizuje pod dyktando Unii Europejskiej szkodliwy dla interesów naszego kraju program pośpiesznej dekarbonizacji Polski – twierdzą związkowcy.

Wszystko wskazuje więc na to, że rozpoczynająca się w przyszłym tygodniu kolejna tura rozmów związków zawodowych z rządem będzie bardzo burzliwa.

Mało czasu

Podpisanie umowy społecznej jest o tyle ważne, o ile na jej podstawie polski rząd sformułuje wniosek do Komisji Europejskiej o możliwość pokrywania z państwowych pieniędzy strat w polskich kopalniach. Tylko w ten sposób możliwe będzie dalsze funkcjonowanie Polskiej Grupy Górniczej wraz z jej nierentownymi kopalniami. Jak podają związkowcy, cały sektor górnictwa węgla kamiennego w 2020 r. zanotował ponad 3 mld zł straty. Z tego, jak wynika z wcześniejszych wypowiedzi władz PGG, aż 2 mld zł to strata tego węglowego giganta.

PGG ma zapewnione środki na wypłaty dla górników, w tym tzw. 14 pensję, tylko do końca marca. Jak wynika z naszych informacji, pieniądze te udało się pozyskać głównie ze sprzedaży zapasów, które kupiły kontrolowane przez Skarb Państwa firmy energetyczne. W ubiegłym roku energetyka nie odebrała dużej ilości zakontraktowanego surowca, co pogrążyło płynność finansową PGG. Jeszcze w tym kwartale ma zostać zamknięta należąca do PGG kopalnia „Pokój", co poprawi sytuację finansową spółki. PGG liczy też na 1,75 mld zł wsparcia z Polskiego Funduszu Rozwoju.

rekordowa polska aukcja

Polska sprzedała w środę na aukcji na giełdzie EEX pierwszą w tym roku pulę niewykorzystanych uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Cena za jedną tonę CO2 sięgnęła rekordowych 38 euro. Jak podał Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami, zakres ofert przy tej aukcji kształtował się między 34 a 50 euro/t. Ostatecznie przychód Polski ze sprzedaży uprawnień sięgnął 97,85 mln euro. Przed rokiem ceny uprawnień na EEX wynosiły około 23 euro/t. Im wyższe stawki, tym większe koszty produkcji energii z węgla, co w konsekwencji przekłada się na wzrost hurtowych cen prądu na polskim rynku, gdzie z węgla kamiennego i brunatnego produkuje się ponad 70 proc. energii elektrycznej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA