fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Człowiek Giertycha torpeduje sprawę frankowiczów

Roman Giertych odcina się od sugestii, że steruje Sebastianem Jargutem
Fotorzepa, Robert Gardziński
Prawa ręka Romana Giertycha kontra proces przeciwko Getin Noble Bankowi – prawnik frankowiczów stawia zarzuty o torpedowanie sprawy.

Warszawski sąd nie może rozpocząć procesu z pozwu frankowiczów przeciwko Getin Noble Bankowi. Winią za to Sebastiana Jarguta, współpracownika Romana Giertycha – dziś adwokata, kiedyś wicepremiera i szefa Ligi Polskich Rodzin. Mecenas Giertych reprezentuje w tym procesie bank. – To, co robi pan Jargut, można ocenić jako działanie zmierzające do przewlekania postępowania – mówi Mariusz Korpalski występujący w imieniu frankowiczów.

Fala zażaleń

W 2014 r. grupa 200 frankowiczów złożyła pozew grupowy przeciwko Getin Noble Bankowi. Sprawę prowadzi poznańska kancelaria Komarnicka Korpalski, ale reprezentantem grupy jest powiatowy rzecznik konsumentów z Poznania. Proces będzie toczył się przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

Wiosną 2016 r. do procesu zgłosił się Sebastian Jargut, który również ma kredyt we frankach w Getinie. – Pan Jargut nie był jednak zainteresowany wejściem do grupy, ale zgłosił interwencję uboczną po stronie powoda. Uzasadnił to tym, że na obecnym etapie, a więc przed wydaniem postanowienia w przedmiocie dopuszczalności postępowania grupowego i ustalenia składu grupy, nie chce wstępować do sprawy jako członek grupy – tłumaczy mec. Korpalski.

Warszawski sąd w czerwcu 2016 r. odmówił Jargutowi statusu interwenienta ubocznego, ale ten się zażalił i sąd apelacyjny uznał jego rację.

Z kolei w lipcu 2017 r. Sebastian Jargut złożył kolejny wniosek – tym razem o zwolnienie od kosztów sądowych od interwencji ubocznej (prawie 2 tys. zł). Sąd go odrzucił, ale Jargut znów się zażalił.

W międzyczasie – pod koniec stycznia tego roku – warszawski Sąd Okręgowy w końcu przyjął pozwy do rozpoznania w postępowaniu grupowym. Ale akta sprawy – przez zażalenie Jarguta – znów powędrowały do sądu apelacyjnego. Jargut złożył też kolejne zażalenie – tym razem na postanowienie o przyjęciu pozwów do rozpoznania przeciwko Getin Noble Bankowi.

Zażalił się także sam bank na postanowienie ze stycznia o przyjęciu sprawy do rozpoznania w postępowaniu grupowym. Miało być ono rozpatrzone w połowie września, ale trzy dni wcześniej do sądu apelacyjnego wpłynął wniosek Sebastiana Jarguta o wyłączenie sędziów. W efekcie posiedzenie odroczono.

„Powyższy wniosek Sebastiana Jarguta jest kolejnym bezzasadnym wnioskiem złożonym w niniejszym postępowaniu. Jedynym celem, jaki przyświeca wnioskodawcy, jest przedłużenie postępowania. Stanowisko powoda jest poparte faktem, że Sebastian Jargut jest bliskim współpracownikiem mec. Romana Giertycha – pełnomocnika pozwanego. Interwenientowi ubocznemu winno zależeć na jak najszybszym zakończeniu sprawy, natomiast jego działania świadczą o czymś wręcz przeciwnym" – czytamy w piśmie skierowanym do sądu przez Marka Radwańskiego, powiatowego rzecznika konsumentów, w sprawie odrzucenia wniosku Jarguta o wyłączeniu sędziów.

Współpraca z Gierychem

39-letni Sebastian Jargut to od lat najbliższy współpracownik mec. Romana Giertycha. W 2009 r. „Dziennik" nazwał go „najwierniejszym człowiekiem Romana Giertycha" po tym, gdy Jargut miał odpowiadać za finanse polskiego Libertasu (został pełnomocnikiem finansowym komitetu wyborczego partii Declana Ganley'a), po wejściu do Sejmu LPR Jargut został pracownikiem partii.

W piśmie do sądu rzecznik Radwański dołącza wydruki z portali dotyczące wciąż zażyłych kontaktów Jarguta z mec. Giertychem, m.in. filmik ze wspólnego uczestnictwa w demonstracji KOD z grudnia 2015 r. Rejestry spółek i stowarzyszeń wykazują, że jest on od 2013 r. prezesem w spółce Giertych Kancelarie zajmującej się m.in. doradztwem.

Roman Giertych w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej" odcina się od sugestii, że mógłby stać za sterowaniem Jargutem, by spowolnić proces. Uważa, że to jego prywatne sprawy. Przyznaje, że zna pisma Sebastiana Jarguta, bo jako pełnomocnik pozwanego ma „pełny dostęp do dokumentów sprawy". Jego zdaniem przyczyną przedłużania się postępowania jest „nieudolność wniosku Rzecznika Powiatowego z Poznania". „Jasno temu dał wyraz Sąd Apelacyjny w orzeczeniu uwzględniającym zażalenie przedłożone przeze mnie. Działania pana Jarguta co najwyżej o kilka tygodni (od września br.) mogły spowolnić procedurę, która trwa już prawie 5 lat".

Wniosek Jarguta o wyłączenie sędziów uznaje za absurdalny, podobnie jak sugestię, „jakoby specjalnie sprokurował zawarcie umowy kredytu przez pana Jarguta na lata przed procesem celem późniejszego wykorzystania tego faktu, aby w ramach trwającego 5 lat procesu przedłużać o kilka tygodni postępowanie". Dlaczego więc Jargut robi wszystko, co spowalnia proces? „Jeśli chodzi o przyczyny prywatnych działań pana Jarguta podejmowanych w jego prywatnych sprawach, proszę o skierowanie pytań do niego" – kwituje mec. Giertych. Mec. Mariusz Korpalski nie twierdzi, że kredyt Jarguta to zmowa. – Jargut mógł dostać w swoim czasie kredyt akurat w tym banku bez związku ze sprawą procesową. Chodzi o to, że mając znajomego z takim kredytem, łatwo go poprosić o pomoc w przeciąganiu sprawy – twierdzi mec. Korpalski. Przytyk dotyczący rzekomej nieudolności pozwu kwituje stwierdzeniem: – Taki sam pozew złożony przeciwko innemu bankowi w Gdańsku nawet później przeszedł już z etapu dopuszczalności do etapu zatwierdzania listy uczestników. Sądy w Gdańsku nie są przy tym specjalnie szybsze od warszawskich – wskazuje.

Zadzwoniliśmy do spółki Giertych Kancelarie w Warszawie, by odniósł się do zarzutów prawnika frankowiczów. – Pana Jarguta chwilowo nie ma – odpowiedziała nam sekretarka. Poprosiliśmy o kontakt, ale Jargut nie oddzwonił. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA