U części uczestników testów pojawiły się symptomy podobne do symptomów grypy po otrzymaniu szczepionki, w tym mdłości, bóle ciała, bóle głowy i dreszcze.

- Sądzę, że te efekty uboczne są czymś zwyczajnym - powiedział Slaoui w rozmowie z CNN.

- Powiedziałbym, że może 10-15 proc. zaszczepionych miało dość znaczące efekty uboczne, które zazwyczaj nie trwały dłużej niż 24, 36 godzin - i ustępowały - dodał.

- Większość osób miała mniej znaczące efekty uboczne - podkreślił dodając, że wydaje się to być niskim kosztem w porównaniu do "95-procentowej ochrony przed zakażeniem, które może być śmiertelne".

Slaoui przyznał, że dużo ważniejsze będą ewentualne długoterminowe efekty uboczne szczepień przeciwko COVID-19.

Pfizer i Moderna starają się o zgodę na użycie ich szczepionek w sytuacjach nadzwyczajnych. W USA zgodę taką może wydać Agencja ds. Żywności i Leków (FDA).