Rzecz o prawie

W Szwecji będzie więzienie za atak na karetkę pogotowia

Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Surowsze kary za ataki na pracowników jeżdżących w autach z kogutem. Rząd szwedzki chce wprowadzić nową kategorię przestępstwa: sabotaż pojazdów uprzywilejowanych.

Sabotaż definiuje się jako „atakowanie lub przeszkadzanie policji, karetkom pogotowia i służbom ratowniczym w sposób, który może poważnie ograniczyć lub opóźnić ich pracę".

Zagrożenie może powstać, np. podczas kontroli pojazdów przez policję na obszarach z socjalnymi problemami i wysokim stopniem przestępczości – czytamy w uzasadnieniu zmian. W sytuacji, gdy wokół policji zgromadzi się tłum, mogą być podejmowane próby uwalniania ujętych osób. Zdarza się też, że agitatorzy podżegają tłum do zaatakowania patrolującej grupy. Zatrzymanie przez policję może prowadzić do zamieszek, łącznie z podpalaniem aut i rzucaniem kamieniami. Z tego względu funkcjonariusze są czasami zmuszani poczekać z zaplanowaną akcją. Niekiedy policja patroluje w większych grupach funkcjonariuszy, by uniknąć narażania swoich wozów na dewastowanie. Niektóre młode osoby utrudniają też zatrzymania poprzez podawanie fałszywych danych i zakłócanie pracy policji – uzasadniają projektodawcy.

W ostatnich latach rzeczywiście nastąpiła eskalacja przemocy wobec policji, pracowników karetek pogotowia i służb ratowniczych zwłaszcza w migranckich enklawach na przedmieściach. Według związku zawodowego policji siedmiu na dziesięciu mundurowych przyznaje, że groźby i przemoc stały się powszechniejsze i brutalniejsze przez ostatnie dwa lata. Do ataków dochodzi nie tylko podczas zatrzymywania podejrzanych.

W ubiegłym roku sprawca podłożył ładunek pod samochód zaparkowany przed domem szefa policji w Uppsali. W Västeras ostrzelano willę należącą do komendanta grupy ds. zatrzymań. Wydarzenie określono jako usiłowanie morderstwa. W tym roku z kolei miał miejsce zamach na posterunek policji w Rosengard, dzielnicy Malmö. Na szczęście nikt nie zginął.

Anna Matre, pielęgniarka zespołu karetki z Helsinborga, mówi „Wiadomościom Ekot", że jej profesja stała się mniej bezpieczna. Podkreśla, że trzeba mieć oczy dookoła głowy, a czasami w drodze do pracy towarzyszy jej uczucie strachu. – Wcześniej mówiło się, że nie wchodzimy, jeżeli miejsce nie jest bezpieczne – opowiada. – Teraz podejście zmieniono. Miejsce ma być „okiełznawalne". Gdy takie jest, przemykamy się do celu i wykonujemy pracę jak najlepiej umiemy, by pomóc poszkodowanemu – podkreśla.

Inna pielęgniarka ze Sztokholmu, która wystąpiła w mediach, życzy sobie, by personel przed udaniem się w teren był informowany o potencjalnie groźnych pacjentach. Kilka lat temu znalazła się w poważnych tarapatach, gdy pacjent wyjął pistolet i ostrzelał ją i kolegę. Musieli uciekać, ale nic im się nie stało. Incydent tn wywarł jednak na niej trwałe piętno. Częściej się boi i jest czujna.

Według rządowego projektu za popełnienie „przestępstwa normalnego stopnia" grozi do czterech lat więzienia. Gdy natomiast sąd uzna casus za poważny, może wymierzyć karę dożywocia. Jako poważne przypadki traktuje się uszkodzenie policyjnych wozów i ambulansów oraz ich wyposażenia. Za silną przemoc wobec urzędnika rząd podwyższa najniższą karę z sześciu miesięcy pozbawienia wolności do roku, a najsurowszą z czterech do sześciu lat więzienia.

Według prokuratora generalnego Andersa Perkleva, zmiany w prawie karnym mają odzwierciedlać, jak społeczeństwo postrzega przemoc i groźby. I chce uzbroić Iustitię w instrumenty, które pozwolą interweniować i skazywać na sankcje proporcjonalne do powagi czynów. Minister sprawiedliwości Morgan Johansson liczy, że obostrzenia będą odstraszały potencjalnych sprawców, którzy chcieliby utrudniać wykonywanie obowiązków służbom porządkowym i ratunkowym. W jego opinii dłuższe kary więzienia spowodują, że przestępcy dłużej będą się trzymali z dala od ulicy.

Rządowy projekt znalazł uznanie, choć słyszy się głosy, że nie jest doskonały. Zadowolenie wyraził związek zawodowy policji i związek pracowników służby zdrowia. Natomiast organizacja JUSEK skupiająca prawników uważa, że pojęciem grup szczególnie narażonych w wykonywaniu swoich funkcji należy objąć także sędziów, prokuratorów i osoby zatrudnione w policji jako cywile. Także według przewodniczącego parlamentarnej komisji sprawiedliwości projekt nie spełnia wszystkich wymogów. Nie wprowadza bowiem surowszych sankcji za grożenie policji i przemoc, co stanowi przestępstwo normalnego stopnia, czyli występujące najczęściej. Jego zdaniem, powinno się zaostrzyć najłagodniejsze kary za występki tego rodzaju, tak jak to uczyniono w przypadku poważnych wykroczeń.

Projekt jest już w parlamencie i czeka na zaopiniowanie. Obowiązywać ma od stycznia przyszłego roku.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL