fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Forum Ekonomiczne w Krynicy 2019

Brytyjski wpływ na Polskę

Nadwiślański biznes uczy się od brytyjskiego standardów społecznej odpowiedzialności. Z kolei w Zjednoczonym Królestwie bez trudu można kupić polską czekoladę.

W 2017 r. PKB Polski zwiększył się o 15 mld zł dzięki inwestycjom bezpośrednim z Wielkiej Brytanii (w porównaniu ze scenariuszem nieuwzględniającym tych inwestycji). To jeden z efektów polsko-brytyjskiej współpracy gospodarczej, o której mówiono 4 września podczas panelu dyskusyjnego „Wpływ brytyjskich spółek na polską gospodarkę". Punktem wyjścia do debaty był najnowszy raport firmy Deloitte „Relacje gospodarcze między Polską i Wielką Brytanią – wyjątkowe i trwałe partnerstwo".

500 procent wzrostu

– O skali rozwoju wzajemnych stosunków może świadczyć fakt, że od połowy lat 90. eksport polskich produktów do Zjednoczonego Królestwa zwiększył się o 500 proc. – zauważyła prowadząca debatę Irena Pichola, partner w Deloitte. Podkreśliła, że najbardziej dynamicznie rośnie eksport polskiej żywności. Tu wzrost od 1995 r. był ponaddwudziestokrotny. – Ciekawostką jest, że jednym z głównych produktów żywnościowych sprzedawanych do Wielkiej Brytanii jest polska czekolada – powiedziała Pichola.

Jednak partnerstwo gospodarcze to także inwestowanie i wymiana doświadczeń. Jak wynika z raportu, brytyjskie inwestycje bezpośrednie w Polsce wyniosły do końca 2017 r. 48,1 mld zł. Firmy ze Zjednoczonego Królestwa zatrudniają w Polsce ok. 115 tys. osób.

Jak zauważyli uczestnicy debaty, wraz z brytyjskim kapitałem do Polski napływają także pewne standardy prowadzenia działalności gospodarczej. Podkreślała to m.in. Agnieszka Kłos, prezes firmy Provident Polska. – Byliśmy pierwszą firmą pożyczkową w Polsce i od samego początku działaliśmy przejrzyście. Nasi klienci znają od razu cały koszt usługi pożyczkowej – mówiła Agnieszka Kłos.

Pomoc i edukacja

Jedną z istotnych wartości, jaką wprowadziły do Polski brytyjskie firmy, jest społeczna odpowiedzialność biznesu (ang. corporate social responsibility, CSR). To pozabiznesowe działanie na rzecz np. lokalnych społeczności i osób potrzebujących. W praktyce za prowadzenie działań CSR odpowiada zarząd firmy, ale chętnie w inicjatywę przedsięwzięcia włączają się w pracownicy, wspomagani przez kierowników. – Daliśmy naszym pracownikom po pięć dni w roku, gdy zamiast przychodzić do pracy, zajmują się działalnością społeczną. Płacimy za to wynagrodzenie – opowiadał Piotr Ciski, prezes firmy Sage, producenta oprogramowania. Przyznał, że choć początkowo były obawy o to, czy pracownicy właściwie wykorzystają ten czas, to jednak rzeczywiście wielu z nich zaangażowało się w rozmaite przedsięwzięcia dobroczynne.

W niektórych branżach ze względu na specyfikę odpowiedzialny biznes wymaga prowadzenia intensywnej działalności edukacyjnej. Tak jest np. w przypadku producentów alkoholi. Aneta Jóźwicka, dyrektor w firmie Diageo (produkującej m.in. whisky Johnnie Walker), przyznała, że działa na rzecz upowszechnienia rozsądnego spożycia alkoholu i szkoli pod tym kątem np. barmanów.

Z kolei Agnieszka Kłos zauważyła, że społeczny odbiór firm pożyczkowych bywa trudny. – Dlatego już cztery lata temu założyliśmy Fundację Rozwoju Rynku Pożyczkowego, by upowszechniać dobre standardy i doprowadzić do samoregulacji branży – powiedziała prezes Provident Polska.

Jednak działalność w naszym kraju, choć na ogół prowadzona pomyślnie, czasem wiąże się z niemiłymi zaskoczeniami. – Atutem Polski są np. dobrze wykształceni pracownicy. Jednak wysokie koszty pracy mogą zniechęcać – przyznała Agnieszka Kłos.

Na wysokie koszty pracy, zwłaszcza te pozapłacowe, związane z podatkami i składkami ubezpieczeniowymi, zwracali uwagę także inni uczestnicy debaty. – Zniesienie limitu składek ZUS może niekorzystnie odbić się na inwestycjach, na przykład mniej chętnie będą zakładane centra usług wspólnych – przewidywał Piotr Ciski, komentując niedawne zmiany reguł naliczania składek. – Barierą dla biznesu jest też nieprzewidywalność zmian prawa i bardzo krótkie konsultacje projektów aktów prawnych z biznesem. Czasem tych konsultacji w ogóle nie ma – dodała Anna Jóźwicka.

Przedsiębiorcy z brytyjskich firm przestrzegali podczas debaty polski rząd, by nie ulegał pokusie ograniczania reguł wolnej konkurencji, choćby pod pretekstem ochrony narodowych interesów. – Rządzący i administracja są odpowiedzialni za utrzymanie konkurencyjności rynku. Gdy będzie ona ograniczona, przełoży się to na wyższe ceny dla konsumentów i wiele innych niekorzystnych zjawisk – tłumaczył Bogdan Kucharski, prezes BP Poland.

— Partnerem relacji jest Ambasada Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA