fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Miliardy na ślubnym kobiercu

Adobe Stock
Sierpień to najgorętszy miesiąc na rynku wycenianym na 8 mld zł rocznie. Choć ślubów ubywa, branżę wspierają rosnące dochody i nowości.

W branży ślubnej wysoki sezon trwa od czerwca do października. Najwięcej, bo co piąte, małżeństw zawierane jest właśnie w drugim miesiącu wakacji, gdy po żniwach w rolnictwie, zaczynają się żniwa na rynku ślubów i wesel. Jak oceniają działające na nim firmy, roczne wydatki na ten cel sięgają 8 mld zł.

Co prawda liczba zawieranych małżeństw w ostatnich latach maleje – ostatnio zawierano ich nieco ponad 190 tys. rocznie, czyli o ok. 60 tys. mniej niż ostatniej dekadzie XX w., ale za to rosną dochody Polaków, a wydatki nakręca ślubna moda. – W ciągu kilku ostatnich lat branża przeżyła rozkwit, a liczba ofert od dostawców usług weselnych dla par młodych zwiększyła się kilkakrotnie – ocenia Kamil Kopka, prezes branżowego portalu Wedding.pl, który niedawno zbadał weselne budżety Polaków. Według jego danych większość par młodych przeznacza na wesele od 40 do 60 tys. zł, finansując je najczęściej z pomocą rodziców.

Biznes na bogato

Robert Pieczyński, menedżer rozwoju biznesu w Agencji Ślubnej DecorAmor i członek zarządu działającego od kilku miesięcy Polskiego Stowarzyszenia Wedding Plannerów, potwierdza, że zdecydowana większość wesel w Polsce to imprezy niskobudżetowe, których koszt zamyka się w 50 tys. zł. Tylko jedna czwarta par wydaje na wesele powyżej 50 tys. zł.

Luksusowe imprezy za co najmniej 150 tys. zł to tylko 3 proc. rynku, czyli niespełna 6 tysięcy wesel rocznie. Jak wynika z badania Wedding.pl, najczęściej wystawne imprezy organizują pary młode z dużych miast (one też najczęściej finansują ślub z własnej kieszeni) albo ze wsi. Wśród wystawnych wesel są i takie za ponad milion złotych (tyle, według plotkarskich serwisów, miał kosztować ubiegłoroczny ślub syna Zenka Martyniuka, gwiazdy disco polo). Zdaniem Roberta Pieczyńskiego luksusowe wesela – gdzie np. na same kwiaty przeznacza się 100 tys. zł, zdarzają się jednak kilka razy w roku i są głównie domeną zamożnych przedsiębiorców, którzy na rodzinne wydarzenie zapraszają także partnerów biznesowych. Jednak o wartości i rozwoju rynku decydują śluby nisko- i średniobudżetowe, na które także wydajemy coraz więcej.

Dla wielu osób to spore obciążenie (niekiedy na kredyt), które jednak po części się zwraca. Eksperci szacują, że jest to co najmniej 50 proc. kosztów wesela – a niekiedy i całe. A prezenty przyjmują najczęściej formę praktycznej gotówki (na co ostrzy już sobie zęby fiskus). Jak ocenia Pieczyński, koszt weselnych imprez podwaja się mniej więcej co cztery lata – głównie dlatego, że przybywa dodatkowych atrakcji; praktycznie co roku na rynku pojawiają się kolejne.

O ile jeszcze w latach 90. głównym wydatkiem było samo przyjęcie (poczęstunek wraz z orkiestrą), o tyle dzisiaj typowy weselny katering stanowi jedynie ok. 30 proc. budżetu. Na osobę (czyli tzw. talerzyk) trzeba tu wydać co najmniej 200–250 zł. Bardziej obfity kosztuje ok. 270 zł, a wraz z poprawinami (albo wielkomiejskim afterparty) ok. 350 zł.

Sushi i chillout

– Stale śledzimy ślubne trendy, szczególnie te w USA, gdzie branża jest bardzo dobrze rozwinięta. Co roku pojawiają się tam kolejne nowości, ostatnio związane głównie z wizualną stroną uroczystości, w tym z oprawą florystyczną – wyjaśnia Robert Pieczyński. Lista atrakcji – zwiększających wyjątkowość (i koszt) imprezy – liczy już niekiedy kilkadziesiąt pozycji – teraz są na niej m.in. samoobsługowe fotobudki, drink bar z profesjonalnym barmanem, candy bar ze słodyczami (w tym np. ścianą pączków) czy weselne wydanie modnych food trucków – czyli prosecco truck, sushi truck czy też ice cream truck. Jedną z ostatnich nowinek są strefy chillout, gdzie goście weselni mogą się zrelaksować na wygodnych kanapach i pufach.

Jak zwraca uwagę Kamil Kopka, to co jeszcze niedawno było wyszukaną atrakcją, dziś staje się standardem dla par młodych, a na rynku wciąż pojawiają się nowe kategorie usług weselnych. – Jest coraz więcej kategorii usługodawców, jak np. przedślubna medycyna estetyczna czy coraz bardziej wyszukane atrakcje weselne – dodaje prezes Wedding.pl.

Rozwija się też (zwłaszcza w dużych miastach, wśród zapracowanych specjalistów i menedżerów z korporacji) rynek usług profesjonalnych konsultantów, czyli z angielska wedding plannerów. Jak ocenia Robert Pieczyński, w Polsce działa ich ok. 400 i już ok. 12–15 proc. imprez ślubnych jest organizowanych z ich pomocą. Ich koszt to 2,5–3,5 tys. zł za koordynację ślubu i wesela albo 7–15 tys. zł za całą organizację imprezy.

Opinia dla „rz"

Bohdan Wyżnikiewicz, Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych

Rozwojowi rynku ślubnego sprzyja nie tylko bogacenie się polskiego społeczeństwa. Ważny jest też czynnik kulturowy; silna jest tradycja „postaw się, a zastaw się", która sprawia, że chcemy się pokazać, nawet zaciągając kredyty czy tzw. chwilówki. Podobnie jest zresztą w USA, gdzie klasa średnia pod presją otoczenia często wydaje niemal całe dość wysokie dochody, by utrzymać przyjęty w swoim środowisku poziom życia. Wraz z rosnącą zamożnością ta presja otoczenia zwykle rośnie.

Im później, tym oszczędniej

W tym stuleciu rekordowym rokiem pod względem liczby zawartych małżeństw był 2008, w którym na ślubnym kobiercu stanęło 257 tysięcy par – wiele z nich z wyżu demograficznego lat 80. XX wieku. W kolejnych latach, wraz z falą niżu, liczba małżeństw malała. W tym pięcioleciu nie przekracza już 200 tysięcy rocznie. W 2017 i 2018 r. udzielono ponad 192 tys. ślubów, z czego ponad 135 tys. w okresie od czerwca do października Chociaż większość młodych par organizuje imprezy ślubne z pomocą finansową rodziców, to wśród małżeństw zawieranych po trzydziestce duża część kosztów wesela jest pokrywana z własnej kieszeni. Nie jest to jednak duża grupa, bo najwięcej małżeństw zawierają osoby między 25. a 29. rokiem życia. Z kolei wśród par po 34. roku życia już ponad 60 proc. płaci za imprezę sama – podaje portal Wedding.pl. Nic więc dziwnego, że w tej grupie wiekowej najwięcej jest mniej kosztownych ślubów za 20–40 tys. zł, co często wynika nie tyle z jakości imprezy, ile mniejszej liczby gości.

Według branżowych danych wzrost liczby takich par to nie tylko efekt coraz późniejszego zawierania małżeństw, zwłaszcza w dużych miastach, ale również emigracji. Polscy emigranci zarobkowi na Zachodzie z reguły biorą ślub w kraju – ze względu na niższe koszty i rodzinę. Z kolei najwięcej wesel z budżetem powyżej 60 tys. zł jest wśród 20–30-latków, którym najczęściej imprezę finansują rodzice. Ta grupa nie przekracza jednak 8 proc. uczestników badania Wedding.pl, ale właśnie w niej często zdarzają się wystawne, duże wesela na ponad 200 osób, z udziałem zespołów grających na żywo (co kosztuje 5–15 tys. zł), a niekiedy nawet specjalnym koncertem gwiazdy pop czy disco polo za 30–40 tys zł. ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA