fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Nadawcy zwiększają inwestycje w seriale

1 milion euro kosztowała produkcja jednego odcinka czteroodcinkowego serialu „Szpiedzy w Warszawie”
materiały
Właściciele płatnych kanałów, takich jak HBO i Canal+, przywiązują coraz większą wagę do jakości seriali kierowanych do polskiego widza.
Na serialowym rynku coraz częściej padają anglosaskie określenia „serial premium" albo „high-end". Co oznaczają? – To serial o wciągającej akcji i wysokiej jakości, taki, który nie pozwala widzowi na oderwanie się od ekranu – definiowali uczestnicy debaty na odbywającym się w Warszawie europejskim seminarium o serialach „Let's be series", zorganizowanym w ramach Programu Kreatywna Europa.

Widzowie z wymaganiami

Standardowa stawka za odcinek wyprodukowanego w Polsce serialu, która wahała się od ok. 300 tys. zł za tani sitcom do ok. 500 tys. zł w przypadku przeciętnego serialu, dziś potrafi wynosić tyle, ile jeszcze kilka lat temu płaciło się wyłącznie za kosztowne programy rozrywkowe show nadawane w najlepszych porach oglądalności na żywo, czyli ok. 1 mln zł. Taką produkcją był chociażby serial „Bodo", który pokazywała w tym roku TVP 1.
– Zwykle realizujemy projekty za ok. 0,5 mln zł za odcinek i „Bodo" od razu wydał nam się drogim pomysłem. Trudno nam sobie było wyobrazić zrealizowanie go w ramach takiego standardowego budżetu. Wspólnie z TVP wyliczyliśmy, że minimalna stawka za odcinek w tym przypadku to 1 mln zł i ostatecznie udało nam się taki budżet osiągnąć – mówił Jan Kwieciński, producent i reżyser z firmy Akson Studio (ma na koncie także chociażby „Przyjaciółki", „Czas honoru" i „Przepis na życie").
– Widać, że stacje więcej przeznaczają dziś na produkcję, bo widownia jest już przyzwyczajona do pewnej jakości produkcji zachodnich – dodawał, przyznając, że jego firmie zdarzało się już nie mieścić w powyznaczanych budżetach i dokładać do tworzonych seriali.

Milion euro za odcinek

Drogim przedsięwzięciem będzie też przygotowywany teraz z myślą o wiośnie nowy kostiumowy serial TVN pt. „Belle Epoque", którego kryminalna akcja ma się rozgrywać na początku ubiegłego wieku. A jeszcze wcześniej, w grudniu, TVN pokaże pilota innej produkcji serialowej – „Kaprys losu", w którym zagra m.in. Kinga Preis.
Szansą na zwiększanie budżetów serialowych produkcji są koprodukcje. Dzięki takiemu modelowi współpracy powstał serial „Szpiedzy w Warszawie", bazujący na powieści pod tym samym tytułem napisanej przez Alana Fursta.
Rekordowy budżet serialu zapewniony został przez TVP (polskim współproducentem była firma Apple Film Production) i przez BBC we współpracy z Arte France. Jeden odcinek kosztował ok. 1 mln euro.
– Wydanie takich środków w zaledwie 43 dni zdjęciowe to był pewien wysiłek – przyznawał Dariusz Jabłoński, który był producentem serialu z ramienia Apple Film Production. Żeby zarobić na tak kosztownej produkcji, BBC sprzedało potem prawa do pokazywania serialu do aż 100 telewizji na całym świecie.
Nie zawsze dobry serial musi jednak dużo kosztować.
– Są projekty, takie jak nasz serial „Bez tajemnic". To była produkcja stosunkowo tania (akcja działa się w gabinecie psychoterapeuty – red.), ale zachowujący wysoką jakość – mówiła Anna Kępińska, producentka z firmy Telemark.
Chcącym produkować wysokiej jakości seriale brakuje w Polsce dobrych scenariuszy i całego sektora zawodowych scenarzystów, który nigdy się tu porządnie nie rozwinął. Stąd rozwijane teraz przez TVP, Polsat i Canal+ konkursy na scenariusze.

Będą nowe seriale

TVP zakończyła już pierwszy nabór pomysłów na seriale, przeprowadzony w ramach programu NOS (Nabór Ocena i Selekcja).
– Napłynęło ok. 150 ofert, z których wybraliśmy 11 projektów. We wszystkich przypadkach były to projekty nadesłane przez producentów – mówił Maciej Muzyczuk, dyrektor Ośrodka Dokumentacji i Zbiorów Programowych TVP. Jak dodał, TVP chce rozszerzyć program NOS na projekty rozrywkowe i publicystyczne.
W analogicznym naborze prowadzonym przez Canal+ eksperci wybierali spośród 100 pomysłów. – Z bólem serca wybraliśmy cztery i zobaczymy, które z nich zostaną skierowane do produkcji – mówiła Anna Limbach-Uryn, dyrektor działu programowego w platformie nc+.
Na przyszły rok Canal+ planuje drugi sezon swojego autorskiego serialu kryminalnego „Belfer", ale rozważa już także kolejne projekty, m.in. scenariusz powstały na bazie powieści „Król" Szczepana Twardocha.
Z kolei HBO produkuje teraz drugi sezon „Watahy", ale przymierza się także do ekranizacji książki „Ślepnąc od świateł" Jakuba Żulczyka.
Bardzo ostrożny przy dobieraniu nowych scenariuszy jest Polsat.
– Pamiętamy, że jesteśmy stacją komercyjną. Możemy sobie od czasu pozwolić na budowanie marki takimi produkcjami, jak „Skazany" czy „Ekipa", ale nie możemy sobie pozwolić na nadawanie seriali o takich wynikach ciągle, bo te wyniki są dla takiej stacji jak nasza za niskie – mówił Jarosław Sander, szef artystyczny ds. produkcji filmowej i telewizyjnej w Polsacie.
Podyskutuj z nami na Facebooku www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Wolisz oglądać seriale polskie czy te „z importu"?

Europejczycy wolą lokalne seriale

Większość nadawanych dziś w Europie seriali (65 proc.) to produkcje powstające z myślą o lokalnych rynkach – wynika z danych firmy Eurodata TV Worldwide, która gromadzi dane na temat widowni programów telewizyjnych. 30 proc. stanowią w tym zestawieniu seriale „z importu", a tylko 6 proc. koprodukcje. Jak podawał Jacques Balducci, dyrektor ds. sprzedaży międzynarodowej w Eurodata TV Worldwide, w I półroczu w Europie serialowe produkcje amerykańskie stanowiły już tylko 37 proc. wszystkich w ofercie, podczas gdy w 2012 r. było to jeszcze 58 proc. Ten sam trend zaznacza się w najchętniej produkowanym i oglądanym przez widzów serialowym gatunku, czyli w dramatach (tam udział produkcji amerykańskich spadł we wspominanym okresie z 54 do 41 proc.).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA