fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Coraz więcej firm na skraju upadłości

Adobe Stock
Choć programy pomocowe uchroniły nas przed falą masowych bankructw, pandemia zwiększyła skalę niewypłacalności firm. W rym roku będzie jeszcze gorzej – wynika z raportu Coface Polska.

Poważne kłopoty z utrzymaniem się na powierzchni w 2020 roku zgłosiły 1243 przedsiębiorstwa. To o 22 proc. więcej niż rok wcześniej, a przyczyną tego wzrostu jest oczywiście pandemia – pokazuje raport Coface „Niewypłacalności firm w Polsce w 2020 roku", który „Rzeczpospolita" prezentuje jako pierwsza.

Największy wzrost widać tam, gdzie kryzys pandemiczny i związane z nim restrykcje dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej uderzyły najbardziej.

Usługi mocno oberwały

I tak w 2020 r. niewypłacalność ogłosiło 338 podmiotów z branży usługowej, czyli aż o 54 proc. więcej, przy czym w hotelarstwie i gastronomii było to aż o 186 proc. więcej.

– Branża HoReCa tak naprawdę przez cały rok borykała się z ograniczeniami w swobodnym prowadzeniu działalności gospodarczej – zaznacza Marcin Siwa, dyrektor oceny ryzyka w Regionie Coface Central Europe. – Firmy te traciły możliwość oferowania swoich usług i w bardzo wielu przypadkach popadały w duże kłopoty płynnościowe.

Ale dodaje, że w zasadzie cały sektor usługowy ma za sobą bardzo ciężki rok – przykładowo liczba upadających podmiotów prowadzących tzw. działalność profesjonalną (np. księgowi, prawnicy, biura projektowe itp.) wzrosła rok do roku o 38 proc., a zajmujących się obsługą rynku nieruchomości – o 65 proc.

– Należy się spodziewać, że obecny lockdown jeszcze bardziej może pogrążyć branżę usługową i w 2021 roku będziemy obserwowali dalszy wzrost liczby niewypłacalności w tym sektorze – zaznacza Siwa.

Kulejący transport

Swoje silne piętno pandemia odcisnęła też na handlu detalicznym i transporcie, gdzie liczba firm na skraju upadłości zwiększyła się rok do roku odpowiednio o 39 proc. oraz 36 proc. Jak wyjaśnia Siwa, wiele sklepów (poza tymi sprzedającymi produkty pierwszej potrzeby) też było czasowo zamykanych, co niekorzystnie odbiło się na ich kondycji finansowej.

Ciekawy jest przypadek branży transportowej, która z jednej strony może mieć więcej zleceń związanych z boomem w e-commerce. Z drugiej jednak, znacznie spadły przewozy towarowe w efekcie kryzysu gospodarczego w Europie.

Wśród najbardziej znanych firm, które ogłosiły postępowanie upadłościowe lub restrukturyzacyjne w  2020 r. (choć w wielu przypadkach ich problemy zaczęły się przed pandemią), można wymienić: Hermes Energy Group, Komputronik, Zakłady Mięsne Henryk Kania, Rafako SA, czy gdyńska Stocznia Remontowa Nauta.

Tarcze pomogły

Nawet jednak 22-procentowy wzrost niewypłacalności firm nie odzwierciedla w pełni uderzenia, jakim dla gospodarki był kryzys pandemiczny – podkreślają eksperci Coface. Przed większą falą upadłości uchroniły bowiem programy pomocowe dla przedsiębiorstw, których łączną skalę można szacować na ok. 200 mld zł. Z badań Coface wynika, że wpłynęło to na utrzymanie poziomu płynności w biznesie, a średnie opóźnienia w płatnościach zmniejszyły się w listopadzie 2020 r. do 48 dni z 57 dni rok wcześniej.

Poza tym przepisy prawne dotyczące upadłości są dosyć sztywne i gdyby nie ich uproszczenie, to w ogóle mielibyśmy do czynienia ze spadkiem liczby bankructw. W całym 2020 r. na drodze sądowej prowadzonych było bowiem 887 postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych, czyli o 13 proc. mniej niż w całym 2019 r. W połowie roku weszła za to w życie (wraz z tzw. tarczą 4.0) nowa możliwość ogłoszenia postępowania o zatwierdzenie układu poprzez publikację w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, a więc bez rejestracji w sądzie.

Zaledwie w ciągu pół roku obowiązywania tej uproszczonej, pozasądowej procedury, skorzystało z niej 356 przedsiębiorstw.

Bankructw będzie więcej

– Przed wejściem w życie tzw. tarczy 4.0 tryb postępowania o zatwierdzenie układu nie cieszył się popularnością, ponieważ nie „oferował" dłużnikom ochrony przewidzianej w innych trybach restrukturyzacyjnych – komentuje Paweł Jóźwik, adwokat z Kancelarii Stefaniuk & Wspólnicy. Obecnie zaś firma po obwieszczeniu o otwarciu takiego postępowania (do czasu jego zakończenia) jest chroniona przed postępowaniem egzekucyjnym ze strony wierzycieli, w grę wchodzi też zastosowanie tzw. moratorium na długi.

Eksperci Coface prognozują też, że rok 2021 r. będzie znacznie gorszy, jeśli chodzi o upadłości, choć gospodarka powinna już wejść w okres ożywienia. Bo tak jak tarcze antykryzysowe okazały się bardzo pomocne w 2020 r., tak ich wygaśnięcie to kłopot dla wielu biznesów. – W rezultacie liczba upadłości i restrukturyzacji przedsiębiorstw w Polsce zareaguje na wpływ pandemii z pewnym opóźnieniem, a wzrostu niewypłacalności oczekujemy zwłaszcza pod koniec pierwszej połowy tego roku – czytamy w raporcie.

– Dłużnicy nie upadają z dnia na dzień – komentuje też Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Jak podkreśla, w pierwszej kolejności przedsiębiorcy próbują ocalić swoją firmę poprzez negocjacje i układy z wierzycielami, ogłoszenie zaś upadłości to ostateczność.

– Przyjęcie pomocy z tarcz antykryzysowych zobowiązywało przedsiębiorców do prowadzenia działalności przez pewien okres, w tym do nieogłaszania upadłości. Jednak rządowe programy pomocowe kończą się, a zadłużenie przedsiębiorców widniejące w bazie danych KRD wzrosło w porównaniu z 2019 r. o ponad 11 proc. i wynosi już blisko 11,2 mld zł – zaznacza Łącki.

Grzegorz Sielewicz główny ekonomista Coface w Europie Centralnej

22-proc. wzrost liczby niewypłacalności nie obrazuje w pełni wpływu pandemii na biznes w Polsce. Skokowy wzrost postępowań, którego należałoby oczekiwać w tak rozległym kryzysie, został zahamowany m.in. przez różne formy wsparcia dla przedsiębiorstw. Jednak ich wycofanie w 2021 r. może spowodować szybkie pogorszenie sytuacji płynnościowej firm.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA