fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Oczy zmęczone ciągłym patrzeniem w monitor

Coraz częściej dochodzi do zespołu suchego oka – mówią lekarze
shutterstock
Rozmowy na Zoomie lub Meet-ach, setki obejrzanych seriali, godziny spędzone przed monitorem – to wyzwanie dla naszych oczu.

Pieczenie, łzawienie i ból oczu, drżenie powiek, problemy z widzeniem, których nie było jeszcze kilka miesięcy temu – nasze oczy w różny sposób manifestują, że mają dość takiego „cyfrowego" stylu życia. Według danych brytyjskiego towarzystwa optometrystów The College of Optometrist jeden na pięciu dorosłych badanych uważa, że jego wzrok pogorszył się w ciągu ostatnich czterech miesięcy, a jeden na trzech obwinia za to zbyt długi czas spędzany przed ekranem.

– Moment, w którym pojawią się dolegliwości związane z przedłużoną pracą przy komputerze, jest osobniczo zmienny. Zależy w głównej mierze od stanu układu wzrokowego i widzenia obuocznego pacjenta. Są osoby, które ze względu na „urodę" swojego układu wzrokowego są bardziej podatne na występowanie tych zmian – tłumaczy Sylwia Szarkiewicz, optometrysta, ekspertka kampanii „Czas na wzrok", w ramach której z początkiem 2020 r. przebadano ponad 1400 Polaków w wieku 18–65 lat. Już wtedy aż 90 proc. osób w wieku 18–65 miało różne problemy ze wzrokiem i oczami, a u ponad 60 proc. zdiagnozowaną wadę wzroku.

– Rzeczywistość zmienia się na naszych oczach – i to dosłownie! Ewolucyjnie nasz narząd wzroku przyzwyczajony jest do zmian krzywizny soczewki zależnie od tego, czy patrzymy w dal, czy na coś z bliska. Tymczasem trwająca pandemia koronawirusa SARS-CoV-2, która przeniosła nas do cyfrowej przestrzeni, spowodowała, że sięgamy wzrokiem jedynie na odległość około metra. Efektem może być zacinanie się mechanizmu akomodacyjnego oka czy zaburzenia powierzchni oka w postaci zespołu suchego oka czy cyfrowego zmęczenia oczu – tłumaczy dr n. med. Anna M. Ambroziak, specjalistka okulistyki z Centrum Okulistycznego Świat Oka w Warszawie.

Część z nich łatwo jest bezpośrednio połączyć ze zmęczeniem wzroku. Ale nie wszystkie. – O narastającym problemie świadczą również bóle głowy, karku, ramion i szyi, rozdrażnienie, zmęczenie, spadek samopoczucia – wylicza specjalistka.

Na szczęście nie trzeba wiele, by dolegliwości ustąpiły. W większości przypadków wystarczy stosowanie zasady „trzech dwudziestek" – co 20 minut popatrzmy na przedmiot oddalony 20 stóp (6 metrów) przez 20 sekund – wyjaśnia dr Ambroziak.

Oczom dobrze robi też światło naturalne – powoduje produkcję i uwalnianie się dopaminy, która chroni nas przed krótkowzrocznością. Jeśli musimy się jednak wspomagać światłem sztucznym, wybierzmy te o parametrach zbliżonych do naturalnego – dodaje specjalistka. Kolejny punkt to odpowiednie nawilżanie. Stosowanie „sztucznych łez" bez konserwantów wraz z higieną brzegów powiek i regularnym nawadnianiem organizmu pozwoli nam złagodzić objawy zespołu suchego oka. Zapewni też ostrość i stabilność widzenia.

Żeby właściwie nawilżyć i oczyścić oczy, musimy odpowiednio często mrugać. Spędzając czas przed monitorem, zaburzamy ten naturalny mechanizm – podczas pracy przy komputerze nasza liczba mrugnięć spada z 15 do 5–7 razy na minutę – uczula okulistka. Ale i na to jest sposób: trening mrugania. – Najpierw zamykamy oczy i liczymy do trzech. Potem zaciskamy powieki i znów liczymy do trzech. Na koniec otwieramy oczy i liczymy po raz kolejny. Całą sekwencję powtarzamy pięć razy, i tak ćwiczymy dziesięć razy dziennie – radzi dr Ambroziak.

– Najlepszym kryterium skuteczności domowych sposobów jest czas. Jeżeli, mimo zmiany nawyków na zdrowsze, po kilku dniach nie zauważamy poprawy, jest to sygnał, że należy się zgłosić do specjalisty – mówi Sylwia Szarkiewicz. Tym bardziej jeśli już wcześniej mieliśmy problemy ze wzrokiem.

– Generalnie ponad połowa ludzi w Polsce nie jest skorygowana. Nie chodzimy na przeglądy okulistyczne. Przyczyny są różne. Część z nas po prostu „nie widzi", że gorzej widzi, bo nasz mózg jest w stanie wyostrzyć i wybrać wyraźny obraz. Niestety, odbija się to na naszym samopoczuciu oraz wynikach w pracy i w szkole. Jak wynika z badań, nawet 40 proc. przypadków dysleksji i dysgrafii to efekt nieskorygowanych wad wzroku dzieci – twierdzi dr Anna Ambroziak.

Drugą grupą pacjentów, którzy nie powinni odwlekać wizyty u okulisty nawet podczas epidemii Covid-19, są osoby, które rozpoczęły leczenie wzroku jeszcze przed pandemią, a lockdown spowodował zaprzestanie terapii – dotyczy to zwłaszcza osób z jaskrą, zaćmą, zwyrodnieniem plamki, retinopatią cukrzycową czy zagrożonych odwarstwieniem siatkówki. W ich przypadku zwlekanie z leczeniem może oznaczać całkowitą utratę wzroku – ostrzega specjalistka.

Przed wizytą u okulisty czy optometrysty warto upewnić się, że w danej placówce przestrzegane są odpowiednie procedury bezpieczeństwa – pacjenci umawiani są na określoną godzinę, przed wejściem do gabinetu przeprowadzany jest wywiad medyczny i badanie temperatury pacjenta. Konieczne jest również nakładanie maski. Podobne wymogi obowiązują też personel. Pamiętajmy: badanie optometryczne przeprowadzone zgodnie z zasadami epidemiologicznymi nie jest obarczone zwiększonym ryzykiem zakażenia Covid-19 – podkreśla lekarka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA