fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Zawieszenia terminów blokują deweloperów

Rząd wprowadza kolejne ułatwienia na budowie. Niestety nie rozwiązują one bieżących problemów
materiały prasowe
Przy pomocy ePuap-u inwestorzy będą mogli uzyskać pozwolenie na budowę oraz zawiadomić o zakończeniu budowy. Nie przyśpieszy to jednak procedur.
W czasie pandemii większość formalności budowlanych będzie można załatwiać elektronicznie. Więcej inwestycji będzie kończyło się zawiadomieniem o zakończeniu budowy. Rząd zapomniał jednak odwiesić bieg niektórych terminów administracyjnych. Efekt? Uproszczenia będą, ale tylko połowiczne.

ePUAP zamiast zwykłego wniosku

Chodzi o ustawę o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. Jest to druga tzw. tarcza antykryzysowa.
Nowe przepisy zawierają zmiany w procedurach budowlanych. Przewidują, że przy pomocy ePUAP-u będzie można złożyć wniosek o wydanie pozwolenia na budowę, a razem z nim także projekt budowlany w formie elektronicznej. Do tej pory nie było to możliwe.
– To dobre rozwiązanie. Teraz inwestor będzie miał wybór, czy chce skorzystać z ePUAP-u czy tradycyjnej formy składania wniosku – uważa Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu.
– Na pewno przyśpieszy to postępowanie o wydanie pozwolenia na budowę. Nie ma jednak co się łudzić, że będzie toczyło się ono tak szybko jak przed epidemią. Brakuje pełnej obsady kadrowej. Urzędy, zwłaszcza te podstawowego szczebla, są sfeminizowane. I wiele urzędniczek jest na urlopach i opiekuje się dziećmi – tłumaczy Bogdan Dąbrowski.
Nowa tarcza przewiduje również, że urzędy będą mogły zrezygnować z przeprowadzenia postępowania administracyjnego, a także zapewnić stronie udostępnienie akt sprawy lub poszczególnych dokumentów za pomocą środków komunikacji elektronicznej.
– To rozwiązanie również mi się podoba. Stwarza możliwość odstępowania w niektórych przypadkach od procedur. Przestrzegałbym jednak przed jego nadużywaniem – uważa mec. Bogdan Dąbrowski.
Proponuje się również, by po ukończeniu budowy można było przesłać do powiatowego nadzoru budowlanego w formie elektronicznej zawiadomienie o zakończeniu budowy. Taką możliwość wprowadza się również w wypadku budynków wielorodzinnych, o co zabiegali deweloperzy. Dziś wymagają one pozwolenia na użytkowanie.
Zmiana ma pomóc inwestorom w szybszym załatwianiu formalności końcowych. Czy rzeczywiście tak będzie? Deweloperzy wątpią.

Obowiązkowe kontrole blokują

– Nadal niezbędne będą obowiązkowe kontrole przeprowadzane przez nadzór budowlany, a z nimi jest obecnie duży problem. Powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego nie przychodzą na budowy – mówi Przemysław Dziąg, radca prawny w Polskim Związku Firm Deweloperskich. – Przez krótką chwilę w nielicznych przypadkach kontrole odbywały się online. Kierownik budowy za pomocą kamery pokazywał inwestycję, a powiatowy inspektor oglądał budowę w swoim komputerze. Niestety po interwencji głównego inspektora nadzoru budowlanego zrezygnowano z tej formy przeprowadzania kontroli – dodaje.
– GINB postąpił słusznie. Za pomocą kamerki nie da się przeprowadzić rzetelnej kontroli i wszędzie zajrzeć na budowie czy też przeprowadzić odkrywki fundamentów. Nie sądzę, by nawet dron w tym pomógł. Kontrola wymaga osobistej wizytacji budowy. Trzeba poczekać, aż minie czas pandemii, albo niech rząd w końcu dofinansuje nadzór budowlany. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że cierpi on na poważne braki kadrowe i wiecznie boryka się z problemami finansowymi. Wystarczy przeczytać raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący nadzoru budowlanego, by dowiedzieć się, jak jest źle – twierdzi mec. Dąbrowski.

Odwieszanie terminów, ale tylko połowiczne

Nowa tarcza odwiesza bieg niektórych terminów administracyjnych. Chodzi m.in. o warunki zabudowy i zagospodarowania terenu, uchwałę o lokalizacji inwestycji mieszkaniowych wydawaną na podstawie specustawy mieszkaniowej.
– Niestety nie odwiesza terminów w wypadku wielu innych decyzji, np. środowiskowej. I co najgorsze, będzie można składać zawiadomienie o zakończeniu budowy przy pomocy ePUAP-u, ale niewiele się na tym zyska. Nowe przepisy przewidują, że po złożeniu zawiadomienia trzeba poczekać 14 dni. W tym czasie nadzór budowlany ma się zastanowić, czy chce wnieść sprzeciw i nałożyć obowiązek uzyskania pozwolenia na użytkowanie, czy nie – tłumaczy Przemysław Dziąg.
– Nowa tarcza nie odwiesza niestety biegu tego terminu. Deweloper nie skorzysta więc wiele na elektronicznym zawiadomieniu o zakończeniu budowy. Będzie musiał czekać, aż mnie czas epidemii i termin zostanie odwieszony. Co prawda przepisy dopuszczają możliwość wydania zaświadczenia, że nadzór budowlany nie wniesie sprzeciwu, ale niezbędne jest przy jego wydawaniu czynne uczestnictwo organu, a na to liczyć na razie nie można – twierdzi Przemysław Dziąg.
Potwierdza to Marek Poddany, deweloper.
– Intencje rządu są szczytne. Ale w niczym nam nie pomagają – wskazuje. – I co z tego, że przy pomocy ePUAP-u wystąpię o wydanie pozwolenia na budowę i je otrzymam, skoro uprawomocni się ono dopiero po zakończeniu pandemii. Nie mogę więc obecnie na jego podstawie budować, bo doszło do zawieszenia terminu – podkreśla.
– Jeżeli rząd chce nam faktycznie pomóc, niech odwiesi terminy administracyjne dotyczące nie tylko pozwolenia na budowę czy na użytkowanie, ale też wszystkich decyzji związanych z procesem inwestycyjnym. I co najważniejsze, nie ma argumentów przemawiających za zawieszeniem, ponieważ postępowanie prowadzone w sposób elektroniczny pozwala na uczestnictwo w nim wszystkich zainteresowanych stron, a to był główny argument przemawiający za zawieszeniem biegu terminów administracyjnych – podsumowuje Marek Poddany.a
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA