fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Wsparcie musi być przemyślane

Rząd chce wspierać popyt, ale to po stronie podaży są dziś największe problemy
materiały prasowe
Czy Nowy Ład to dobry kierunek, czy też zdestabilizuje rynek mieszkaniowy – pokażą szczegóły programu.
Mijający tydzień przyniósł wzrost wycen akcji deweloperów na giełdzie po zapowiedzi przez Zjednoczoną Prawicę mieszkaniowych założeń Nowego Ładu. W ogólnym zarysie przewidywane jest to, co wicepremier Jarosław Gowin zapowiadał w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej". Państwo, dając poręczenie, będzie wspierać osoby ze zdolnością kredytową, ale bez funduszy na wkład własny.

Potrzebne konkrety

– Działania rządu zwiększające popyt i promujące własność mieszkań to dobra wiadomość dla deweloperów. Jeżeli właściwie zidentyfikują potrzeby nowych grup klientów i zapewnią odpowiednią dla nich podaż, mają szansę istotnie zwiększyć przychody – ocenia Agnieszka Mikulska, ekspert rynku mieszkaniowego CBRE. – Przedstawione propozycje bezpośrednio wpłyną na wzrost popytu przede wszystkim w dwóch grupach: stosunkowo dobrze zarabiających młodych osób, które nie zdążyły jeszcze zgromadzić kapitału na wkład własny (program poręczeniowo-gwarancyjny) i małżeństw z co najmniej trójką dzieci (rodzinny bon mieszkaniowy) – dodaje.
Zwraca uwagę, że równocześnie z informacją o bodźcach zwiększających popyt zostały wymienione czynniki, które mogą zmniejszyć podaż nowych mieszkań w miastach. – Nowe podejście do planowania przestrzennego ma ograniczyć zjawisko rozlewania miast i wprowadzić konieczność zapewnienia dostępu do infrastruktury w momencie realizowania inwestycji mieszkaniowej – wskazuje Mikulska.
Ekspertka zgadza się, że zderzenie działań zwiększających popyt z tymi, które ograniczają podaż, oznacza zwiększenie presji na ceny. – Nie wiadomo jeszcze, jak będzie zbudowany mechanizm ustalania limitu ceny w programie „Mieszkanie bez wkładu własnego". Jego celem jest ograniczenie możliwego wzrostu cen mieszkań, ale ostatecznie może bezpośrednio wpływać na popyt i podaż, tak jak to miało miejsce w przypadku programu „MdM". Dodatkowo, propozycje wsparcia przedstawiane są kwotowo, a ich wysokość jest głównie uzależniona od liczby dzieci w rodzinie. To może sugerować, że ewentualna presja, zarówno na rozwój budownictwa, jak i na ewentualny wzrost cen, będzie większa w mniejszych miejscowościach – mówi Mikulska.
Pytań bez odpowiedzi jest więcej: czy w mieszkaniu zakupionym z wykorzystaniem gwarancji lub bonu rodzinnego trzeba będzie zamieszkać? Czy gwarancję wkładu własnego będzie można otrzymać tylko na swoje pierwsze mieszkanie i czy tylko na jedno? Jeżeli nie, wprowadzone rozwiązania mogą dodatkowo pobudzić zakupy inwestycyjne dokonywane przez osoby fizyczne. Ważną kwestią jest także to, czy wszystkie zmiany zostaną wprowadzone jednocześnie czy stopniowo i czy rynek będzie miał czas się do nich dostosować – mówi Mikulska.
– W odróżnieniu od poprzednich programów pomoc państwa nie będzie miała wymiernego charakteru finansowego, a jedynie zabezpieczy interes banku na wypadek trudności w spłacie zobowiązania przez nabywcę. Gwarancja oznacza, że osoba zaciągająca kredyt nadal musi mieć zdolność kredytową do spłacania całej kwoty pożyczki, a zatem także wkładu własnego – mówi Kazimierz Kirejczyk, wiceprezes JLL.
– Najciekawsze w Nowym Ładzie w zakresie mieszkaniowym jest to, czego w nim nie ma. Nie ma jasno określonych zasad, na których funkcjonować będzie gwarancja wkładu własnego. Choć intencją ustawodawcy jest ograniczenie tempa wzrostu cen mieszkań, w czym pomóc ma ustalenie poziomu ceny maksymalnej za mkw. nieruchomości, która będzie kwalifikować się do programu. Nie wiadomo jednak, jakie będą zasady jego ustalania. Jeśli będą one analogiczne do tych w programie „MdM", to znaczenie dla rynku pierwotnego w dużych miastach będzie bardzo zróżnicowane. Warto przypomnieć, że np. w Gdańsku i Poznaniu udział takich nabywców był istotny, w Krakowie marginalny, podczas gdy w Łodzi nabywcy odpłynęli z rynku pierwotnego na rynek wtórny – podkreśla.

Koniec inwestowania?

Jan Dziekoński, ekspert niezależny, wskazuje, by patrzeć na rynek mieszkaniowy przez pryzmat całości Nowego Ładu, czyli zmiany w sile nabywczej poszczególnych grup. Ocenia, że program może się przełożyć raczej na spadek popytu na mieszkania – szczególnie te drogie, w największych aglomeracjach. Uderzy bowiem w najlepiej zarabiających, którzy są ważną grupą klientów deweloperów, bo inwestują nadwyżki w mieszkania. A planowane zwiększenie obciążeń podatkowo-składkowych to zmniejszenie siły nabywczej tej grupy.
– Sytuacja klasy średniej raczej się nie zmieni. To osoby kupujące mieszkanie na własne potrzeby, które i tak mają zdolność kredytową, a tej program nie podniesie. Brak wkładu własnego będzie pewnym wsparciem, ale nie przeceniałbym, że zebranie tej kwoty było wyzwaniem nie do przejścia – mówi Dziekoński. – Najmniej zarabiający dostaną nieco więcej na rękę, ale nie zyskają przez to zdolności kredytowej.
czytaj także >N4
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA