fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Farmacja

Ranking Szpitali Publicznych: Trudna droga na szczyt

Fotorzepa/Danuta
Kontrakty z NFZ powyżej 70 mln zł: Ciężka praca i niepopularne decyzje. Zwycięzcy tegorocznego rankingu musieli stoczyć ciężki bój o wyprowadzenie szpitala z długów. Dziś inwestują w najnowszy sprzęt i są liderami regionów.

Ranking Szpitale Publiczne 2017

Zwycięstwo Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II w Katowicach było prawdziwą sensacją tegorocznego rankingu. Okazało się, że szpitale dziecięce mogą być zarządzane sprawnie i przynosić zysk.

Inwestycja w dzieci

O tym, że oddziały dziecięce nie muszą być deficytowe, świadczy przykład laureata drugiego miejsca – Zespołu Zakładu Opieki Zdrowotnej w Ostrowie Wielkopolskim. Szpital, który jeszcze sześć lat temu miał 30 mln zł długu, dziś realizuje trzy wielkie inwestycje, w tym budowę pododdziału leczenia oparzeń u dzieci, który będzie trzecim – po szpitalach w Szczecinie i Łęcznej – miejscem leczącym ciężko poparzonych małych pacjentów.

A to nie koniec inwestycji realizowanych z myślą o dzieciach.

– Kończymy rozbudowę oddziału neonatologicznego, który od 2012 r. ma trzeci stopień referencyjności. Oddział Intensywnej terapii noworodka zostanie wzbogacony o osiem nowych stanowisk wyposażonych w najnowocześniejsze urządzenia – chwali się dr Dariusz Bierła, dyrektor ZZOZ w Ostrowie Wielkopolskim.

– Zainwestowaliśmy również w rozbudowę szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) dla dzieci. W przyszłości będziemy starać się o status dziecięcego centrum urazowego. Już dziś spełniamy większość kryteriów – mamy choćby lądowisko dla helikopterów i naszą perełkę – doskonały oddział chirurgii i traumatologii dziecięcej. Tym bardziej że do najbliższego takiego centrum – w Poznaniu – mamy 130 km – mówi dr Bierła, lekarz chorób wewnętrznych i medycyny ratunkowej, który zarządzanie szpitalem łączy z dyżurami w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym i karetce.

Oddział ortopedii i traumatologii dziecięcej z pododdziałem leczenia oparzeń znajdzie się w nowym, dobudowywanym właśnie skrzydle o powierzchni 4 tys. mkw. Będzie sąsiadować z oddziałem intensywnej terapii dla dorosłych, pięciosalowym blokiem operacyjnym i centralną sterylizatornią.

W 2011 r., kiedy restrukturyzację szpitala powierzono pracującemu tu od 21 lat dr. Bierle, nic nie wskazywało na taki rozkwit. Placówka była zadłużona i wydawało się, że nie uda się wyjść z długów.

– Dla mnie, lekarza, było to całkiem nowe wyzwanie. Udało się dzięki ciężkiej pracy i wielu nieprzespanym nocom. Ale dla lekarza z karetki brak snu to nie problem – żartuje dr Bierła.

Pierwsi na świecie

Z długami musiał zmierzyć się również dr Piotr Pobrotyn, szef sklasyfikowanego na trzecim miejscu Uniwersyteckiego Szpitala im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu, dziesięclat temu jednej z najbardziej zadłużonych placówek w całym kraju. Personel i pacjenci protestowali na ulicach, a jedynym stałym gościem był tu komornik.

– Wspólnie z władzami uczelni postanowiliśmy wówczas wprowadzić dziesięcioletni plan naprawy i rozwoju szpitala – wspomina dyrektor Pobrotyn.

– Postanowiliśmy zainwestować w kapitał ludzki i intektualny, dzięki czemu teraz jesteśmy ośrodkiem uznanym na całym świecie.

W 2006 r. w szpitalu wprowadzono nową jakość – zarządzanie procesowe, zarządzanie jakością i ryzykiem. Dyrekcja przejrzała wszystkie wydatki i zrezygnowała ze wszystkich opłat, które nie były konieczne. Dzięki temu kolejny, 2007 r., placówka po raz pierwszy zakończyła zyskiem zamiast straty. Od tego czasu tak jest co rok.

– Cztery lata temu spłaciliśmy też ostatnie zaległe zadłużenia i od tego czasu regulujemy wszystkie płatności na bieżąco – mówi dyrektor Pobrotyn.

Szpital zainwestował też w nowoczesny sprzęt i nowe technologie, dzięki czemu wciąż słychać o bezprecedensowych zabiegach we Wrocławiu. To właśnie tu dokonano pierwszego na świecie przeszczepu ręki, tu przez niemal dwa miesiące lekarze sztucznie utrzymywali przy życiu zmarłą na raka kobietę, dzięki czemu urodziła ona dziecko. Szpital ma również swój duży wkład do pionierskiego przeszczepu twarzy.

Najzdolniejsi

Pod koniec 2014 r. o dr. Pawle Tabkowie, neurochirurgu kierującym zespołem przeprowadzającym pierwszą na świecie operację rekonstrukcji rdzenia kręgowego, rozpisywał się cały świat. A w kwietniu zeszłego roku dr Tomasz Płonek z tutejszej Kliniki Chirurgii Serca został uznany za najlepszego młodego kardiochirurga Europy. 31-letni lekarz opracował razem z inżynierami z Politechniki Wrocławskiej metodę badania, dzięki której jest szansa na zmniejszenie śmiertelność z powodu tętniaka aorty.

– Takich przykładów jest wiele – mówi dyrektor Pobrotyn. – Można powiedzieć, że jesteśmy ośrodkiem innowacyjnym już nie na skalę krajową, ale na skalę światową. Wielu naszych pracowników jest znanych w międzynarodowych kręgach, coraz częściej to światowe placówki przyglądają się nam, a nie odwrotnie.

Jak tłumaczy, główne przyczyny sukcesu to dobry program, odpowiednie instrumenty zarządcze i konsekwencja w ich wprowadzaniu.

– Oczywiście były też konflikty – wspomina dyrektor. – Ważne było dla nas umiejętne prowadzenie dialogu i prowadzenie wszystkich spraw w sposób transparentny.

Obecnie w szpitalu znajduje się ponad tysiąc łóżek, a pracuje tam ok. 3,5 tys. osób.

– Z powodzeniem spełniamy wszystkie funkcje, jakie powinniśmy: kliniczną dla naszych pacjentów, dydaktyczną dla studentów oraz naukową, którą prowadzą nasi pracownicy – mówi dyrektor Pobrotyn.

– Robimy to na tyle profesjonalnie, że dostajemy wyrazy uznania z całego świata, a w dodatku każdy rok kończy się osiągnięciem przez szpital zysku.

Ranking: SZPITALE PUBLICZNE 2017 - Pełna Wersja

Organizator: Magellan

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA