fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fotogalerie

Świat Jacka Pałkiewicza: Himba. czerwone plemię Namibii

Fotorzepa, Jacek Pałkiewicz
Surowe piękno pustynnego regionu Kaokolad, w północno-zachodniej części Namibii, przypomina ostatni zakątek Afryki znanej z pożółkłych stron dawnych książek. Absolutna pustka, głęboka cisza i magiczny nastrój ziemi bezlitośnie spieczonej prażącymi promieniami słońca, sprawiają wrażenie kompletnej izolacji od reszty świata.

Okolicę urozmaica osada plemienia Himba, położona pośród nieśmiałych oznak zieleni: kilkanaście owalnych chat z gałęzi i liści palmowych uszczelnionych gliną wymieszaną z nawozem, rozłożonych w koło wokół dużego placu. Garstka skazanych na ospałą monotonną egzystencję w prymitywnym świecie pasterzy w poszukiwaniu wilgoci i paszy dla pogłowia bydła, co jakiś czas przenosi swój dobytek z miejsca na miejsce. Ten koczowniczy szczep, liczące kilkanaście tysięcy osobników, stanowi jedną z głównych atrakcji Namibii, bo nie wiele jest w Afryce tak fascynujących grup etnicznych.

Imponujące wrażenie robią młode urodziwe kobiety o uśmiechniętych twarzach i o bardzo bujnych i nadzwyczaj jędrnych piersiach, których jedynym odzieniem jest kusa spódniczka z bordowej koziej skóry. Są słynne z tego, że codziennie dokonują rytualnego make-upu, wysmarowując starannie całe ciało mieszaniną ceglasto-czerwonej ochry, popiołu, tłuszczu z mleka krowiego i ekstraktu dzikich roślin. Stanowi ona ochronny pancerz przed pasożytami, insektami i promieniami słonecznymi, a także przed odwodnieniem organizmu. Ale służy też do zdobienia ciała.

Czerwonej barwy są też różne ozdoby, ciężkie naszyjniki z metalu, bransoletki z miedzi i srebra, ozdoby ze skóry czy muszli, z których każda coś symbolizuje. Ilość bransolet na kostkach nóg odpowiada ilości posiadanych dzieci a upięcia długich włosów zlepionych glinką i splecione w wąskie usztywnione warkoczyki, w zależności od wieku i stanu w obrębie plemienia przybierają różne formy. Kobiety są generalnie respektowane i nie muszą narzucać swojego autorytetu. Zamężne odróżniają się tym, iż noszą zwisającą pomiędzy zwiędniętymi piersiami muszelkę pochodzącą z wybrzeża Angoli, symbol płodności, z którym nigdy się nie rozstają.

Dorośli mężczyźni, noszący na głowie swojego rodzaju skórzany turban, na szyi ozdoby z muszelek, a na nogach proste sandały wykrojone z kawałka grubej gumy, spędzają większą część swojego życia razem z trzodą, która stanowi podstawę egzystencji i odwiecznych zwyczajów tego ludu. Przemieszczają się o dziesiątki kilometrów od swojej osady aby zapewnić zwierzętom pastwiska, nawadniane przez okresowe deszcze, ochronić przed atakami wygłodniałych hien i napoić w nielicznych wodopojach, które wysychają w okresie suszy.

Na podstawie książki Jacka Pałkiewicza „Pasja życia” (Wyd. Zysk i S-ka)

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA