fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Jakub Karnowski: Nowy Polski Ład to takie tutti frutti

materiały prasowe
Jak słyszę o 16 filarach, to nie dostrzegam priorytetu – mówi nam Jakub Karnowski, wykładowca SGH, ekspert Banku Światowego, gość programu Marcina Piaseckiego.

GUS ogłosił wstępne dane o polskim PKB z 2020 r. Polska gospodarka skurczyła się o 2,8 proc. Niewiele, ale spadek dotyczy gospodarki, która przez lata bez przerwy rosła.

Jak popatrzymy na kraje Unii, to jest to niewielki spadek. Według Komisji Europejskiej, po zsumowaniu spadku z 2020 r. i przewidywanego wzrostu w 2021 r., będziemy na czwartym miejscu w UE po Litwie, Irlandii i Szwecji. Skumulowany wzrost z tych dwóch lat wyniesie zero.

Czemu zawdzięczamy te wyniki?

Prężnemu sektorowi eksportowemu. Mamy np. bardzo dobry sektor automotive. Drugim czynnikiem jest fakt, że polska gospodarka w niewielkim stopniu zależy od turystyki, która bardzo ucierpiała. Sprzyja nam też zależność od gospodarki niemieckiej.

Nie wspomniał pan o licznych tarczach antykryzysowych, które miały ratować polskie firmy.

Nie uważam, że to czynnik, który w jakiś sposób umożliwił lżejsze lądowanie przedsiębiorstwom w Polsce. Sprawność operacyjna PFR w dystrybucji pieniędzy jest warta zauważenia. Jednak decyzje co do lockdownu są chaotyczne i nieuzasadnione, a wypowiedzi rządu często sprzeczne. Nie rozumiem, czemu otwarte są galerie handlowe, a nie gastronomia przy zachowaniu zasad sanitarnych. Na razie rząd wprowadza rozporządzenia w wątpliwy od strony prawnej sposób i naraża rzesze przedsiębiorców na problemy z przetrwaniem.

Pandemia jest chaosem. Może ostrożność jest uzasadniona?

Nie mówię, że wyjście z tej sytuacji jest łatwe. Mamy pandemię i ryzyko, że wiele prywatnych biznesów upadnie wskutek ograniczeń. Rząd pokazał plan działania pod koniec listopada. Jednak odstąpił od niego i nie wyjaśnił dlaczego. Nie przestrzegamy własnych zasad.

Jeżeli wprowadzamy reguły, to warto mieć dane, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. A przecież, patrząc na liczbę wykonanych testów w relacji do liczby mieszkańców, Polska jest druga od końca w Europie, po Bułgarii. Gdybyśmy wykonywali więcej testów, chorych byłoby dużo więcej. Dane podawane przez rząd są mało wiarygodne.

Co się będzie działo w 2021 r.? Nieoficjalnie wiadomo, że wkrótce premier ogłosi Nowy Polski Ład. Ma to być strategia odbudowy gospodarki oparta na 16 filarach. Czy taka strategia jest potrzebna?

Z przecieków wynika, że to jest tutti frutti, miszmasz wszystkiego. Jak słyszę o 16 filarach, to trudno zrozumieć, co jest priorytetem.

Cztery–pięć lat temu Mateusz Morawiecki ogłosił strategię odpowiedzialnego rozwoju. Była tam krytyczna diagnoza wcześniejszego rządu, w którym Morawiecki był doradcą premiera.

Druga część to był zestaw rozmaitych konkretnych programów rozwojowych, np. program budowy szerokiej gamy polskich dronów Żwirko i Wigura, cyberpark Enigma, który miał rozwijać kompetencje cyberbezpieczeństwa, polski kombajn górniczy, luxtorpeda 2.0 i słynna stępka, program Batory, dzięki któremu mieliśmy budować polskie promy. Z tych programów niewiele wyszło.

Jako ekonomista oczekiwałbym, że zastanowimy się, co się udało zrealizować, jakie są odchylenia od realizacji i dlaczego się pojawiły. Potrzebne jest sprawozdanie z realizacji tego, do czego zobowiązaliśmy się pięć lat temu. Nie znajduję czegoś takiego, a szkoda.

Trzecia część tamtego planu zawierała bardzo konkretne mierniki. Krytykowano, że w 2015 r. były niskie inwestycje, zapowiadano docelowy wzrost do 25 proc. Tymczasem w 2019 r. poziom inwestycji spadł poniżej 19 proc. Nie wierzę, że rząd w sposób skuteczny wdroży 16 priorytetów i do tego programy szczegółowe. Chciałbym też wiedzieć, czemu nie ma luxtorpedy zapowiadanej w 2016 r.

Nie jest tak, że pandemia przeorała wszystko? Nie można pomyśleć o nowym otwarciu na czasy postpandemiczne?

Strategia odpowiedzialnego rozwoju okazała się nieaktualna już przed pandemią. Rząd nie traktował jej poważnie od samego początku. Trudno uznać, że teraz gabinet Morawieckiego jest wiarygodny, opracuje programy i będzie je realizować. To brutalna rzeczywistość.

Oczywiście, że pandemia przeorała sytuację gospodarczą. Jedni przegrali, drudzy wygrali. Pewnie dużo wygrało mimochodem, otrzymując duże pieniądze od rządu, chociaż ich nie potrzebowali. Dostali gotówkę, bo takie były programy.

Przy okazji mamy do czynienia z dużą płynnością i dochodzi do niewyjaśnionych sytuacji, które mogą być korupcyjne. Pandemia sprzyja takim zachowaniom. Rząd powinien to wyjaśnić, żeby budować własną wiarygodność.

Nowa strategia przewiduje powołanie kilku nowych instytucji. Od ochrony zdrowia po kwestie mieszkalnictwa. Czy są potrzebne?

Nie. Uderzyła mnie informacja, że rząd przygotował nowy podatek dla mediów. Przychody mają wynieść 700 mln zł rocznie, a 35 proc. z tego ma służyć zasileniu nowej instytucji, która będzie promować kulturę i media narodowe. Czyli ok. 230 mln zł zostanie przeznaczonych na jakąś instytucję, która zostanie stworzona przez rząd. Politycy sami obsadzą stanowiska i będą decydować, komu mają przyznać te pieniądze.

Bulwersujące jest dla mnie to, że suma pieniędzy, które otrzymał od ministerstw słynny oligarcha z Torunia, wyniosła 260 mln zł. To zbliżona suma.

Jeżeli tworzymy takie nowe podatki, żeby tworzyć instytucje, obsadzać je swoimi ludźmi i wybranym przez polityków oligarchom fundować nagrody, to nie jest to coś, co sprzyja efektywności ekonomicznej.

Wspomniał pan o niskich inwestycjach w Polsce. Dlaczego przedsiębiorcy nie chcą inwestować?

Polska powoli przestaje być krajem praworządnym. W rankingu wolności prasy w 2020 r. spadła na 62. miejsce na świecie, z 18. w 2015 r. We wskaźniku Doing Business, który pokazuje wolność gospodarczą, spadliśmy na 40. miejsce z 32. w ciągu pięciu lat. We wskaźniku praworządności Rule of Law Index spadliśmy na 28. z 21. miejsca.

Jeżeli ogranicza się praworządność, to przedsiębiorcy boją się, że decyzją polityczną mogą zostać ukarani za cokolwiek. Albo rząd będzie potrzebował ich pieniędzy, żeby zrealizować swoje plany polityczne. Trudno nie mieć podejrzeń, że podatek medialny ma służyć celom politycznym.

Sądy stają się coraz mniej wiarygodne, prokuratura jest w jawny sposób polityczna. To nie sprzyja inwestowaniu. Polska przestaje być krajem, gdzie jest zainwestowany pieniądz – dolar czy euro – który daje duże prawdopodobieństwo zwrotu, bo inwestorzy mogą być zaatakowani przez politykę.

Dwa lata temu zostały panu postawione zarzuty prokuratorskie dotyczące czasów, kiedy był pan przewodniczącym rady nadzorczej PKP Cargo. Wówczas została kupiona czeska spółka AWT. Według prokuratury PKP Cargo przepłaciło za AWT. Jak teraz wygląda śledztwo?

Sprawa dotyczy 13 osób. W zarzutach dotyczących mnie prokuratura wpisała przez pomyłkę, że „zaniżyłem", a nie zawyżyłem wartość AWT, i, o dziwo, nie chce się z tego wycofać. Tak czy inaczej, kiedyś te wszystkie zarzuty będą przedstawiane jako jedna z najbardziej absurdalnych spraw w polskim wymiarze sprawiedliwości. Przecież po zakupie AWT wartość akcji Cargo wzrosła o 8 proc. Nawiasem mówiąc, był to przykład idealnej realizacji strategii odpowiedzialnego rozwoju Mateusza Morawieckiego. Wycenę podmiotu przygotował PKO BP z EY, dwie poważne instytucje. Nie przeszkodziło to prokuratorom Ziobry postawić zarzutów. Po dwóch latach w sprawie dzieje się niewiele. Nie mogę mówić o szczegółach, ale jesteśmy bardzo daleko od aktu oskarżenia.

CV

Jakub Karnowski – ekonomista, ekspert Banku Światowego, wykładowca SGH, niezależny członek rad nadzorczych. W latach 2012–2015 prezes PKP SA. Wcześniej m.in. zastępca dyrektora wykonawczego Banku Światowego (2003–2008), prezes PKO TFI (2008–2012) oraz osobisty sekretarz, doradca i szef gabinetu politycznego ministra finansów Leszka Balcerowicza (1997–2000).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA