fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firmy otwierające biznes mimo zakazów cieszą się sympatią

Gastronomia to jedna z branż najbardziej dotkniętych lockdownem
PAP
Do właścicieli restauracji, hoteli i siłowni otwierających biznes w czasie lockdownu mogą dołączyć sklepy w galeriach. 45 proc. Polaków nie weźmie im tego za złe.

Firmy handlujące odzieżą i obuwiem coraz bardziej obawiają się, że rząd nie zdejmie restrykcji z galerii handlowych z początkiem lutego. Oznaczałoby to, że ich sklepy w galeriach pozostaną zamknięte. Gromadzący je Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług w apelu skierowanym do rządu zasugerował, że członkowie związku mogą otworzyć sklepy mimo zakazu.

Związek alarmuje

„Wsłuchujemy się z uwagą w głosy naszych członków. Rozumiemy ich determinację. Nie możemy zagwarantować, że powstrzymają się od aktów obywatelskiego nieposłuszeństwa, zwłaszcza mając świadomość, że niektórzy z nich zostali całkowicie i bez jakiejkolwiek winy czy zaniedbania z ich strony pozbawieni środków do życia. Nasze wielokrotne apele o objęcie ich wsparciem pozostały bez odzewu" – napisał ZPPHiU. A Zofia Morbiato, szefowa związku, zapewnia, że udzieli on wsparcia firmom, które wyłamią się z zakazu.

Na razie w akcji #otwieraMY, „uczestniczą" głównie właściciele restauracji, hoteli i pensjonatów czy obiektów sportowych, w tym klubów fitness. Przedsiębiorcy otwierający biznes mimo lockdownu mają relatywnie duże wsparcie społeczne.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę PMR, 45 proc. Polaków wyraża pełne poparcie dla przedsiębiorców, a 37 proc. deklaruje, że rozumie przesłanki protestów, jednak za najważniejszą kwestię uznaje powstrzymanie pandemii. Tylko 6 proc. badanych uważa, że branże objęte zakazem działalności to nie usługi pierwszej potrzeby i powinny pozostać zamknięte do czasu opanowania sytuacji epidemicznej. 12 proc. badanych nie ma wyrobionego na ten temat zdania.

Giganci czekają

Przedstawiciele poszczególnych firm odzieżowych i obuwniczych nie odpowiadają jednoznacznie, czy zamierzają aktywnie przeciwstawiać się zakazom rządu, jeśli zostałyby one przedłużone.

Daria Sulgostowska, rzeczniczka CCC, powiedziała, że jej firma liczy na racjonalne decyzje, czyli na to, że jesteśmy w końcówce lockdownu. Sulgostowska przypomina, że spośród krajów, w których działa grupa, decyzje o poluzowaniu obostrzeń od poniedziałku ogłosiła Bułgaria. – Mamy nadzieję, że tak będzie i w Polsce – mówi rzeczniczka CCC.

Jak podała, obecnie w Polsce działa 140 sklepów CCC, a po uwolnieniu handlu będzie ich dodatkowo 320 oraz 30 salonów szukającego inwestora eobuwie.pl. To w sumie około 500 lokalizacji, podobnie jak przed rokiem.

Z kolei LPP, właściciel marki Reserved, planuje, że od 1 lutego działać będzie w Polsce 876 sklepów stacjonarnych.

– Z racji trwających obostrzeń działa zaledwie 10 proc. z nich. Liczymy, że począwszy od 1 lutego podjęta zostanie decyzja o ponownym otwarciu centrów handlowych, wówczas uruchomimy wszystkie nasze salony stacjonarne w Polsce – mówi Monika Wszeborowska, rzeczniczka LPP.

Za granicą sklepy grupy pozostaną zamknięte w takich krajach, jak Wielka Brytania czy Niemcy. Według Wszeborowskiej, w tych krajach lockdown może potrwać przynajmniej do połowy lutego, – Tymczasem na takich rynkach, jak Rosja, Ukraina, Rumunia czy Węgry, gdzie posiadamy nasze sklepy, handel detaliczny działa już dziś na podobnych zasadach jak w Polsce przed ogłoszeniem lockdownu, czyli w pełnym reżimie sanitarnym – poinformowała.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA