fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Strach związany z zamachami terrorystycznymi w turystycznych krajach sprawił, że Polacy coraz częściej zostają w kraju

123RF
Polskie hotele i pensjonaty zyskują na strachu przed zamachami terrorystycznymi na świecie.

Polscy turyści wyraźnie zmieniają kierunki podróży wakacyjnych. Zamiast Egiptu, Tunezji czy Turcji wybierają Grecję, Hiszpanię i Bułgarię. Ale najwięcej i tak odpocznie w kraju.

Wszystko wskazuje na to, że polska turystyka będzie wielkim wygranym na strachu, jaki wywołały zamachy terrorystyczne, a także beneficjentem wzrostu zasobności polskich rodzin, także w związku z programem 500+ i słabego kursu złotego do euro, a  zwłaszcza do dolara. O 370 tys. mniej Polaków niż rok temu deklaruje, że pojedzie na wakacje za granicę. Ale aż o 1,8 miliona więcej, że spędzi wakacje w Polsce – pokazuje badanie opinii społecznej przeprowadzone przez Ipsos dla Mondial Assistance.

Polskie hotele nad Bałtykiem, czy na Mazurach przeżywają stan oblężenia. O ile zwykle Polacy rezerwowali wakacje z miesięcznym wyprzedzeniem, w tym roku już w styczniu i lutym kończyły się najlepsze miejsca. Ceny też poszły w górę. Tym bardziej, że do Polski przyjeżdża coraz więcej zagranicznych gości, dla których nasz kraj jawi się jako miejsce wolne od niebezpieczeństw czyhających w Tunezji, czy Paryżu.

Najbardziej ucierpiała Tunezja – nie ma jej już nawet w pierwszej dwudziestce krajów najchętniej odwiedzanych przez polskich klientów biur podróży, chociaż jeszcze dwa lata temu zajmowała tam piąte miejsce. Również Egipt stracił, według danych Polskiego Związku Organizatorów Turystyki, w ostatnim roku 74 procent klientów z Polski, niewiele mniej Turcja - 65 procent. W ostatnich tygodniach ruch do Turcji nieco się odradzał, wtorkowy zamach w Stambule może jednak pogrzebać szanse tego kraju na dobry wynik w turystyce w tym roku.

Tam, gdzie jeden traci, zyskuje inny. W hierarchii ulubionych miejsc wypoczynku awansowały więc Hiszpania (według Polskiego Związku Organizatorów Turystyki 44 proc. wzrostu), Bułgaria (51 proc.) i Włochy (49 proc. wzrostu). Co ciekawe, na listę dziesięciu najpopularniejszych kierunków pierwszy raz wskoczyła Albania. Najbardziej ulubionym kierunkiem pozostaje w tym roku Grecja, w zeszłym roku odwiedziło ją, według szacunków, 600 tysięcy polskich turystów.

Sprzyjającym czynnikiem jest też większa zamożność społeczeństwa. Badanie Ipsos pokazało nowe możliwości finansowe Polaków. Średnio na wakacje krajowe turysta przeznaczy w tym roku 1490 zł, czyli o 169 zł więcej niż rok wcześniej. Polski budżet na urlop zagraniczny rośnie natomiast do 2922 złotych, o 384 złote.

Na wzrost zamożności klientów liczyły biura podróży. Jednak nie dostosowały liczby miejsc w swoich ofertach do popytu. Jak pokazują dane PZOT, sprzedaż jest mniejsza o 9,5 proc. od tej z zeszłego roku. Powoduje to, że biura muszą opuszczać ceny. – Jeszcze czegoś takiego nie widziałem – przyznaje prezes PZOT Krzysztof Piątek. – Na początku czerwca można było kupić przelot do Grecji z siedmioma noclegami w apartamencie za 399 złotych, a tydzień w trzygwiazdkowym hotelu ze śniadaniami na Cyprze Północnym za 699 złotych.

Niskie ceny jednego dnia na jeden kierunek czy wybrane oferty, wcale nie oznaczają jeszcze, że wszędzie jest tanio. Polski Związek Organizatorów Turystyki porównał dla nas średnie ceny wycieczek wakacyjnych, jakie zapłacili klienci biur podróży w zeszłym roku i w tym (wyjazdy w sezonie letnim, czyli od 1 kwietnia do 31 października kupione do 26 czerwca). Okazuje się, że w te wakacje o 15 proc. tańszy jest wypoczynek w Turcji (średnio 2504 zamiast 2544 zł), a o 12 procent we Włoszech (2352 zł zamiast 2672 zł). Niedużo potaniały też Cypr i Grecja – pierwszy o 2,9 procent (2974 zamiast 2887 zł) a drugi o 1,6 proc. (2544 zamiast 2504 zł).

Pozostałe kierunki z pierwszej dziesiątki mniej lub bardziej zdrożały – Albania o 18,9 procent (z 1786 do 2124 zł), Chorwacja o 6,6, proc. (z 1701 do 1814 zł), Portugalia o 2,8 proc. (z 3498 do 3595 zł), Egipt o 2,7 proc. (z 2219 do 2278 zł, to wynik tego, że miejsc jest dużo mniej niż rok wcześniej), Hiszpania o 2,1 proc. (z 2944 do 3006 zł), a Bułgaria o 0,5 proc. (z 1641 do 1745 zł).

Wyjątkowo liczne wyjazdy Polaków nad Bałtyk czy Mazury to kłopot dla specjalizujących się w turystyce zagranicznej touroperatorów. Jak sobie poradzą, okaże się dopiero po sezonie. Nie ma raczej powodów do obaw, że będą bankrutować. – Poprzedni sezon był dla nich rekordowy, mogły więc odłożyć nieco pieniędzy na czarną godzinę, mają poduszkę, która ich chroni – wyjaśnia prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA