fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Szczepienia to dobra inwestycja

Refundowane szczepienia przeciwko pneumokokom wprowadzono do kalendarza szczepień w 2017 r.
shutterstock
Powinniśmy znaleźć pieniądze, by zaoferować dzieciom szczepionki o największym spektrum działania i najwyższej skuteczności – przyznali eksperci, odnosząc się do programu bezpłatnych szczepień przeciwko pneumokokom.

Szczepienia przeciwko pneumokokom zostały wprowadzone do kalendarza szczepień obowiązkowych w 2017 r. Dzieci szczepione są 10-waletną szczepionką (PCV-10), która chroni przed dziesięcioma serotypami pneumokoków. Na rynku dostępna jest również szczepionka 13-walentna (PCV-13), która chroni dodatkowo przed trzema groźnymi serotypami pneumokoków. Za nią jednak na razie rodzice muszą zapłacić z własnej kieszeni.

Daleko do sukcesu

Podczas debaty „Szczepienia dzieci a zdrowie publiczne w świetle danych epidemiologicznych" eksperci podkreślali, że wprowadzenie bezpłatnego szczepienia przeciwko pneumokokom było niewątpliwym sukcesem, ale jednocześnie wskazali na ograniczenia programu i potrzebę zapewniania bardziej niezawodnej ochrony przeciw najgroźniejszym patogenom.

– Oceniając skuteczność szczepionki, trzeba brać pod uwagę zarówno jej skład, jak i lokalną epidemiologię. W praktyce mamy różnicę trzech serotypów – tłumaczył dr Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. Ekspert wyjaśnił, że jeżeli stosujemy powszechnie szczepienia, to z powodu tzw. presji selekcyjnej coraz większy odsetek zachorowań będzie wywołany przez te serotypy, które akurat w szczepionce nie są zawarte. – Obserwujemy to we wszystkich krajach, stąd potrzeba wprowadzania szczepionek o coraz szerszym zakresie. Specjalista przypomniał, że pierwsza szczepionka przeciwko pneumokokom zawierała tylko siedem najczęściej występujących serotypów, natomiast dzisiaj prowadzi się badania kliniczne nad szczepionkami nawet 20- -składnikowymi.

– Czy widzimy sukces tej szczepionki? Oczywiście, że tak, bo dziesięć to więcej niż zero – mówiła dr Anna Górska-Kot z Oddziału Pediatrii w Szpitali Dziecięcym im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza o szczepionce PCV-10. Przyznała, że dzięki jej wprowadzeniu stwierdza się dużo mniejszą zapadalność na inwazyjną chorobę pneumokokową, czyli tę, w przypadku której bakterie znajdują się w miejscach, gdzie normalnie ich być nie powinno – w płynie mózgowo-rdzeniowym, we krwi czy w jamie opłucnowej. Niestety – jak podkreśliła – o pełnym sukcesie trudno mówić.

Nie ma zbiorowej ochrony

Według danych Krajowego Ośrodka Referencyjnego ds. Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Ośrodkowego Układu Nerwowego (KORUN) te trzy serotypy, których nie obejmuje swoim wachlarzem szczepionka 10-walentna, przybierają na sile.

– Stają się po prostu częstsze, bo nie ma zbiorowej ochrony. Naturalne staje się, że jeśli dzieci zachorują na sepsę czy inwazyjną chorobę pneumokokową, to najczęściej są one wywołane przez jeden z trzech serotypów, których nie obejmuje szczepionka 10-walentna. W przypadku polskich dzieci dominującą rolę pełni serotyp 3 i 19 A. Trzeci to ten, który jest najczęściej odpowiedzialny za zgony – głównie u osób starszych, a 19 A to ten najbardziej lekooporny i inwazyjny, najtrudniejszy w leczeniu – tłumaczyła dr Górska-Kot.

To się opłaca

Uczestnicy debaty podkreślili, że szczepienia są wyjątkowo efektywne kosztowo. Zmniejszają ryzyko powikłań w przypadku zarażenia, wpływają na zmniejszenie zachorowalności na choroby zakaźne, uwalniają środki na prewencję z medycyny interwencyjnej oraz wpływają na spadek kosztów pośrednich – wysokości wypłat zasiłków chorobowych, absencji w pracy, niewytworzonych dóbr, mniejszych zysków z PIT i CIT.

– Jeżeli jest tak, że szczepionki pomagają, to z całą pewnością skutki makroekonomiczne są korzystne (...). W ramach nakłaniania miękkiego, aby się ludzie zaszczepili, powinniśmy zaoferować im najlepszą szczepionkę, nawet jeśli rząd będzie musiał więcej zapłacić, bo wtedy będzie mniej wydawał na leczenie w szpitalach i z ZUS na zasiłki chorobowe. Z jednej strony zapłacimy więcej, ale z drugiej mniej wydamy. Per saldo wyjdzie to korzystniej – powiedział prof. Robert Gwiazdowski, prawnik i ekonomista, szef rady Warsaw Enterprise Institute (WEI).

Zdaniem profesora Andrzeja Fala, prezesa Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, szczepienia ochronne są jedynym elementem profilaktyki pierwotnej, które spełnia bardzo ważne kryterium – czasowe. – Dzisiaj szczepimy, efekt mamy właściwie w parę miesięcy od szczepienia. Efekty innych działań profilaktycznych będą widoczne za jedno pokolenie – powiedział.

– Szczepienia są tak efektywne, że nie ma co na nich oszczędzać. Wiemy, że powinniśmy znaleźć pieniądze na to, żeby szczepionki, które są dostarczane polskim dzieciom, a wkrótce zapewne również polskim dorosłym, były tymi o największym spektrum działania i o najwyższej skuteczności. Ale to już jest rola ministra zdrowia – podsumował Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny, krajowy konsultant ds. zdrowia publicznego.

Materiał powstał w ramach cyklu „Przyszłość ochrony zdrowia w Polsce"

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA