Eksplozja pod Puławami to wciąż jeden z głównych tematów, jeśli chodzi o zainteresowanie polskich internautów i wyszukiwanie w sieci. Podobnie jak wybuch, dywersja czy  kolej.

Sabotaż na torach

Utrzymujące się zainteresowanie tematem to także efekt nowych informacji. Według RMF FM eksplozja miała zostać wywołana zdalnie, przy użyciu telefonów komórkowych. Na miejscu zabezpieczono urządzenia wraz z kartami SIM od polskiego operatora. Ich rejestracja prowadzi do konkretnego paszportu, choć służby podkreślają, że osoba ta nie musi być bezpośrednio związana z dywersją. Sam trop uznano za "bardzo ważny" dla ustalenia sprawców.

Czytaj więcej

Donald Tusk: Ustaliliśmy sprawców aktu dywersji na kolei

Prokuratura Krajowa wszczęła postępowanie w sprawie sabotażu, za który grozi od 10 lat więzienia do dożywocia. Utworzono specjalny zespół – prokuratorów, funkcjonariuszy CBŚP i ABW. Ich zadaniem jest ustalenie, kto miał zdalnie zdetonować ładunki.

Powrót rosyjskich dronów

Do najmocniej zyskujących na popularności haseł według Google Trends wróciły też rosyjskie drony. Generał broni Maciej Klisz podał, że w nocy z 9 na 10 września, gdy polska przestrzeń powietrzna została naruszona przez rosyjskie drony, zagrożenie było poważniejsze, niż sugerowały wcześniejsze doniesienia. Część z tych obiektów przenosiła materiały wybuchowe.

Według nowych informacji w nocy z 9 na 10 września w kierunku Polski leciało z Ukrainy nawet kilkaset rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych. Liczba ta jest tak duża, bo Dowództwo Operacyjne traktuje każdy obiekt zmierzający na zachód jako potencjalne zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej. Część dronów minęła Kijów i znalazła się na zachodniej Ukrainie.

Ta treść jest częścią płatnego partnerstwa z Google mającego na celu promocję Google Trends