Reklama

Bat na dostawców stacjonarnego internetu

Urząd Komunikacji Elektronicznej analizuje oferty firm, które chcą dostarczyć aplikację do pomiaru prędkości łączy dostępowych i pomóc abonentom telekomów w dochodzeniu swoich praw.
Bat na dostawców stacjonarnego internetu

Foto: 123RF

Zaledwie dwie oferty wpłynęły w konkursie na aplikację do pomiaru prędkości przewodowego internetu zorganizowanym przez Urząd Komunikacji Elektronicznej – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

To najprawdopodobniej oferty firm, do których należą znane w Polsce narzędzia, czyli Speedtest.pl Bernarda Szymczaka i RFBenchmark.pl, własność Notel Poland.

– Możemy potwierdzić, że wpłynęły dwie oferty. Są one rozpatrywane przez komisję konkursową. Po zakończeniu jej prac poinformujemy o wynikach konkursu – mówi Martin Stysiak, rzecznik UKE.

Potrzebny certyfikat

Swój start w konkursie potwierdziła w korespondencji z „Rzeczpospolitą" spółka Notel Poland, właściciel RFBenchmark.pl, która bada także sieci mobilne.

Reklama
Reklama

– Tak, uczestniczymy w konkursie na dostawcę aplikacji ogłoszonym przez UKE – mówi Szymon Nowak, prezes Notelu.

Jak pisaliśmy w ubiegłym roku, UKE chce płacić za aplikację certyfikatem, uważając, że to dla dostawców forma promocji. Szymon Nowak zgadza się z tym podejściem. Uważa, że to korzystnie wpłynie na wizerunek kierowanej przez niego spółki.

Urząd jest zdania, że aplikacja przyczyni się do zwiększenia ochrony użytkowników, zapewni im informacje o parametrach usług, z których korzystają, a operatorzy będą w większym stopniu konkurować jakością.

W przypadku ochrony konsumentów chodzi przede wszystkim o to, aby mogli egzekwować od operatora jakość usługi, za którą płacą. – Aby konsument mógł skutecznie egzekwować od operatora wskazane w umowie prędkości, potrzebne jest certyfikowane narzędzie pomiarowe, którego w Polsce do tej pory nie ma – wyjaśnia Katarzyna Araczewska, radca prawny w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Sieć kilku prędkości

Operatorzy w reklamach pokazują najczęściej maksymalną prędkość łącza, najczęściej nieosiągalną dla użytkownika, i to mimo tego, że mówimy o operatorach przewodowych, a nie komórkowych, na jakość usług których fizyka i warunki geograficzne wpływają w dużo większym stopniu. Podstawą do reklamacji jest jednak naruszenie nie tych promowanych prędkości, lecz zapisów znajdujących się w regulaminie usług danego operatora.

– Obowiązujące w Polsce unijne rozporządzenie o otwartym internecie przewiduje m.in., że operator w umowie z abonentem powinien w przypadku internetu stacjonarnego określić prędkości łącza: maksymalną, minimalną, deklarowaną i tak zwaną „zwykle dostępną", która w praktyce pokazuje konsumentowi, czego powinien oczekiwać od dostawcy – mówi mecenas Araczewska.

Reklama
Reklama

Dla przykładu telewizja kablowa UPC deklaruje, że „zwykle dostępną" prędkość internetu, który oferuje, stanowi 80 proc. lub 70 proc. prędkości maksymalnej (odpowiednio do 100 Mb/s i powyżej 100 Mb/s).

Domniemanie, ale nie automat

Sceptycy uważają, że dostawcy internetu i tak będą kwestionować pomiary przeprowadzone za pomocą aplikacji lub tak kalibrować łącze, aby wypadały one pomyślnie.

Obecnie w ich regulaminach można znaleźć szereg zastrzeżeń dotyczących deklarowanej prędkości łącza.

– Powstanie aplikacji zamówionej przez UKE pozwoli na uruchomienie mechanizmu domniemania nienależytego wykonania umowy. Powinno to ułatwić konsumentom dochodzenie roszczeń w sporach z operatorami. Aby skutecznie zareklamować jakość łącza na gruncie rozporządzenia, konsument będzie musiał udokumentować, że nie spełnia ono warunków umowy stale lub regularnie. Praktyka pokaże, jak będzie definiowane „odstępstwo stałe" lub „regularnie powtarzające się" – wyjaśnia Katarzyna Araczewska.

– To na dostawców usług dostępu do internetu przerzucony zostanie ciężar dowodzenia, że usługa była prawidłowo świadczona – mówi Radosław Rosiak, p.o. naczelnika departamentu kontroli w UKE. – Wdrożenie certyfikowanego mechanizmu przyczyni się zatem do zwiększenia ochrony użytkowników internetu. Nie oznacza to jednak automatycznego uznawania przez dostawców wszystkich reklamacji składanych z wykorzystaniem danych pochodzących z mechanizmu – dodaje Rosiak.

Co na to operatorzy? – Patrzymy na ten pomysł z życzliwością, gdyż mamy nadzieję, że takie narzędzie może ukrócić marketingowy wyścig na wyniki testów prędkości, które nie odzwierciedlają realnej jakości usług. Netia zamierza honorować wyniki z certyfikowanego narzędzia – mówi Karol Wieczorek, rzecznik tego telekomu. – Mamy przy tym nadzieję, że aplikacja zapewni realne wyniki, niezaburzone przez czynniki takie jak jakość sprzętu, obciążenie aplikacjami na komputerach klientów czy sposobu wewnętrznego połączenia pomiędzy routerem a urządzeniem, na którym przeprowadzany jest test – dodaje rzecznik Netii.

Reklama
Reklama

Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska, nie odpowiada na pytanie wprost. – Za wcześnie jest na tego typu deklaracje, ponieważ aplikacja jeszcze nie powstała – mówi Jabczyński.

Media
Paramount przejmuje Warner Bros. Discovery za 110 mld dolarów. Jest umowa
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Media
Kalifornia zablokuje przejęcie Warner Bros. przez Paramount? Będzie „bezkompromisowa”
Media
Netflix wycofał się z wyścigu o TVN. Paramount przebił ofertę 31 dol. za akcję
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Media
Jest nowa oferta Paramountu na właściciela TVN. Co zrobi Netflix?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama