fbTrack

Finanse

Prokuratura szuka kozłów ofiarnych w sprawie SKOK

Fotorzepa, Marta Bogacz
Patologia w SKOK Wołomin trwała latami. Wiedziały o nich Kasa Krajowa, Komisja Nadzoru Finansowego, a także prokuratura alarmowana przez KNF.

Szczecińska Prokuratura Regionalna za poręczeniem majątkowym zwolniła zatrzymanych w czwartek Andrzeja Jakubiaka, byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego, jego zastępcę Wojciecha Kwaśniaka i pięciu innych byłych urzędników KNF. Wszyscy usłyszeli zarzuty niedopełnienia obowiązków w sprawie nadzorowania SKOK Wołomin.

Czytaj także:

Chrabota: Prokuraturo, odkryj karty sprawie KNF

Wojciech Kwaśniak: surowy nadzorca bankowców

Andrzej Jakubiak: samorządowiec, prawnik i urzędnik

Najpierw zatrzymanie, potem ewentualnie aresztowanie

Kasy SKOK mają słabą jakość kredytów i niski kapitał

 

Polityczne zatrzymanie

Siedem osób zostało aresztowanych w okolicach Warszawy i przewiezionych do szczecińskiej prokuratury. Zarzuca się im, że zbyt długo czekały z decyzją o wprowadzeniu do SKOK Wołomin zarządcy komisarycznego, przez co wzrosły straty powstałe w wyniku działalności kasy. Prokuratura twierdzi, że zatrzymani działali na szkodę interesu publicznego, dopuszczając do powstania szkody na ponad 1,5 mld zł, i na szkodę interesu prywatnego – 58 mln zł.

Sprawa jest o tyle bulwersująca, że Wojciech Kwaśniak znany był z surowego nadzoru nad kasami spółdzielczymi, czym naraził się temu sektorowi i w kwietniu 2014 r. został ciężko pobity. – Mogę tylko wyrazić żal, że moja utrata zdrowia, przelana krew, wieloletnie zaangażowanie zostały tym postępowaniem podważone – podkreślił w rozmowie z TVN24 Kwaśniak po opuszczeniu aresztu w piątek w nocy. – Wierzę, że niezawisły sąd uchyli zarzuty i zarówno ja, jak i osoby o wielkim doświadczeniu w restrukturyzacji instytucji finansowych, które przez lata gwarantowały stabilność polskiego rynku finansowego, zostaniemy oczyszczeni z zarzutów – zaznaczył. Dodał, że prokuratura w Szczecinie postawiła zarzuty „wbrew opinii innych prokuratur badających tę sprawę" (zajmują się nią także prokuratury w Warszawie, Białymstoku i Gorzowie Wielkopolskim).

Wiele autorytetów, ludzi nauki i rynku finansowego, udzieliło wsparcia byłym urzędnikom po ich zatrzymaniu. Podpisali się pod listem otwartym „w trosce o stabilność systemu finansowego", którego inicjatorami są profesorowie Dariusz Filar i Leszek Pawłowicz związani z Uniwersytetem Gdańskim. Poparcie dla urzędników zadeklarowały też organizacje takie jak Konfederacja Lewiatan, Polska Rada Biznesu, Pracodawcy RP i BCC. Związek Banków Polskich oświadczył, że jest wzburzony metodami i działaniami podjętymi wobec urzędników KNF. Stwierdził, że poważne wątpliwości budzi dokonywanie „demonstracyjnych i wątpliwie uzasadnianych zatrzymań" osób domagających się w przeszłości objęcia nadzorem kas spółdzielczych.

Byli prezesi Narodowego Banku Polskiego – Hanna Gronkiewicz-Waltz, Leszek Balcerowicz i Marek Belka – uznali zatrzymanie urzędników za rażące naruszenie elementarnej sprawiedliwości. „Szokujące zatrzymanie przez prokuraturę ludzi, którzy zwalczali nadużycia w SKOK, jest kolejnym ciosem wymierzonym w reputację Polski, w tym zwłaszcza w organy nadzoru nad strategicznie ważnym sektorem finansowym" – dodali w oświadczeniu.

Byli urzędnicy KNF podziękowali za wsparcie. – Liczymy na nie w naszej dalszej walce o oczyszczenie dobrego imienia przed sądem w związku z zarzutami, jakie nam zostały postawione przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie – oświadczył Andrzej Jakubiak.

Z kolei Kwaśniak w oświadczeniu przesłanym PAP napisał: „Postawiony mi absurdalny zarzut dyktują wyłącznie bieżące potrzeby polityczne i propagandowe".

Przykrycie innej afery?

Biorąc pod uwagę chronologię wydarzeń oraz wypowiedzi polityków PiS i prokuratorów, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że sprawa ma wymiar polityczny i może stanowić próbę odwrócenia uwagi od aresztowania Marka Ch., byłego już szefa KNF. Nagrał go Leszek Czarnecki, właściciel Getin Noble Banku, i oskarżył o próbę korupcji.

– Mam nadzieję, że dostrzegacie państwo, że to jest prawdziwa afera KNF – jeszcze w czwartek mówił Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy. Która afera jest prawdziwa, pokazuje, kto został aresztowany – ripostuje opozycja (Marek Ch. mianowany na stanowisko przez rząd PiS – i o którym w superlatywach wypowiadał się już po wybuchu afery szef NBP Adam Glapiński – pozostanie w areszcie co najmniej dwa miesiące).

Duże kontrowersje wywołała wypowiedź Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości, który na pytanie „Wiadomości" o to, czy konieczne było pokazowe zatrzymanie byłych urzędników KNF, odpowiedział, że „być może Wojciech Kwaśniak został zaatakowany, bo Komisja Nadzoru Finansowego przez lata rozzuchwalała przestępców".

Byli szefowie NBP ocenili, że działania prokuratury w sprawie Jakubiaka, Kwaśniaka i innych urzędników „rażąco kontrastują z biernością prokuratury wobec osób, które do 2013 r. odpowiadały za sytuację w układzie SKOK".

Proces KNF się wydłużył

SKOK Wołomin był największą kasą spółdzielczą. Jeszcze w 2014 r. jej suma bilansowa wynosiła 3,1 mld zł, portfel kredytowy 2,4 mld zł, a depozyty 2,7 mld zł. Byłym urzędnikom KNF zarzuca się, że nie wprowadzili do października 2013 r. zarządcy komisarycznego mimo wiedzy o tym, że w kasie powstała sytuacja groźby niespłacenia zobowiązań wobec klientów, oraz pomimo stwierdzenia, że jej działalność wykazywała rażące i uporczywe naruszanie przepisów.

KNF wprowadziła zarządcę komisarycznego dopiero w listopadzie 2014 r. (miesiąc później złożyła wniosek do sądu o zawieszenie jej działalności i upadłość), choć kasa udzielała „kredytów na słupy" już od wielu lat. Dochodziło do regularnego naruszania prawa bankowego, ustaw o kasach spółdzielczych oraz o rachunkowości, udzielano kredytów osobom bez zdolności i bez oznaczenia celu kredytu, rolowano niespłacane długi. To przełożyło się na fatalną jakość kredytów i to był główny powód niewypłacalności kasy.

Nie oznacza to jednak, że KNF była bierna, bo w latach 2013–2014 informowała prokuraturę o nieprawidłowościach kilkakrotnie. Pierwszy raz w maju 2013 r., czyli już pół roku po objęciu SKOK-ów swoim nadzorem. Po kontroli wydano 35 zaleceń w sprawie kasy. W marcu 2013 r. ruszyło postępowanie administracyjne KNF mające wprowadzić zarządcę komisarycznego do kasy. Prokuratura, która teraz zarzuca byłym urzędnikom KNF niedopatrzenie obowiązków, wiedziała o łamaniu prawa i fatalnej sytuacji kasy. Wiedziała też Kasa Krajowa (prawdopodobnie od 2008 r.), która do momentu objęcia nadzorem sektora SKOK przez KNF kontrolowała kasy. Wskazują na to dokumenty odnalezione przez zarządcę komisarycznego. Kasa Krajowa nie zawiadomiła prokuratury, twierdząc, że nie było podstaw. Z dokumentów KNF wynika, że jej działalność skutkowała wręcz opóźnieniem wprowadzenia zarządcy, bo składała liczne wnioski i protesty w sprawie zarządcy komisarycznego. Poza tym depozyty kas zostały objęte gwarancjami BFG dopiero w listopadzie 2013 r.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL