Porażka w ćwierćfinale oznacza, że Świątek nie obroni drugiego miejsca w rankingu WTA. Przesądziło o tym zwycięstwo Jeleny Rybakiny z Jessicą Pegulą. Zwycięstwo Kazaszki i jej awans do półfinału oznacza, że to ona po zakończeniu turnieju zostanie drugą rakietą świata.
Turniej WTA w Indian Wells: Dlaczego zwycięstwo nad Eliną Switoliną było dla Igi Świątek tak ważne?
Porażka ze Switoliną oznacza, że Świątek pozostaje bez zwycięstwa nad zawodniczką z czołowej „10” rankingu WTA od ubiegłorocznych WTA Finals (w czasie tego turnieju raszynianka wygrała 6:1, 6:2 z Madison Keys).
Czytaj więcej
Kamil Majchrzak postawił się Novakowi Djokoviciowi, ale pożegnał się z Indian Wells. Do trzeciej rundy turnieju awansowała Iga Świątek i będzie mia...
Wydawało się, że turniej w Indian Wells będzie przełomem dla Świątek – w drodze do ćwierćfinału pewnie wygrała m.in. z Karoliną Muchovą, trzynastą rakietą świata. W meczu ze Switoliną Świątek miała wreszcie udowodnić, że nadal umie wygrywać z najlepszymi tenisistkami świata (Ukrainka zajmuje 9. miejsce w rankingu WTA).
Wygrana była ważna również dlatego, że pokonując Ukrainkę Świątek obroniłaby punkty zdobyte przed rokiem w Indian Wells – wówczas dotarła do półfinału turnieju, w którym przegrała z późniejszą zwyciężczynią Mirrą Andriejewą.
Iga Świątek kontra Elina Switolina: Huśtawka nastrojów w Indian Wells. Zaczęło się źle i skończyło się źle
Pierwszy set rozgrywanego w upale (w momencie rozpoczęcia pojedynku temperatura w cieniu wynosiła nawet 33 stopnie Celsjusza) pojedynku zaczął się jednak bardzo źle dla Świątek – dwa razy dała się przełamać, a jej serwis pozostawiał wiele do życzenia. Ostatecznie Ukraince potrzeba było 40 minut, by zakończyć seta wynikiem 6:2.
W drugim secie Świątek zagrała bardziej ofensywnie i to przyniosło jej sukces. Polka wyszła na prowadzenie 4:1 i mogła je nawet powiększyć, ale nie wykorzystała szansy na przełamanie. W tym momencie Switolina zaczęła wracać do gry – wygrała trzy kolejne gemy i wyrównała wynik seta. Świątek zapanowała jednak nad nerwami i w dwóch decydujących gemach była lepsza od Ukrainki. 6:4 i 1:1 w setach. O wszystkim miał zdecydować trzeci set.
W trzecim secie gra była wyrównana do stanu 4:4. Wtedy jednak Świątek dała się przełamać, co skwitowała uchwyconym przez mikrofony gniewnym okrzykiem. Switolina nie wypuściła szansy z rąk – i wykorzystała własne podanie, by zakończyć pojedynek wynikiem 6:4 w trzecim secie i 2:1 w setach.