Dymitr Obreteckij zmarł w skutek ran odniesionych wypadku, jaki przydarzył mu się w czasie spaceru z psem 25 listopada. Do wypadku, w skutek którym zginął miliarder doszło w Oxshott w hrabstwie Surrey niedaleko Londynu. Okoliczności wypadku są tak mało prawdopodobne, że aż trudno uwierzyć, że to wypadek. Jak poinformowała, cytowana przez „The Independent", miejscowa policja w wypadku z udziałem trzech pojazdów rany odniósł około czterdziestoletni mężczyzna, który wskutek tego zmarł 30 listopada.
Rosyjskie media zidentyfikowały wczoraj pechowego właściciela psa jako Dymitra Obiereckiego, czterdziestodziewięcioletniego miliardera z Wołgogradu, właściciela, między innymi, firmy Magnat, która jest w Rosji dystrybutorem produktów koncernów takich jak Mars, Procter&Gamble czy Nestle.
Komentujący dla rosyjskiego serwisu Life.ru śmierć przyjaciela biznesmen Paweł Borowkow nie ukrywał, że wypadek wydaje mu się podejrzany.
- Wiecie, tam ludzie ostrożnie prowadzą auta. Nie wykluczam że mógł zostać specjalnie potrącony – mówił Borowkow.
Policja w Surrey nie zatrzymała nikogo w związku z wypadkiem, jednak wystosowała apel, by każdy, kto może coś o nim powiedzieć się zgłosił.
Biznesmen, który choćby na meczach piłkarskich, manifestował swój patriotyzm, od lat mieszkał spokojnie z żoną i dziećmi w Anglii. Do Wołgogradu i Rosji przyjeżdżał już tylko w interesach – jak informuje life.ru, jego ostatnia wizyta przebiegać miała pod znakiem łamania przepisów drogowych. Biznesmen nie zdążył opłacić grzywny na 500 rubli. W 2018 roku jego główna firma, Magnat, miała sprzedaż na poziomie 9 mld rubli.