fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Czy należy usunąć krzyż z Giewontu?

Fotorzepa/Bartłomiej Jurecki
Popołudniowa burza, która 22 sierpnia rozpętała się nad Giewontem, doprowadziła do jednej z największych tragedii w historii tatrzańskiej turystyki. Wyładowania trwały około godziny, a w mediach i na portalach społecznościowych nadal grzmi.

Zginęło pięć osób, w tym dwójka dzieci, a niemal 200 osób zostało rannych. Pojawiły się głosy, by zdemontować krzyż, który tkwi na szczycie góry od 1901 roku. Jednym z punktów zapalnych stał się wpis na twitterze „Krzyż nadal zabija! Usunąć z Giewontu!”, autorstwa prof. Jana Hartmana z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W innych komentarzach powtarzały się apele o zdemontowanie “przeklętego przyciągacza piorunów” oraz pytanie „ile jeszcze tragedii musi się tam jeszcze wydarzyć”.

Eksperci prezentują inne stanowisko. Niewątpliwie szczyt Giewontu jest niebezpiecznym miejscem podczas burzy. Jednak trudno jest mówić o licznych tragediach. Ostatni odnotowany, podobny wypadek wydarzył się to 9 sierpnia 1937 r. Wówczas porażonych piorunem zostało siedemnastu pielgrzymów. Cztery osoby zmarły.

- Liczne wyładowania są charakterystyczne dla tego szczytu - mówi Piotr Żurowski ze Stowarzyszenia Skywarn Polska (Polscy Łowcy Burz) - Pioruny uderzały i będą uderzać w Giewont i Czerwone Wierchy. Wiąże się to z wieloma czynnikami, między innymi składem skał, zawierających związki żelaza.

Czytaj też: Jak uniknąć porażenia piorunem. 12 faktów, które każdy powinien znać.

Piotr Żurowski wyjaśnia też, że piorun szuka zawsze najkrótszej drogi do kontaktu z ziemią, na przykład z wysokimi masztami, budynkami, samotnymi, wysokimi drzewami i szczytami górskimi. Zamontowane na Giewoncie łańcuchy, szczególnie gdy jest mokro, powodują, że energia rozprzestrzenia się znacznie dalej.

- Usunięcie krzyża i łańcuchów mogłoby zmniejszyć zagrożenie jedynie o 1-2 proc. - łowca burz komentuje apele internautów - pioruny i tak będą tam uderzać. To jest wysokie wzniesienie i dość charakterystyczny szczyt, zagrożenie będzie tam zawsze większe niż na niżej położonych terenach.

Co zatem mogłoby zmniejszyć ryzyko i realnie poprawić bezpieczeństwo podczas górskich wycieczek na Giewont? Piotr Żurowski sugeruje, że jednym z rozwiązań jest umieszczenie detektorów burz przy schroniskach, na skrzyżowaniach szlaków turystycznych i w innych kluczowych miejscach. Istnieją tabliczki informujące o zagrożeniach lawinami, dlaczego nie mogłyby się również pojawić zasilane solarnie sygnały świetlne, ostrzegające przed załamaniem się pogody. To rozwiązanie jest już testowane na jeziorach mazurskich.

- Istnieje wiele aplikacji informujących o zbliżających się burzach, ale wiele osób z nich jeszcze nie korzysta, a przede wszystkim nie sprawdza prognozy pogody, gdy wybiera się w góry - tłumaczy ekspert. Twierdzi również, że czwartkowa tragedia była wynikiem wielu czynników. Prawdopodobieństwo nadejścia burzy tego dnia nie było zbyt duże. Do południa panowała tam ładna pogoda. Ponadto turyści byli skupieni w jednym miejscu. Główną zasadą postępowania w czasie burzy jest rozproszenie się. Wówczas zagrożonych jest mniej osób, a także zwiększa się szansa, że ktoś wezwie pomoc lub podejmie akcję ratunkową.

Demontowanie krzyża wydaje się nieuzasadnione. Problem jest znacznie szerszy i dotyczy zasad zachowania w górach. Osoby, które ignorują ostrzeżenia przewodników, zawracających grupy ze szlaku, podejmują podobne ryzyko jak wtargnięcie na jezdnię na czerwonym świetle. System wczesnego ostrzegania przed zmianami pogody z pewnością skutecznie zadziałałby na część turystów. Jednak zawsze znajdą się tacy, którzy wyjdą w góry nie przygotowani ani logistycznie ani fizycznie.

Co zatem zrobić, gdy zbliżająca się burza zaskoczy nas w górach? Piotr Żurowski radzi, żeby rozproszyć się i natychmiast zejść ze szczytu, z grani w niżej położone tereny, a najlepiej, jeśli to możliwe, udać się do schroniska. Nie należy szukać schronienia pod drzewami, masztami, latarniami, słupami linii energetycznych i wolno stojącymi wieżami. Jeśli burza zaskoczy nas na otwartej przestrzeni trzeba kucnąć, maksymalnie zbliżając stopy do siebie. Jeśli w pobliżu uderzy piorun, zniwelujemy w ten sposób skutek oddziaływania napięcia krokowego. Szczyty górskie podczas wyładowań atmosferycznych są jednymi z najniebezpieczniejszych miejsc, niezależnie od tego, czy stoi na nich metalowa konstrukcja czy nie. W tym czasie nie wolno tam nikomu przebywać.

Więcej informacji o naturze burz i metodach skutecznego ostrzegania przed nimi będzie można zdobyć podczas bezpłatnej konferencji naukowej 31 sierpnia br. w Warszawie, która organizowana jest w ramach X Zlotu Polskich Łowców Burz na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA