fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Szaleństwa tego świata

Michal Szułdrzyński: Człowiek. Najsłabszy punkt technologii

AdobeStock
Dziennikarze amerykańskiego serwisu NBC News opublikowali dokumenty, które rzucają nowe światło na największy dotychczas skandal, który uderzył w Facebooka, czyli aferę Cambridge Analytica (CA). Wybuchła ona w marcu 2018 r., gdy „New York Times" i „The Guardian" ujawniły wyniki dziennikarskiego śledztwa, które pokazało, że bazy danych stworzone przez CA posłużyły w 2016 r. w kampaniach brexitowej w Wielkiej Brytanii i prezydenckiej w USA. Nielegalnie pozyskane dane użytkowników pozwoliły stworzyć skomplikowane profile kilkudziesięciu milionów wyborców. Zdaniem niektórych ekspertów mogło to mieć spory wpływ na wyniki obu głosowań, które miały kolosalny wpływ na losy Zachodu. Dziś widzimy dobrze, że zarówno wybór Donalda Trumpa, jak i decyzja Brytyjczyków, by wyjść z Unii Europejskiej, zmieniają zupełnie porządek naszego świata.

Obrońcy liberalno-demokratycznego ładu uważają oba te wydarzenia za katastrofę. I stąd afera Cambridge Analytica, a równocześnie Facebook stały się ulubionym chłopcem do bicia. Część oświeconych liberalnych elit nie chce się pogodzić z myślą, że obywatele mogli samodzielnie podjąć decyzje, które prowadzą do tego, że nasz świat chwieje się w posadach. Dlatego z lubością zwalają winę na Facebooka i macherów z CA, którzy mieli zmanipulować miliony ludzi. Bo – znamy to przecież dobrze również z naszego podwórka – wielu zwolennikom liberalnej demokracji nie mieści się w głowie, że ktoś mógłby z własnej woli głosować na Donalda Trumpa, Borisa Johnsona czy Jarosława Kaczyńskiego. Łatwiej więc znaleźć winnego, niż pochylić się nad losem setek milionów mieszkańców Zachodu, którzy widzą, jak każdego dnia nowoczesne technologie, rewolucja cyfrowa czy globalizacja obracają w perzynę ich poczucie bezpieczeństwa. W tym sensie wybory polityczne w Polsce w 2015 r., Wielkiej Brytanii i USA w 2016 r. wydają się nie przyczyną, lecz jednym ze skutków zmian przeorywujących Zachód.

Ale mimo to sprawa skandalu CA i Facebooka powinna być dla nas bardzo ważna. O tym, że Cambridge Analytica nielegalnie wszedł w posiadanie danych milionów użytkowników Facebooka, „The Guardian" napisał już w grudniu 2015 r. Wówczas jednak nie wywołało to aż tak wielkiego wrażenia na opinii publicznej. W tym kontekście ostatnie ustalenia NBC News wydają się bardzo ważne. Z wewnętrznej korespondencji pracowników Facebooka wynika, że już we wrześniu 2015 r. byli oni świadomi, że Cambridge Analytica nielegalnie posiada dane użytkowników ich serwisu. Zdawano sobie sprawę, że coś jest nie tak, że trzeba sprawę zbadać, bo prawdopodobnie doszło do złamania prawa lub regulaminu Facebooka. Jakieś tam działania podjęto, ale – jak dobrze wiemy – sprawa przyschła i na parę lat rozeszła się po kościach, by uderzyć w Facebooka ze zdwojoną siłą w 2018 r.

I tu właśnie pojawia się największy powód do niepokoju. Każdy dzień rewolucji technologicznej sprawia, że kolejną cząstkę naszej codzienności oddajemy w ręce komputerów oraz sztucznej inteligencji. Dotyczy to też rozrywki czy debaty publicznej, która już dawno przeniosła się w dużej części do mediów społecznościowych. Ale jak dochodzi do kryzysu, to okazuje się, że nawet najlepsze regulaminy, systemy zabezpieczeń czy sztuczna inteligencja mają jeden wspólny słaby punkt – czynnik ludzki. Bez względu na to, czy obwiniamy Facebooka i CA o wszelkie zło, pewne dziś jest jedno – wielkiego wycieku danych oraz próby wpłynięcia na decyzje milionów wyborców, którą podjęli spece z CA, można było uniknąć. Można było, gdyby nie zawiódł człowiek.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA