fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Rok małej ustawy reprywatyzacyjnej - podsumowanie

Fotolia.com
Stolica nie oddaje już kamienic z lokatorami oraz budynków szkół i przedszkoli. Kupuje też roszczenia.

Mija rok od wejścia w życie małej ustawy reprywatyzacyjnej. Częściowo udało jej się rozwiązać najbardziej palące problemy Warszawy. Pod adresem miasta pada jednak wiele krytycznych uwag.

Bez zwrotów

Z danych ujawnionych przez miasto wynika, że do 1 września wydano 34 decyzje odmawiające zwrotu nieruchomości wykorzystywanych do celów publicznych, m.in. szkół, przedszkoli, szkoły wyższej, parku oraz siedziby komendy policji.

– Miasto bardzo wąsko interpretuje przepisy dotyczące celu publicznego. Tymczasem taki charakter mają też budynki komunalne. Spokojnie mogłoby więc na ich podstawie odmawiać zwrotu kamienic z lokatorami – uważa Oskar Hejka, radny PiS oraz członek rady społecznej komisji weryfikacyjnej.

Przedstawiciele miasta uważają, że taki pogląd ich krzywdzi.

– W tej chwili miasto kamienic z lokatorami nie oddaje. Całkowicie ten problem rozwiązuje projekt, który od roku jest w Sejmie, i nic się z nim nie dzieje – mówi Agnieszka Kłąb z warszawskiego ratusza.

Miasto chwali się też, że kupiło roszczenia do dwóch kamienic: przy ul. Grochowskiej 230A oraz przy ul. Dąbrowskiego 12.

Ustawa reguluje bowiem handel roszczeniami do nieruchomości odebranych na podstawie dekretu Bieruta. Miastu od roku przysługuje prawo pierwokupu i można je sprzedawać tylko notarialnie. Od 17 września 2016 r. do 9 sierpnia 2017 r. ratusz skorzystał z niego osiem razy.

Dzięki ustawie można też zająć się tzw. śpiochami. Są to zabytkowe kamienice, do których zgłoszono przed laty roszczenia i nic się nie dzieje.

Śpiochy się budzą

Ustawa przewiduje, że miasto może w mediach i internecie poszukiwać rzeczywistych właścicieli śpiochów i ich następców prawnych. Jeżeli nie zgłoszą się w ciągu sześciu miesięcy od publikacji ogłoszenia, nieruchomość przejdzie na własność miasta lub Skarbu Państwa. Od lutego 2017 r. opublikowano ogłoszenia dotyczące 115 adresów.

Ustawę krytykują dekretowcy.

– Miasto nie zwraca żadnych nieruchomości, nawet tych, które powinno. Nie wypłaca także odszkodowań – mówi Ryszard Grzesiuła, wiceprezes stowarzyszenia Dekretowiec. – Miała się pojawić ustawa, która całościowo rozwiąże sprawy dekretowe, ale nie ma woli polityków, by się zająć problemem. Uchwalono jedynie przepisy powołujące komisję weryfikacyjną przy ministrze sprawiedliwości.

Komisja bada tylko przypadki dzikiej reprywatyzacji. Ma prawo podważać decyzje reprywatyzacyjne, które jej zdaniem naruszają prawo. Do tej pory wydała kilka, m.in. w sprawie Chmielnej 70, od której zaczęło być głośno o reprywatyzacji.

– Wpłynęło też 203 próśb w sprawach reprywatyzacji, najczęściej od osób prywatnych, ale i od wspólnot mieszkaniowych, stowarzyszeń, fundacji, Rady Społecznej działającej przy komisji. Wśród zgłoszonych spraw są m.in. nieruchomości na ulicach: Kruczej, Marszałkowskiej, Chmielnej, Puławskiej, Nowy Świat – mówi Oliwier Kubicki z Ministerstwa Sprawiedliwości. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA