fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Inwestorów czekają zmiany w procedurach

Niechcianą budowę trudniej będzie zablokować
materiały prasowe
Pozwolenie na budowę i na użytkowanie będzie można podważać tylko przez pięć lat. Dziś wolno to zrobić nawet po 50 czy 70 latach.
Na jesieni szykują się zmiany w formalnościach budowlanych. Niektóre zaproponowane rozwiązania budzą kontrowersje.

Mniejsze prawa sąsiada

Chodzi o nowelizację prawa budowanego. Brakuje jeszcze tylko podpisu prezydenta. Wejdzie ona w życie po upływie sześciu miesięcy od ogłoszenia (z małym wyjątkiem).
Nowe przepisy zmieniają definicję obszaru oddziaływania obiektu, co ma duże praktyczne znaczenie. Na jej podstawie ustala się, kto może brać udział w postępowaniu o wydanie pozwolenia na budowę. Obecnie stroną postępowania mogą być: inwestor, właściciele, użytkownicy wieczyści oraz zarządcy nieruchomości znajdujących się w obszarze oddziaływania projektowanego obiektu. Po zmianie będą to tylko ci, w przypadku których planowana inwestycja spowoduje ograniczenia w zabudowie nieruchomości.
Eksperci wskazują, że z całą pewnością na zmianie skorzystają inwestorzy, a stracą sąsiedzi. – Obecnie właściciel (użytkownik) sąsiedniej działki może być stroną w postępowaniu o wydanie pozwolenie na budowę również, jeżeli z realizacją inwestycji wiążą się innego typu uciążliwości, a nie tylko ograniczenia w zabudowie jego działki. Po zmianach nie będzie to już możliwe – mówi Konrad Młynkiewicz, radca prawny oraz dyrektor działu prawa administracyjnego w Kancelarii Prawnej Sadkowski i Wspólnicy.
– Definicja obszaru oddziaływania obiektu dziś budzi duże wątpliwości interpretacyjne. Nowe przepisy je likwidują. Trudniej niż dziś będzie również wstrzymać inwestycję, ponieważ mniej osób uzyska status strony – uważa z kolei Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Pięć lat na odwołanie

Tylko przez pięć lat będzie można podważać ważność pozwolenia na budowę i na użytkowanie. Obecnie można to robić nawet po wielu latach, chociaż budynek od dawna jest użytkowany.
– To bardzo dobre rozwiązanie. Pięć lat to wystarczająco dużo czasu, by zakwestionować pozwolenie budzące wątpliwości. Dziś można podważać oba pozwolenia nawet po wielu latach. Znam przypadki, że budynek stoi od dawna. Mieszkają w nim ludzie. I raptem po wielu latach wszczyna się procesy sądowe i zostaje nieoczekiwanie podważona ważność pozwolenia na budowę tego budynku – mówi Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.
Nie wszyscy tak myślą. – Pięć lat to zdecydowanie za krótko. Przecież od wydania pozwolenia na budowę inwestor ma trzy lata na rozpoczęcie robót. Poza tym nieprawidłowości mogą wyjść po wielu latach – wskazuje Stefan Jacyno, adwokat i wspólnik w kancelarii Wardyński i Wspólnicy. – Tak jak dziś pozwolenie na budowę oraz na użytkowanie powinno być traktowane na równi z innymi decyzjami administracyjnymi. Czyli powinien istnieć bezpiecznik w postaci trybów nadzwyczajnych do wzruszania decyzji. W tym wypadku może być ograniczony w czasie, ale po upływie zdecydowanie dłuższego okresu. Zawsze może dojść do rażącego naruszenia prawa i nie można tego sankcjonować – dodaje.
Nowe przepisy zwalniają niektóre urządzenia z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę oraz zgłoszenia.

Bankomat bez pozwolenia

Bez formalności postawi się: biletomaty, wpłatomaty, automaty sprzedające, urządzenia do przechowywania paczek o wysokości do 3 m.
Nowela przesądza też, że automat na paczki jest urządzeniem, a nie obiektem budowlanym. A to ma duże znaczenie. Dziś są wątpliwości. Według pierwszej interpretacji takie automaty zalicza się do obiektów budowlanych, a skoro tak, wymagają one pozwolenia na budowę. Według drugiej interpretacji zalicza się je do urządzeń – nie wymagają więc pozwoleń.
Te uproszczenia budzą obiekcje. – Pojawi się pokusa, by stawiać bez formalności duże automaty. I nikt nie będzie sprawdzał, czy są bezpieczne – mówi mec. Młynkiewicz.
Nowe przepisy przewidują również, że załącznikiem do wniosku o pozwolenie na budowę budynków jednorodzinnych i wielorodzinnych będzie oświadczenie projektanta, czy dom można podłączyć do istniejącej już sieci ciepłowniczej. Dzięki temu uniknie się przypadków, że w okolicy znajduje się elektrociepłownia, a mimo to inwestor decyduje się na zamontowanie pieca. Rozwiązanie to będzie wspierało program „Czyste powietrze", a tym samym walkę ze smogiem.
Zmniejszy się też liczba wymaganych egzemplarzy projektu budowlanego dołączanego do wniosku – z czterech do trzech. Zmiany dotyczą również projektu budowlanego. Ma się dzielić na: zagospodarowanie działki lub terenu, architektoniczno-budowlany oraz projekt techniczny. Pierwsze dwa będą obowiązkowymi załącznikami do wniosku o pozwolenia na budowę, ostatni otrzyma charakter czysto techniczny. Będzie sporządzany jedynie na użytek inwestora.
Nowe przepisy przewidują, że powiatowy inspektor nadzoru budowlanego będzie mógł pouczać inwestora, czyli wręczać żółtą kartkę, a nie od razu karać.
Chodzi o przypadki, gdy w trakcie kontroli okaże się, że nowy budynek nie ma załatwionych formalności końcowych, a mimo to jest użytkowany. Następnie inspektor będzie sprawdzał, czy inwestor podporządkował się jego zaleceniom.
Gdyby się okazało, że je zlekceważył i dalej nielegalnie korzysta z budynku, inspektor będzie miał prawo nałożyć w formie postanowienia karę z tytułu nielegalnego użytkowania obiektu budowlanego. Będzie mógł tak karać aż do skutku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA