– Władze chcą budować parkingi „Parkuj i jedź”. Dlaczego jednak tak mało inwestują w rozwój komunikacji, do której kierowcy mają się przesiadać? – pyta Maciej Sulmicki z Zielonego Mazowsza.

Dzisiaj w samo południe ekolodzy zorganizują konferencję obok parkingu „Parkuj i jedź” na Połczyńskiej. W jego sąsiedztwie nie ma stacji kolejowej, planowana linia metra została przesunięta pod ul. Górczewską, a korki tworzą się dużo wcześniej – w rejonie Lazurowej.

W efekcie spośród 500 miejsc zajętych jest tam zwykle ok. dziesięciu. Jak podał Zarząd Transportu Miejskiego, w listopadzie padł rekord: jednego dnia zaparkowało... 20 kierowców. Przypomnijmy, że budowa postoju kosztowała prawie 6 mln zł.

ZTM twierdzi, że drugi etap „Parkuj i jedź” został pomyślany lepiej. Oto proponowane lokalizacje:

? w al. Krakowskiej przy pętli tramwajowej

? przy stacjach metra: Kabaty, Stokłosy i Ursynów

? przy stacjach PKP: Rembertów, Wawer, Wesoła, Anin, Falenica, Żerań i Ursus-Niedźwiadek (w planach).

Zielone Mazowsze nie zostawia na większości z tych pomysłów suchej nitki.

Sulmicki wylicza: – Jadący al. Krakowską mają przy pętli dla tramwajów największe korki za sobą. Na Kabatach przy Tesco już istnieje parking, na którym znajdziemy dużo wolnych miejsc. A pociągi kursują za rzadko i są tak przepełnione, że w godzinach szczytu trudno do nich wsiąść.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Ekolodzy proponują odwrócenie kolejności inwestycji: najpierw zakup nowoczesnych pociągów i budowa drugiej linii metra, a potem sieć „Parkuj i jedź”.

– Gdybyśmy przyjęli ten sposób rozumowania, należałoby usiąść i bezczynnie czekać – ironizuje Michał Dąbrowski z ZTM. – Należy robić obie rzeczy jednocześnie, zwłaszcza że to zupełnie inna skala wydatków.

Dla porównania; centralny odcinek drugiej linii metra będzie kosztował ponad 3 mld zł, podczas gdy na „Parkuj i jedź” władze przewidują wydać do 2015 roku 90 mln zł (44 mln zł ma pochodzić z UE).