fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Po Bałtyku mogą pływać polskie U-Booty

U-Boot 212A podczas pokazu i ćwiczeń w Zatoce Gdańskiej.
comcam.pl
Jeśli marynarka RP wybierze U212, zbudujemy je w polskich stoczniach – kusi ThyssenKrupp Marine Systems.

Polska Grupa Zbrojeniowa dopina właśnie z TKMS umowę o współpracy przemysłowej. Program „Orka", czyli zakup dla Marynarki Wojennej trzech nowoczesnych okrętów podwodnych o klasycznym napędzie z pociskami manewrującymi na pokładzie to najdroższe, warte ponad 10 mld zł i najbardziej skomplikowane przedsięwzięcie w siłach morskich RP. Brak decyzji poprzedniego i obecnego rządu doprowadził już do znacznego opóźnienia procesu zakupu tej strategicznej broni.

Oprócz Niemców swoje okręty Scorpene oferują francuski koncern stoczniowy DCNS i szwedzki Saab (okręty A26 nowej generacji ).

Mimo ostatnich optymistycznych zapewnień ministra Antoniego Macierewicza jest mało prawdopodobne, że do końca tego roku uda się wynegocjować umowę na okręty. Eksperci zwracają uwagę, że MON nie udało się w ostatnim roku połączyć sił z Norwegami, by wspólnie kontraktować okręty, co miało przynieść znaczące oszczędności.

Praca dla stoczni PGZ

– Sprawa zakupu nowej broni jest przesądzona, gigantyczne fundusze zaplanowane – zapewnia wiceminister Bartosz Kownacki nadzorujący w MON modernizację Sił Zbrojnych. Przekonuje, że teraz celem MON jest stworzenie warunków do technologicznej współpracy przyszłego dostawcy broni i polskich stoczni.

Ale budowa w kraju podwodnych jednostek to rzecz wyjątkowo skomplikowana zwłaszcza w sytuacji, gdy rodzime spółki okrętowe nie mają żadnych doświadczeń technologicznych i produkcyjnych w tej dziedzinie.

ThyssenKrupp Marine Systems twierdzi, że jest w stanie uporać się i z tym problemem. Firma z Kilonii gotowa jest przekazać kluczowe technologie i dokumentację, przeszkolić specjalistów, zapewnić techniczny nadzór, by montaż mógł odbywać się w Polsce. Taki model inwestycyjny został zastosowany przez TKMS m.in. w przypadku realizacji kontraktów okrętowych w Korei Płd. i Turcji.

W dotychczasowych negocjacjach z MON Niemcy proponowali też inną ścieżkę przemysłowej współpracy: ulokowanie produkcji w stoczniach koncernu, ale z maksymalnym zaangażowaniem w projekt polskich poddostawców.

Kilka tygodni pod wodą

Niezależnie od decyzji MON w sprawie przyszłego miejsca budowy okrętów koncern gwarantuje w razie wygranej przygotowanie w Polsce bazy wspierającej wieloletnią eksploatację jednostek.

Do tej pory eksperci mieli wątpliwości, czy okręty produkowane przez stoczniową grupę z Kilonii da się wyposażyć w dalekosiężne rakiety typu Cruise.

– Rodzaj uzbrojenia, zwłaszcza tak zaawansowanego, jak pociski manewrujące, zawsze wybiera zamawiający, to nie rola TKMS. Z pełną odpowiedzialnością, choć bez ujawniania tajemnic innych naszych eksportowych kontraktów, mogę zapewnić, że integracja pocisków z U212 nie jest problemem – zapewnia Jan-Christian Feuerbach, wiceprezes TKMS ds. sprzedaży.

Prezes Feuerbach nie ma wątpliwości, że okręty U212 to broń dostosowana do specyfiki Morza Bałtyckiego. System napędowy AIP (ogniwa paliwowe, działające bez dostępu powietrza) pozwalają okrętowi przebywać w zanurzeniu przez kilka tygodni.

W ostatnim półwieczu stocznie w Kilonii zbudowały 160 okrętów – dla Bundesmarine, a także flot wojennych innych krajów, w tym siedmiu państw NATO. Niemcy – jeśli Polska postawi taki warunek – są gotowi zaoferować marynarce w pełni operacyjny okręt, na którym będzie można szkolić załogi w okresie oczekiwania na dostawy jednostek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA