fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Droga Mleczna: Tajemnicze obiekty wokół czarnej dziury

stock.adobe.com
Wokół supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum Drogi Mlecznej odkryto sześć tajemniczych obiektów. Astronomowie nie wiedzą czym są te obiekty. Wyniki ich badań opisano w magazynie "Nature".

Odkryte obiekty mają po ok. 15 mln km - i wszystko wskazuje na to, że wchodzą w interakcję z czarną dziurą Sagittarius A*. Sagittarius A* to supermasywna czarna dziura, której masa jest ok. 4,3 mln razy większa od masy Słońca a jej promień wynosi ok. 22 mln km.

Pierwszy z takich obiektów - nazwany G1 - odkryto w 2005 roku. W 2012 roku odkryto drugi obiekt - G2. Teraz jednak zespół badaczy kierowany przez Annę Ciurlo z Uniwersytetu Kalifornii odkryli cztery kolejne obiekty - G3, G4, G5, G6.

- Centralna część naszej galaktyki to złożony, fascynujący region - mówi Ciurlo w rozmowie z "Newsweekiem". - Znajduje się tam najbliższa Ziemi supermasywna czarna dziura, dzięki czemu mamy okazję obserwować skutki jej oddziaływania na swoje otoczenie - chmury gazowe. Ale te zwarte obiekty zwróciły naszą uwagę - dodaje.

- Wiedzieliśmy o G1 i G2, ale nie spodziewaliśmy się, że takich obiektów będzie więcej. Skoro jest ich więcej, to znaczy, że nie występują rzadko. Musi istnieć mechanizm ich powstawania - tłumaczy Ciurlo.

Czym są odkryte obiekty? Tego nie wiadomo. Naukowcy twierdzą, że wyglądają one jak chmury gazu, ale zachowują się jak gwiazdy. Bliskość czarnej dziury sprawia, że kiedy się do niej zbliżają muszą wchodzić z nią w interakcje - i są rozciągane wzdłuż swojej orbity.

W 2014 roku G2 zbliżył się do Sagittariusa A*. Naukowcy podejrzewali wówczas, że obiekt ten zostanie wciągnięty przez czarną dziurę. Zamiast tego został jednak rozciągnięty i wydłużony, po czym wrócił do swojego poprzedniego kształtu po minięciu czarnej dziury. To sprawiło, że zaczęto podejrzewać, iż G2 jest dużą gwiazdą otoczoną pyłem.

Odkrycie nowych obiektów wokół czarnej dziury może pomóc w ustaleniu z czym astronomowie mają do czynienia.

W związku z tym, że żaden z obiektów - mimo bliskości czarnej dziury - nie został przez nią wchłonięty, istnieje podejrzenie, że kryją się w nich gwiazdy. Masa gwiazdy - i jej oddziaływanie na otaczające ją obiekt - miałaby chronić chmurę gazu tworzącą odkryte przez astronomów obiekty przed wchłonięciem przez czarną dziurę. Ciurlo mówi, że gdyby G2 była tylko chmurą gazu, wówczas zostałaby wciągnięta przez Sagittariusa A*.

- Wierzymy, że są to pozostałości po łączących się gwiazdach - składające się z gwiazdy otoczonej pyłem i gazem - mówi Ciurlo. Wiemy, że gwiazdy często powstają w parach i wiemy, że obecność czarnej dziury sprawia, że łatwiej się łączą. To nie jest jedyne wyjaśnienie (tego czym są odkryte obiekty - red.), ale najlepiej pasuje tego, co wiemy o rejonie, w którym występują - dodaje.

W oświadczeniu współautorka artykułu w "Nature", Andrea Ghez pisze, że łączenie się gwiazd może zdarzać się "znacznie częściej niż sądzimy" i że czarne dziury mogą ułatwiać takie zjawisko. Ghez dodaje, że Ziemia znajduje się na "przedmieściach" Drogi Mlecznej - a centrum galaktyki znacznie różni się od części, w której znajduje się Ziemia. "Zagęszczenie gwiazd jest miliard razy większe, niż w naszej części galaktyki. Oddziaływanie grawitacyjne jest więc znacznie silniejsze. Pola magnetyczne są ekstremalne. Centrum galaktyki to miejsce ekstremalnych zjawisk astrofizycznych" - pisze Ghez.

Źródło: Newsweek
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA