Aston Martin ogłosił redukcję zatrudnienia o 20 proc., a prezes Adrian Hallmark przyznaje, że polityka handlowa administracji Donalda Trumpa była istotnym elementem problemu. Rok finansowy 2025 trudno uznać za udany. Przychody spadły o 21 proc., do poziomu 1,7 mld dol. Strata netto sięgnęła 665 mln dol. Produkcja również wyraźnie wyhamowała – z taśm zjechało 5448 samochodów, czyli o 10 proc. mniej niż rok wcześniej i znacznie mniej niż ponad 6600 aut dwa lata temu. W segmencie marek niszowych, operujących bez wsparcia wielkiego koncernu–matki, każda turbulencja odczuwalna jest podwójnie. A 2025 r. zafundował ich aż nadto.

Aston Martin DB12 Volante

Aston Martin DB12 Volante

Foto: Materiały prasowe

Cła jak betonowa ściana – amerykański rynek pod znakiem zapytania

„Bezprecedensowe napięcia geopolityczne i presja makroekonomiczna, w tym podwyższone cła w USA i Chinach, obciążyły nasze wyniki” – przyznał Hallmark.

Nowe amerykańskie regulacje importowe, wprowadzone wkrótce po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu, okazały się na tyle dotkliwe, że producent z Gaydon czasowo wstrzymał wysyłkę aut do USA. Ostatecznie brytyjski premier Keir Starmer wynegocjował porozumienie z Waszyngtonem, ale finansowe konsekwencje zdążyły się skumulować. Hallmark w rozmowie z Bloomberg nie owijał w bawełnę: firma planowała osiągnąć próg rentowności w 2025 r. Rzeczywistość zweryfikowała te założenia.

Chiny przestały być bezpieczną przystanią. Segment ultra–luksusowy wyraźnie ostygł, szczególnie dla zachodnich marek. Sprzedaż w regionie Azji i Pacyfiku spadła o 21 proc., co dla producenta operującego na relatywnie niewielkich wolumenach jest ciosem odczuwalnym natychmiast.

Aston Martin Vanquish Volante

Aston Martin Vanquish Volante

Foto: Materiały prasowe

Elektryfikacja na pauzie. Budżet rozwojowy pod nożem

W odpowiedzi spółka sięga po klasyczne narzędzia restrukturyzacyjne. Zwolnienie co piątego pracownika ma przynieść około 54 mln dol. oszczędności rocznie. Jednocześnie sam proces transformacji pochłonie około 20 mln dol.

Czytaj więcej

Wielki powrót diesla. Stellantis zmienia kurs i stawia na silniki wysokoprężne

Kolejny krok to rewizja planów elektryfikacji. Pięcioletni budżet rozwojowy zostanie ograniczony z 2,7 mld dol. do 2,3 mld dol. W praktyce oznacza to jedno: projekty w pełni elektryczne schodzą na dalszy plan. W czasach niepewności łatwiej sprzedać rasowe V8 z domieszką hybrydy niż w pełni elektrycznego grand tourera za kilkaset tysięcy dol.

Aston Martin Valhalla

Aston Martin Valhalla

Foto: Materiały prasowe

Valhalla – hybrydowy manifest i promyk nadziei

Do produkcji trafiła hybrydowa Valhalla – technologiczny manifest marki i jeden z najbardziej zaawansowanych projektów w jej historii. W czwartym kwartale dostarczono klientom 152 egzemplarze, z czego jedna sztuka trafiła do Polski. W 2026 r. planowanych jest kolejnych 500 aut.

Dla firmy o tak ograniczonej skali działalności każdy egzemplarz ma znaczenie. Jeśli Valhalla spełni pokładane w niej nadzieje, może stać się nie tylko halo–carem, lecz także realnym wsparciem dla wyników finansowych.