fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Wciąż rosnie ilość bankructw konsumentów. Sądy nie nadążają

123RF
Liczba bankructw konsumentów może przekroczyć w tym roku 4 tysiące. Byłoby więcej, gdyby nie zatory w sądach. Resort sprawiedliwości rozważa zmianę ustawy – dowiedziała się „Rz".

Do końca września liczba upadłości konsumenckich sięgnęła 3 tys. i jeśli tempo się utrzyma, to w całym roku będzie ich ponad 4 tys. – w porównaniu z 2015 r. to wzrost o ponad 100 proc. Najwięcej upadłości sądy ogłosiły w czerwcu, było ich 451 – mówi Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska.

Prawo do zmiany

Choć liczba upadłości rośnie szybko, to dynamika mogłaby być jeszcze wyższa.

– Wniosków trafia do sądów coraz więcej – przyznaje adwokat Michał Hajduk specjalizujący się w upadłościach konsumenckich. – Wcześniej rozpoznanie tego typu sprawy zajmowało 2–3 miesiące, teraz spotykamy się z sytuacjami, gdy od czerwca, kiedy sprawa do sądu wpłynęła, nie rozpoczęto nawet jej rozpatrywania. Dlatego ogłoszeń upadłości mogłoby być znacznie więcej – uważa.

I dodaje, że widać pole do nowelizacji przepisów, choćby w zakresie procedur już po ogłoszeniu upadłości.

Ministerstwo sprawiedliwości nie mówi „nie". – Co do przeglądu regulacji z zakresu upadłości konsumenckiej, ewentualnych propozycji zmian należy oczekiwać do końca roku – mówi Wioletta Olszewska z biura prasowego resortu.

Jak precyzuje, przygotowanie raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości przewidziano na koniec trzeciego kwartału.

Propozycji zmian nie brakuje. Praktycy zwracają np. uwagę, że ustawodawca nie przewidział m.in. scenariusza na wypadek niezgłoszenia się do postępowania żadnego z wierzycieli. Zmiany wymaga też podejście do osób w skrajnie złej sytuacji zdrowotnej czy osobistej, co do których aktualnie nie można ogłosić upadłości, powołując się na klauzule względów słuszności lub względów humanitarnych, jeżeli stan niewypłacalności lub jego pogłębianie jest wynikiem ich rażącego niedbalstwa, co ma miejsce zwłaszcza w przypadku pętli zadłużenia.

– Potrzebę zmian widać też dla osób prowadzących wcześniej działalność gospodarczą, chcących ogłosić upadłość konsumencką. Wielu z nich, działając w formule samozatrudnienia, nie zdawało sobie sprawy, iż faktycznie prowadzi firmę, a co za tym idzie ma obowiązek wcześniejszego złożenia wniosku o upadłość dla przedsiębiorców – mówi Michał Hajduk.

Będzie jeszcze więcej

– W przyszłym roku liczba wniosków o upadłość konsumencką znowu się zwiększy, choć być może nie w takim tempie, jak w roku 2016. Na pierwszy rzut oka można oceniać to jako zjawisko negatywne, świadczące o tym, że coraz więcej osób nie jest w stanie spłacać swoich zobowiązań i staje się konsumentami niewypłacalnymi – mówi Krzysztof Wojciechowski, radca prawny w kancelarii prawnej D. Dobkowski, stowarzyszonej z KPMG w Polsce. – W rzeczywistości jednak powodem wzrostu liczby wniosków jest większa świadomość osób od dawna niewypłacalnych o pojawieniu się tej możliwości oddłużenia – dodaje.

Jego zdaniem na ograniczanie liczby osób niewypłacalnych będzie wpływać spadające bezrobocie, program 500+ i wzrost minimalnego wynagrodzenia.

Duży problem

Według różnych szacunków w Polsce jest od 250 tys. do 750 tys. osób niewypłacalnych. – Z członkami ich rodzin to ogromna grupa, której uniemożliwia się normalne życie. Spłacają długi, których nie są w stanie się pozbyć, inaczej niż ogłaszając upadłość – mówi Paweł Dobrowolski, ekspert Instytutu Sobieskiego. Zwraca uwagę, że kilka tysięcy upadłości rocznie przy tej skali problemu to za mało. – Choć mówi się o liberalizacji ustawy, nie spodziewałbym się jej wcześniej niż za dekadę, chyba że rządzący będą zmagali się z realną presją na takie rozwiązanie – dodaje.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, podkreśla, że z każdym miesiącem poszerza się wiedza na ten temat, choćby za pośrednictwem mediów. Pojawiają się kancelarie prawne specjalizujące się w doradzaniu, jak przeprowadzić upadłość. – Szlaki przetarte przez pierwszych śmiałków dodatkowo zachęcają kolejne osoby do pójścia ich śladem – mówi.

– Dla wielu pokusa nowego finansowego startu w życiu może się okazać silniejsza niż wstyd związany z przyznaniem się do swego rodzaju porażki, jaką jest bankructwo. Dlatego liczba upadłości jeszcze długo będzie rosła, choć z pewnością w Polsce będzie ich mniej niż w USA czy Wielkiej Brytanii – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA