fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Mateusz Morawiecki: Superpremier na jednej nodze

Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz
Rok temu wicepremier Mateusz Morawiecki otrzymał ogromną władzę. Koledzy z rządu ufają mu jednak bardziej jako szefowi finansów niż specowi od rozwoju.

Anna Cieślak-Wróblewska

Gdy rok temu, 28 września, ówczesny wicepremier ds. gospodarczych i minister rozwoju obejmował również fotel ministra finansów, towarzyszyła temu cała masa obaw. Przede wszystkim, czy po prostu fizycznie podoła kierowaniu dwoma tak ważnymi i dużymi resortami. I czy połączenie tych funkcji w jednej osobie nie okaże się aby skokiem na państwową kasę.

Finanse na plus

Dziś można stwierdzić, że większość tych obaw się nie potwierdziła. Dzięki niezwykłej umiejętności delegowania zadań na wiceministrów Morawiecki znajduje czas praktycznie na wszystko, łącznie z byciem politykiem. Stan finansów publicznych wydaje się bardzo dobry. Po sierpniu budżet państwa zamknął się nadwyżką, co jest wynikiem rekordowo dobrym od 1989 r. (zwykle o tej porze roku budżet notował już spory deficyt). Do końca roku ta nadwyżka zamieni się zapewne w budżetową dziurę, ale ta może być nawet dwa razy mniejsza niż planowanych 60 mld zł.

– Budżet jest w tak dobrej kondycji między innymi ze względu na to, że bardzo słabo idą wydatki, przede wszystkim na inwestycje – komentuje Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Ale trzeba też przyznać, że sławetne domykanie luki podatkowej czy uszczelnianie systemu podatkowego daje efekty w postaci wysokiego wzrostu dochodów – dodaje.

– Na plus premiera Morawieckiego trzeba zapisać fakt, że udało się utrzymać w ryzach deficyt sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB zarówno w 2016, jak i 2017 r. – ocenia Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. – Inaczej mówiąc, w finansach publicznych nie doszło do realizacji czarnego scenariusza ze względu na wycofanie się ekipy PiS z realizacji części obietnic wyborczych. Swój udział miał w tym też Morawiecki – dodaje Gomułka. Chodzi głównie o rezygnację z kosztownego dla sektora bankowego pomysłu przewalutowania kredytów frankowych po kursie początkowym i z kosztownej dla państwa podwyżki kwoty wolnej do 8 tys. zł dla wszystkich Polaków.

Także rynki finansowe, sądząc po głównych wskaźnikach, w miarę dobrze oceniają Morawieckiego jako ministra finansów. – Choć tu oczywiście bardzo pomaga dobra koniunktura na rynkach światowych i przyspieszenie wzrostu gospodarczego – podkreśla Jankowiak.

Jednak nie wszędzie Morawiecki odnosi sukcesy. I, co ciekawe, sporo przegranych bitew dotyczy jego działalności jako ministra rozwoju.

Rozwój na minus

– Najwyraźniej większość rządu PiS jest w 100 proc. przekonana do konieczności uszczelniania systemu, bo to źródło pieniędzy na sztandarowe projekty: 500+ i obniżenie wieku emerytalnego – mówi anonimowo jeden z ekonomistów. – Co do pozostałych pomysłów Morawieckiego, zwłaszcza tych o charakterze prorynkowym, już takiego silnego przekonania w rządzie nie ma. Są one dosyć skutecznie blokowane.

Taki los spotkał np. projekt likwidacji OFE przez sprywatyzowanie 75 proc. ich aktywów. Henryk Kowalczyk, minister w Kancelarii Premiera, też jest za likwidacją OFE, ale raczej przez wchłonięcie ich aktywów przez ZUS. Sporny okazał się pomysł wyposażenia funduszy typu REIT w szerokie możliwości inwestowania w nieruchomości komercyjne. Prezes NBP Adam Glapiński ograniczył je do mieszkań.

Morawiecki przegrał też potyczki o obsadę stanowisk prezesów PZU i GPW, nie udało mu się również przekonać kolegów z rządu o szkodliwości idei „apteka dla aptekarza". Ostatnio zaangażował się w obronę dostawców energii odnawialnej. Zobaczymy, jak to się skończy.

– Największy minus postawiłbym Morawieckiemu za brak wyników w realizacji celów strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju – zaznacza Gomułka. – To znaczy brak wzrostu udziału inwestycji krajowych w PKB i brak postępów w tworzeniu konstytucji dla biznesu, szczególnie w zakresie zasad stosowania prawa dla przedsiębiorców – wylicza. I dodaje, że jeśli Morawiecki zgodził się objąć tekę ministra finansów dla wzmocnienia swojej pozycji w rządzie, to trudno dziś ocenić, czy ten cel został osiągnięty.

Opinie

Witold Orłowski, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula

W kwestii stanu finansów państwa trudno mieć do ministra finansów Mateusza Morowieckiego jakieś zarzuty, choć dopiero za jakiś czas przekonamy się o trwałości tych efektów. Minusem w ocenie może być to, że budżet państwa jest bardziej sztywny, jeszcze bardziej nastawiony na konsumpcję, a nie na inwestycje. Jeśli chodzi o ocenę realizacji zamierzeń Morawieckiego jako ministra rozwoju, sprawa jest bardziej skomplikowana. Tutaj oczywiście trudno o efekty w krótkim okresie, jednak rozdźwięk między tym, co premier zapowiadał, a tym, co udało się zrobić, jest ogromny. Nie widzę np. jakościowej zmiany w wydatkowaniu funduszy UE ani fundamentalnych zmian w rozwoju krajowych firm.

Mirosław Gronicki, b. minister finansów

Faktem jest, że spada dynamika wzrostu zadłużenia, ponieważ od trzech miesięcy mamy nadwyżkę w budżecie państwa i nie ma potrzeby zaciągać nowych zobowiązań. W efekcie też rentowności polskich papierów skarbowych utrzymują się na w miarę przyzwoitych poziomach. Pytanie jednak, czy tak dobry stan budżetu państwa uda się utrzymać na dłużej, czy też to tylko przejściowa sytuacja. Nie przekonuje mnie do końca obecny ogromny wzrost dochodów z podatków. Wciąż nie wiemy, czy to efekt rzeczywistej poprawy ściągalności podatków, czy też może efekt tzw. zmian systemowych, przesunięć w zwrotach VAT, zmian terminów rozliczeń podatkowych z fiskusem itp.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekspert Konfederacji Lewiatan

Ministerstwo Finansów rzeczywiście przyspieszyło uszczelnianie podatków, co jest istotne nie tylko dla finansów publicznych, ale także dla biznesu. Zamykanie różnych furtek pozwalających wcześniej na niepłacenie podatków oznacza poprawę konkurencyjności firm, które takie podatki płacą. Problem w tym, że część regulacji wprowadzonych i planowanych przez resort finansów jest nadregulacjami. Brakuje mi też prac nad uproszczeniem przepisów podatkowych, zwłaszcza w kontekście zaostrzenia kar za błędy w rozliczeniach. Małe firmy gubią się w gąszczu przepisów i zdarza się, że stosują interpretacje niekorzystne dla siebie, właśnie w obawie przez ogromną karą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA