fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Polak jest już bogatszy od Greka

Akropol wciąż przyciąga miliony turystów. Ale reszta Aten nie zachęca do spacerów: jest brudna, zaniedbana, czasem niebezpieczna
123RF
Przegoniliśmy w poziomie życia pierwszy kraj zachodniej Europy. Za dwa lata pokonamy kolejny – Portugalię.

Dobrą wiadomość dla naszego kraju zawierają najnowsze dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Wynika z nich, że przy uwzględnieniu realnej mocy nabywczej walut narodowych w 2015 r. dochód na mieszkańca wynosił w Grecji 26 449 dolarów, a w Polsce był o 6 dolarów wyższy.

Różnica jest więc na razie symboliczna, ale jak przewiduje MFW, będzie dość szybko się powiększać. W przyszłym roku wyniesie już półtora tysiąca dolarów.

12 lat temu, gdy nasz kraj przystępował do Unii, od Greków dzieliła nas przepaść. Wówczas ich dochód narodowy na mieszkańca wynosił 96 proc. średniej Wspólnoty. Polski był niemal dwukrotnie niższy (49 proc.).

Szybko okazało się jednak, że zamożność Grecji była wydmuszką. Gdy uderzył kryzys finansowy, kraj stanął na skraju bankructwa i musiał zaakceptować niezwykle rygorystyczny plan oszczędnościowy narzucony przez Niemcy. W konsekwencji dochód narodowy w ciągu czterech lat spadł o 1/3 – rzecz bezprecedensowa w czasach pokoju.

Polska natomiast jako jedyny kraj Unii nie tylko uniknęła recesji, ale nawet zdołała zwiększyć o 1/5 wielkość gospodarki. To właśnie pozwoliło nam dogonić kraj, który nie tylko nie przeszedł przez cztery dekady komunizmu, ale od blisko 40 lat dostawał pomoc strukturalną z Brukseli.

To niejedyny taki przypadek. Jak wynika z prognoz MFW, już w 2018 r. pokonamy pod względem poziomu życia inne państwo zachodniej Europy – Portugalię. Wówczas dochód na mieszkańca wyniesie tam 30 134 dolary, podczas gdy u nas – 30 692 dolary.

W Portugalii załamanie gospodarki nie było co prawda tak silne jak w Grecji, ale i tak w zamian za 75 mld euro pomocy premier Pedro Passos Coelho musiał się zgodzić na rygorystyczny plan oszczędnościowy. I choć wdrażał go wzorowo, do dziś gospodarka rozwija się anemicznie (1,5 proc. wobec 3,6 proc. dla Polski – przewidywania Komisji Europejskiej), ponieważ położony na peryferiach Unii kraj nie potrafi rozwinąć eksportu, a rodzimą konsumpcję hamuje wysokie bezrobocie i konieczność spłaty długu.

Co gorsza, nowa ekipa socjalistycznego premiera Antonio Costy zlikwidowała wiele reform poprzednika, podniosła minimalną pensję i obniżyła podatki, wskutek czego wszystkie agencje ratingowe poza kanadyjską DBRS obniżyły już wycenę portugalskich papierów dłużnych do poziomu śmieciowego. Kraj, nad którym wisi kolosalny (125 proc. PKB wobec 52 proc. dla Polski) dług, za chwilę znów może zostać odcięty od rynków finansowych. Przewidywanie MFW, że za dwa lata będziemy bogatsi także od Portugalczyków, ma więc wszelkie szanse się spełnić.

W Grecji wciąż żyje 20 tys. Polaków. To ci, którzy tu przyjechali jeszcze w czasach prosperity.

– Ale każdego dnia kolejni wyjeżdżają do kraju, także ci z małżeństw mieszanych. Osiem lat temu, gdy mój syn zaczynał podstawówkę, było w polskiej szkole w Atenach pięć klas pierwszych po 30 dzieci. W zeszłym roku nie udało się utworzyć nawet jednej klasy – mówi „Rz" Marzanna Malanowska, wiceprezes Zrzeszenia Polaków w Grecji Książę Mieszko. Sama prowadzi w greckiej stolicy kawiarnię.

– W Atenach w wielu barach są pustki. Ale kiedy ostatni raz byłam w rodzimej Zielonej Górze i chcieliśmy pójść wieczorem na piwo, dopiero w piątym lokalu znalazły się miejsca – opowiada. – Przeciętna pensja ekspedientki to teraz u nas 500–600 euro miesięcznie netto, tyle co w Polsce, ale przy wyraźnie wyższych cenach. Za chwilę wchodzi wyższa stawka VAT (24 proc.), po raz kolejny obniżane są emerytury. Greckie firmy przenoszą się do Bułgarii, gdzie podatki są wyraźnie niższe. Ratuje nas tylko turystyka.

Różnice w poziomie rozwoju Polski i Grecji będą się powiększać, bo Ateny wychodzą z kryzysu z prawie czterokrotnie wyższym bezrobociem niż w Polsce i długiem, który sięga 190 proc. PKB. Wszelkie nadwyżki budżetowe kraj będzie musiał przez dziesięciolecia przeznaczać na spłatę zobowiązań, a nie rozwój.

– Nawet MFW uważa, że spłata takiego długu nie jest realna. Ale Niemcy sprzeciwiają się darowaniu Grecji części zobowiązań, bo zrobiłoby to fatalne wrażenie zarówno przed referendum w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii, jak i przed wyborami do Bundestagu w przyszłym roku. Merkel obawia się także, że po greckim precedensie również inne mocno zadłużone kraje Unii będą się dopominały darowania długu – mówi „Rz" Nicolas Veron, ekonomista brukselskiego Instytutu Bruegla.

Taka strategia Berlina wywołuje jednak coraz większą frustrację Greków. Rośnie ryzyko dojścia do władzy jeszcze bardziej populistycznych partii niż Syriza, takich jak skrajnie prawicowy Złoty Świt. W tym miesiącu rząd Aleksisa Ciprasa był w stanie przeprowadzić kolejne reformy rynkowe przy większości zaledwie trzech posłów. Kraj dodatkowo ponosi koszty kryzysu migracyjnego, bo jeszcze kilka tygodni temu tędy wiodła główna trasa uchodźców.

Polska jest już dziś bogatsza od sześciu krajów Unii, a w 2018 r. będzie bogatsza od siedmiu. Ale przegonienie później kolejnych będzie bardzo trudne. Następne na liście: Litwa, Estonia, Słowacja i Słowenia, to bowiem państwa, które wyszły z kryzysu w miarę obronną rękę i rozwijają się tylko niewiele wolniej od Polski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA