fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Państwo bez serca

AdobeStock
Kiedy Ani urodził się wcześniak, najpierw przez wiele miesięcy walczyła o jego życie, a jak już tę walkę wygrała, okazało się, że jest tak chory, że żyć będzie co prawda długo, ale będzie to życie wyjątkowo ciężkie. Niewidomy, niemówiący autysta. Nie wszystko można zrehabilitować i nie zawsze nadludzkie poświęcenie matki wystarczy. A matka poświęciła wiele, żeby towarzyszyć synowi przez lata heroicznej walki o minimalną samodzielność, a przede wszystkim – o szczęście, przynajmniej w takim wymiarze, w jakim w ogóle jest osiągalne dla dziecka, któremu los tak bardzo ograniczył świat.

Po walce o własne dziecko, trochę z rozpędu, zaczęła walczyć także o cudze dzieci, zwłaszcza te już podrośnięte i z szansami na pewną samodzielność; stworzyła dla nich miejsce, gdzie – do tej pory niezatrudnialne – dostały pierwszą w życiu pracę. Kto nigdy nie pobył z ludźmi, którym państwo nie ma absolutnie nic do zaoferowania, ten nie zrozumie, jakim życiowym gamechangerem jest dla nich możliwość chodzenia do normalnej pracy. Dla syna Ani, niestety, nieosiągalna.

Gdzie w tym wszystkim był mąż Ani, ojciec Tomka? W pokoju obok, bo jako niespełniony artysta nie uczestniczył w jego wychowaniu ani ekonomicznie, ani emocjonalnie. Choć pozornie byli normalną rodziną, Tomka wychowywała tylko matka, z każdymi jego kolejnymi urodzinami coraz bardziej świadoma, że jej jedyne dziecko kiedyś przejdzie pod „opiekę" państwa. Nie wiem, czy znam silniejszą osobę, ale nawet najsilniejsze mają chwile słabości. U Ani taka chwila przyszła, gdy już nie mogła wytrzymać ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA