fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Skala marnotrawienia żywności poraża

Zepsuta żywność
Adobe Stock
W Polsce marnuje się rocznie blisko 5 mln ton żywności, a za największą część z tego, bo aż blisko 3 mln ton, odpowiadają konsumenci. Tymczasem skalę tego procederu można łatwo ograniczyć.

Unia Europejska nałożyła na wszystkie państwa członkowskie obowiązek ograniczenia o połowę skali marnotrawienia żywności do 2030 r. To poważne wyzwanie. Do jego realizacji zabrali się więc naukowcy i specjaliści od spraw żywienia.

Tak powstał projekt PROM, którego celem było i jest opracowanie systemu monitorowania marnowanej żywności, efektywnego programu racjonalizacji strat i ograniczania marnotrawstwa żywności. Projekt finansuje Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, a realizuje go konsorcjum w składzie: Federacja Polskich Banków Żywności, Instytut Ochrony Środowiska-Państwowy Instytut Badawczy, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa i Polskie Towarzystwo Technologów Żywności.

Na początek zespoły badawcze oszacowały skalę marnotrawienia żywności w Polsce. Okazało się, że na etapach produkcji, przetwórstwa, dystrybucji i konsumpcji rocznie marnuje się u nas 4 840 946 ton żywności. Najwięcej marnują jej konsumenci, jak bowiem pokazały badania, aż 60 proc., czyli 2 917 775 ton wyrzucanej żywności, pochodzi z gospodarstw domowych. Produkcja i przetwórstwo odpowiadają łącznie za 30 proc., czyli 1 503 110 ton strat. Na handel przypada ok. 7 proc., a na gastronomię niewiele powyżej 1 proc. strat.

Z raportu przygotowanego przez Banki Żywności wynika, że aż 53,75 proc. z nas przyznaje, że zdarza im się wyrzucić żywność. Większość dotyczy wyrzucania gotowych, niespożytych posiłków – 70,3 proc., a 37,2 proc. – produktów spożywczych.

Jak z tym walczyć? Okazuje się, że metody są bardzo proste. Przedstawiciele projektu PROM mówili o nich w czasie wtorkowej konferencji. Radzili więc, by planować zakupy. Przed wyjściem do sklepu powinniśmy sprawdzać zawartość lodówki i spiżarni. I zrobić listę niezbędnych zakupów. To uchroni nas przed niepotrzebnymi, kompulsywnymi zakupami i wrzucaniem do koszyka, co popadnie.

Po zakupy nie powinniśmy chodzić głodni, bo głód sprawia, że kupujemy więcej, niż potrzebujemy. A zakupy na zapas to też zły pomysł, bo jak się okazuje – żywność gromadzona w domach w nadmiarze, często się marnuje.

Ważnym warunkiem gospodarowania żywnością jest jej odpowiednie przechowywanie. Tu liczy się przede wszystkim odpowiednia do tego temperatura, czyli m.in. układanie produktów na odpowiednich półkach w lodówce.

Kolejny problem to wyrzucanie żywności po „dacie minimalnej trwałości". Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego zbadała, jak zachowują się różne produkty spożywcze, na których widnieje zalecenie „należy spożyć do", po wskazanej na opakowaniu dacie. Okazuje się, że nic złego nie działo się z nimi nawet w okresie do 6 miesięcy po tej dacie. Nadal nadawały się do spożycia, pod warunkiem że były przechowywane zgodnie z zaleceniami.

Skutecznym sposobem ratowania żywności jest też food sharing, czyli udostępnianie nadającej się do spożycia niewykorzystanej żywności innym. W całej Polsce powstają tzw. jadłodzielnie, w których można zostawić taką żywność. Wolontariusze odbierają ją także z lokali gastronomicznych, które nie zdołały jej sprzedać, i dostarczają do takich punktów.

– Ważne jest wykreowanie mody na niemarnowanie żywności. To znakomicie pomoże ją ratować – przekonują uczestnicy projektu PROM.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA