fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki żądają opłat od frankowiczów

Adobe Stock
Spór klientów i kredytodawców wchodzi w kolejną fazę. Banki domagają się by kredytobiorcy płacili za korzystanie z kapitału w razie unieważnienia umowy. UOKiK rozważa wszczęcie postępowania.

mBank wysyła wezwania do zapłaty do klientów mających frankowy kredyt mieszkaniowy, którzy są bliscy unieważnienia umowy lub którzy już osiągnęli w sądzie taki wyrok (także prawomocny).

Czytaj także: Frankowicze wygrywają w sądach

Trzeba się rozliczyć

Bank domaga się całego wypłaconego klientom kapitału w złotych (z dnia udzielenia) oraz kwoty stanowiącej wartość „świadczenia banku na rzecz klienta" polegającego na umożliwieniu korzystania z kapitału. Ta druga część budzi spore kontrowersje, ciekawy jest też sposób obliczania tej kwoty. Bank uznał, że każda rata kapitałowo-odsetkowa płacona przez klienta pomniejszała kwotę kapitału, z której korzystali klienci. Aby wycenić koszt tego świadczenia, bank przyjął publikowane przez NBP oprocentowanie kredytów mieszkaniowych w złotych zabezpieczonych hipoteką. Jednego z klientów mBank wezwał do zapłaty kapitału i opłaty za korzystanie z niego w terminie 21 dni.

mBank odpowiada, że w pierwszej kolejności wysyłał wezwania do klientów, wobec których zapadły prawomocne wyroki, i do tych, którzy kwestionując ważność umowy, zaprzestali spłat, i którym wypowiedział umowy (prawomocnych wyroków jest wciąż mało, więc nie jest to masowa akcja).

– Bank respektuje prawomocne wyroki stwierdzające nieważność umowy, dlatego planujemy pozwać osoby, co do których takie wyroki zapadły. Z zastrzeżeniem, że ocena ważności umowy może być jeszcze zmieniona w niektórych sprawach przez Sąd Najwyższy. W przypadku klientów, którzy zaprzestali spłaty, a nie zapadł wyrok stwierdzający nieważność, roszczenia banku oparte na nieważności będą zgłaszane w pozwie jako ewentualne: w pierwszej kolejności bank domaga się rozliczenia z tytułu umowy, a jedynie w razie uznania nieważności umowy przez sąd – rozliczenia z tytułu nieważności – odpowiada biuro prasowe mBanku.

Podkreśla, że nie są to propozycje ugodowe, lecz jedynie konsekwencja tego, że wyrok sądu II instancji jest prawomocny i należy go wykonać. Dodaje, że wyroki w tych sprawach nie rozstrzygnęły na razie zasad rozliczenia stron w razie nieważności umowy i orzecznictwo nie wypracowało jednolitego rozwiązania. mBank podkreśla, że nie uznaje nieważności umów i żadne roszczenia z tego tytułu nie są przez niego akceptowane. Jego zdaniem umowy są ważne i wykonalne. Zaznacza, że nie zostało rozstrzygnięte, czy bankowi przysługuje również roszczenie o opłatę za korzystanie przez klienta z kapitału, ale wyjaśnia, że zamierza dochodzić tego roszczenia. mBank przekonuje, że jego roszczenia są wyważone i opłata za kapitał obliczana jest tak, jakby klient zaciągnął hipotekę w złotych. Zwraca uwagę, że Sąd Najwyższy w wyroku z 11 grudnia 2019 r. (V CSK 382/18) nie wykluczył takiego uprawnienia banku.

UOKiK bierze pod lupę

Przeciwnego zdania są m.in. rzecznik finansowy czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który informuje, że otrzymuje sygnały w sprawie mBanku. – Pragnę podkreślić, że stanowisko UOKiK w sprawie opłat za korzystanie z kapitału nie uległo zmianie. Pobieranie opłat za korzystanie z kapitału w razie unieważnienia umowy z powodu klauzul niedozwolonych nie ma podstaw prawnych na gruncie prawa polskiego i unijnego – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Ocenia, że unieważnienie, jeśli jest konsekwencją stosowania przez banki klauzul niedozwolonych, nie może nieść ze sobą konsekwencji w postaci obciążania konsumentów opłatami za korzystanie z kapitału. – To przedsiębiorca ponosi pełne konsekwencje stosowania przez niego klauzul niedozwolonych. Takie stanowisko wynika również z orzecznictwa TSUE – zaznacza Chróstny.

Dodaje, że banki jako instytucje zaufania publicznego mają obowiązek nie tylko przestrzegać przepisów prawa, ale też wykazywać się najwyższą starannością o relacje i dobro swoich klientów.

– Niedopuszczalne są agresywne działania wymierzone w kredytobiorców. Stanowczo się temu sprzeciwiam. Zażądałem wyjaśnień od mBanku, który próbuje od konsumentów uzyskać wynagrodzenie za kapitał, nie mając do tego podstaw prawnych. UOKiK stoi i zawsze będzie stał po stronie konsumentów. W zależności od otrzymanych wyjaśnień nie wykluczam wszczęcia postępowania w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów i skorzystania z możliwości zastosowania sankcji finansowej wobec zarządzających – mówi prezes UOKiK.

Kilka dni temu rzecznik finansowy Jerzy Golecki przystąpił do sprawy sądowej, w której klienci Santander Banku będą się bronili przed roszczeniem o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Takich spraw będzie przybywać, bo frankowych spraw sądowych jest coraz więcej, zdecydowaną większość wygrywają klienci, a mniej więcej 70 proc. korzystnych dla nich wyroków stanowią unieważnienia umów.

RF wskazuje, że wspomniana umowa Santandera zawiera klauzule waloryzacyjne stanowiące niedozwolone postanowienia umowne. – Dlatego istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zostanie uznana przez sąd za nieważną. W takiej sytuacji nie może być mowy o żądaniu wynagrodzenia za korzystanie z kapitału – uważa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA