Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakimi umiejętnościami wyróżnia się Oskar Pietuszewski na tle innych piłkarzy?
- Jakie warunki finansowe oraz zapisy kontraktowe towarzyszyły przejściu Oskara Pietuszewskiego do FC Porto?
- Czy Oskar Pietuszewski otrzyma szansę debiutu w pierwszej reprezentacji Polski podczas nadchodzących baraży o mistrzostwa świata?
Polski futbol nie ma zbyt wielu takich piłkarzy: przebojowych, grających z polotem, którzy nie boją się wziąć na siebie odpowiedzialności w najważniejszych momentach. Wychowanek Jagiellonii Białystok jest właśnie takim zawodnikiem i pokazuje to w jednym z największych europejskich klubów.
Do FC Porto Pietuszewski przeniósł się zimą, a Portugalczycy wydali na niego ledwie 8 mln euro. Jak na dzisiejsze standardy i skalę talentu, którą polski skrzydłowy pokazuje, to niewielkie pieniądze, zwłaszcza że portugalski klub zapewnił sobie klauzulę odstępnego w wysokości 60 mln euro. Porto podpisało z nim kontrakt do 2029 r., bo na dłuższą umowę z niepełnoletnim zawodnikiem nie pozwalały przepisy.
Czytaj więcej
Barcelona rzutem na taśmę zremisowała na wyjeździe z Newcastle 1:1. W ostatniej akcji meczu rzut karny wykorzystał Lamine Yamal. Robert Lewandowski...
Piszą o nim „nowy Lewandowski”. Kim jest Oskar Pietuszewski?
17-letni skrzydłowy rozegrał w nowym klubie ledwie siedem ligowych spotkań, a już zdążył zdobyć dwie bramki i dołożyć dwie asysty. Gol, którego strzelił w ostatni weekend Benfice, wzbudził zachwyt w Europie. Pietuszewski popędził na bramkę rywali, ograł Nicolasa Otamendiego i strzelił lewą nogą nie do obrony. Brawa wzbudziło nie tylko samo trafienie, ale też fakt, że Polak wręcz ośmieszył argentyńskiego mistrza świata, który po jego zwodach padł na murawę. Nic dziwnego, że został wybrany piłkarzem tygodnia w portugalskiej ekstraklasie. Pod wrażeniem na pewno był także Jose Mourinho, który jest obecnie trenerem Benfiki.
Dziennikarz „Mundo Deportivo” Fernando Gabarro porównał akcję Pietuszewskiego do zagrania Lionela Messiego, który zwodem położył kiedyś na murawie Jerome'a Boatenga (tak się składa, że w tamtym momencie to był również mistrz świata z reprezentacją Niemiec).
O Pietuszewskim pisze też prestiżowy serwis Goal.com, który uznał Polaka za jednego z najlepszych młodych zawodników w Europie. Goal.com nazywa także skrzydłowego Porto „nowym Lewandowskim” – nie tyle ze względu na charakterystykę, co na poziom, na który może się kiedyś wspiąć i na rolę, jaką może odegrać w polskim futbolu.
Czytaj więcej
Niedzielne wybory prezesa Barcelony mogą być kluczowe dla dalszych losów Roberta Lewandowskiego w katalońskim klubie.
Oskar Pietuszewski. Obserwowała go nawet Barcelona
Oczywiście, u Pietuszewskiego rzucała się w oczy szybkość, siła i dynamika, bo bez tego trudno jest zrobić karierę, ale z Lewandowskim, którego poziom może kiedyś osiągnąć, łączy go na pewno jedno: niesamowita chęć doskonalenia się, którą pokazywał już na samym początku swojej przygody z piłką.
– Brał piłkę i widać było, że wszystko, w tym dryblingi, próbuje wykonywać w pełnym biegu. Na początku czasami zdarzała się u niego frustracja, wybuchały emocje, bo przecież nie był mistrzem świata i piłka mu uciekała, albo przeciwnik zdążył jeszcze wsadzić gdzieś nogę i go zatrzymać. Oskar miał w sobie jednak tyle samozaparcia i chęci do gry, że ciągle starał się poprawiać i w końcu był zadowolony, że mu wychodzi – wspomina w rozmowie z „Rzeczpospolitą” jeden z jego pierwszych trenerów w Jagiellonii, Rafał Muczyński.
Czytaj więcej
Kibice na Santiago Bernabeu obejrzeli show Federico Valverde, który zdobył hattricka. Zwycięstwo 3:0 bardzo przybliża Real Madryt do ćwierćfinału L...
Może kiedyś połączy go z Lewandowskim jeszcze jedno, czyli gra dla Barcelony. Podobno 17-latek z Polski był już obserwowany przez skautów z Katalonii. Sam Pietuszewski marzy o tym, żeby kiedyś wystąpić w barwach tego klubu. Opowiadał o tym kilka lat temu dla strony internetowej Jagiellonii, jednocześnie wskazując, że jego idolem jest Leo Messi. Wtedy brzmiało to trochę jak science-fiction, ale kto wie, czy już niebawem to marzenie się nie spełni. A Pietuszewski jest najlepszym dowodem na to, że warto marzyć i nie bać się mówić o swoich celach.
Kiedy już zaczął grać w piłkę z dorosłymi, to nie czuł respektu do silniejszych i bardziej doświadczonych rywali. Po prostu brał piłkę i robił to, co umie najlepiej, czyli dryblował i pędził na bramkę, bez różnicy, czy to w PKO BP Ekstraklasie, czy w Lidze Konferencji. I zawsze chciał wygrywać.
Czytaj więcej
Lech Poznań w 1/8 finału Ligi Konferencji przegrał 1:3 z Szachtarem Donieck po trzech golach Brazylijczyków. Rewanż odbędzie się za tydzień w Krako...
– Nigdy nie mógł się pogodzić z porażką. Już jako mały chłopiec był bardzo zły, kiedy przegrywaliśmy, i przejawiało się to w jego reakcjach. Zdarzały mu się dyskusje z przeciwnikami. Czasem siatka pękała, bo tyle siły i złości wkładał w uderzenie, albo przeciwnik musiał być opatrywany po jego ostrych wejściach. To nie było złośliwe, po prostu tak bardzo przeżywał porażki. Czasem zdarzyło mu się nawet rozpłakać. Można to było poznać po zaparowanych okularach, w których grał przez pewien czas. Pamiętam, że kiedyś przegrywaliśmy 0:3, do końca meczu zostało 10 sekund, inni czekali już na gwizdek, a on i tak pędził po piłkę, ustawiał ją na linii, żeby wznowić grę i jeszcze zrobić coś pozytywnego – mówi trener Muczyński.
Trzeba też oddać trenerowi Adrianowi Siemieńcowi, że nie bał się postawić na młodego chłopaka i dawał mu szansę w kolejnych meczach, chociaż Jagiellonia walczyła o miejsce na podium i rywalizowała w europejskich pucharach.
Kadra na baraże o mundial. Czy Jan Urban powoła Oskara Pietuszewskiego?
Pietuszewski ciągle czeka na powołanie do pierwszej reprezentacji Polski, a selekcjoner Jan Urban do tej pory wypowiadał się na ten temat bardzo ostrożnie. Teraz jednak wygląda na to, że 17-latek może dostać szansę w meczach barażowych o udział w mistrzostwach świata. Poniekąd potwierdził to selekcjoner kadry do lat 21 Jerzy Brzęczek, który stwierdził, że on Pietuszewskiemu chyba powołania nie wyśle.
Zostaje więc tylko jedna możliwość: zaproszenie od Jana Urbana i walka o miejsce w pierwszej reprezentacji. W grze o bilety na mundial Polacy najpierw podejmą na PGE Narodowym Albanię (26 marca), a jeśli wygrają, to pięć dni później zmierzą się na wyjeździe ze zwycięzcą pary Ukraina – Szwecja. Pietuszewski pokazuje, że jest gotów na takie wyzwania.