fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Rakietowa „Narew” da osłonę „Wiśle”

materiały prasowe
Światowi producenci rakietowych systemów obrony przeciwlotniczej znowu biorą na cel Polskę. Wiedzą, że program budowy tarczy powietrznej krótkiego zasięgu „Narew” nie obejdzie się bez licencji na kierowane, precyzyjne pociski dla rodzimej zbrojeniówki.

Warte dziesiątki miliardów złotych przeciwrakietowe zestawy Patriot - wyrzutnie, radary stanowiska dowodzenia tarczy powietrznej „Wisła”, bez bezpośredniej osłony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu, nie będą miały wielkich szans na przetrwanie na polu walki - twierdzą eksperci. 

Pilnie potrzebujemy zatem odpornego na ataki rakietowego parasola, który będzie mógł obronić strategiczne baterie Patriot, zgrupowania wojsk, polowe składy materiałów bojowych i sprzętu, w tzw. strefie rażenia atakujących samolotów, śmigłowców i bojowych dronów nieprzyjaciela. 

Czytaj także: Fatalna gotowość bojowa Niemców. Pierwszy raz utajnili dane 

W wojskowych planach taką rolę ma spełnić system „Narew”. - Tylko szczelna, wielowarstwowa, zintegrowana obrona powietrzna, w której swoją rolę mają do odegrania Patrioty, ale też trudne do zniszczenia mobilne baterie taktycznych rakiet krótkiego zasięgu ma sens – przekonuje Marek Borejko, dyrektor Biura Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.

Wyjątkowo uniwersalny IBCS

Po potwierdzeniu przez wojsko w ostatnich miesiącach rekomendacji o integrowaniu „Narwi” z tarczą powietrzną „Wisła” za pośrednictwem amerykańskiego systemu dowodzenia IBCS, wydawało się, że wybór dostawcy „narwiańskich” technologii rakietowych ograniczy się de facto do producentów wskazanych przez Waszyngton. 

Amerykański koncern zbrojeniowy Northrop Grumman, producent zaawansowanych systemów zarządzania walką, dostawca zintegrowanego modułu dowodzenia IBCS do polskich zestawów Patriot, przekonuje, że jego elektronika jest w stanie wesprzeć polskich dowódców operujących w wielowymiarowej przestrzeni bitewnej także na krótkich dystansach przewidzianych dla przyszłej tarczy powietrznej „Narew”. Mało tego – IBCS jest w stanie „obsłużyć” także pociski bez rodowodu z USA.

Amerykanie z NG wspólnie z brytyjską grupą rakietową MBDA właśnie zakończyli testy potwierdzające możliwość współpracy systemu IBCS i brytyjskich przeciwlotniczych pocisków kierowanych CAMM (Common Anti-air Modular Missile), powstałych według wymagań brytyjskiego resortu obrony jako nowy uniwersalny oręż walki powietrznej odpalany z naziemnych wyrzutni, ale też z pokładów okrętów.

Zabójca dronów i skrzydlatych rakiet

Rodzina pocisków CAMM to pierwsze nieamerykańskie rakiety skutecznie integrowane z IBCS – twierdzi Northrop Grumman. - Udany, niedawny test z CAMM to kolejny dowód na to, że architektura naszego systemu dowodzenia pozawala na integrację z nim dowolnych sensorów i pocisków i to w krótkim czasie i stosunkowo niewielkim nakładem kosztów - oświadczył po próbach Bill Lamb, dyrektor Northrop Grumman ds. międzynarodowych systemów zarządzania walką. 

Rodzina pocisków CAMM i CAMM ER jest następnym pokoleniem przeciwlotniczych pocisków rakietowych do tzw. operacji wielowymiarowych. Producent rakiet brytyjski koncern MBDA zachwala swój przeciwlotniczy oręż twierdząc, że broń jest przygotowana np. do odparcia zmasowanego ataku z użyciem uzbrojenia precyzyjnego i pocisków manewrujących z dużą prędkością, które nadlatują jednocześnie z różnych kierunków, także na małej wysokości. Umożliwia to aktywna radiolokacyjna głowica samonaprowadzająca rakiety, dwukierunkowe łącze informacyjne, wydajny silnik pocisku o niskim poziomie emisji.

Pociski z katapulty

Szczegóły konstrukcji najnowszych rakiet CAMM są utajnione, ale należy zakładać, że układ jest odporny na zakłócenia i pozwala trafiać skutecznie w obiekty które stosują manewry unikowe. W początkowej i środkowej części swojej trajektorii pociski wykorzystują zaawansowane układ nawigacji inercjalnej, a dane o położeniu celu otrzymują poprzez dwukierunkowe łącze wymiany danych. Eksperci zwracają przy tym uwagę, że rakiety CAMM/CAMM-ER są jedynymi zachodnimi pociskami przeciwlotniczymi, które wykorzystują metodę tzw. zimnego startu (z użyciem pneumatycznej katapulty, na dodatek z pionowych wyrzutni, co utrudnia wykrycie położenia broni i momentu odpalenia pocisku a zapewnia wyjątkową zdolność dookólnego zwalczanie celów. 

Europejski Dom Rakietowy MBDA oprócz rodziny pocisków CAMM oferuje łącznie 45 systemów rakietowych i innych środków bojowych użytkowanych operacyjnie w armiach blisko 90 krajów. Jednocześnie prowadzi prace rozwojowe nad kolejnymi 15 systemami. Udziałowcami MBDA są: Airbus (37,5proc.), koncern zbrojeniowy BAE Systems (37,5 proc.) i włoska grupa Leonardo (25 proc.).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA