Reklama

Niemieckie uczelnie zwalniały agentów

Profesor Wolszczan nie może wiedzieć, że nie szkodził - mówi Joachim Gauck, były szef Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi w Berlinie

Aktualizacja: 07.10.2008 14:16 Publikacja: 07.10.2008 05:00

Joachim Gauck

Joachim Gauck

Foto: Rzeczpospolita, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

[b]Rz: Czy wśród naukowców z byłego NRD byli tacy, którzy podczas wyjazdów za granicę donosili komunistycznym służbom na swych kolegów? [/b]

Joachim Gauck: Były takie przypadki. Werbował ich enerdowski wywiad. Dokładne liczby nie są znane, bo archiwa nie istnieją. Podczas obrad niemieckiego okrągłego stołu w 1989 roku podjęto decyzję o samorozwiązaniu Głównego Zarządu Wywiadu Stasi, instytucji, która zajmowała się szpiegostwem za granicą. To pozwoliło na zniszczenie prawie wszystkich istniejących teczek i dokumentów. Teraz nie da się już z pewnością stwierdzić kto, gdzie i na kogo donosił.

[b]Kilku naukowców zostało jednak zdemaskowanych jako TW.[/b]

Nawet wielu. Jednak głównie na uczelniach byłego NRD oraz w zachodnich Niemczech. Nie jest mi znany ani jeden przypadek, żeby naukowiec pracujący na jednym z uniwersytetów w Europie Zachodniej czy USA został po 1989 roku zdemaskowany jako tajny współpracownik i zwolniony z pracy. Nikomu nie przychodziło tam do głowy, by sprawdzać przeszłość pracowników naukowych. Z tej możliwość korzystały jednak uczelnie i instytuty naukowe w zjednoczonych Niemczech. Po udowodnieniu naukowcowi współpracy uniwersytet miał prawo go zwolnić. Wiele uczelni skorzystało z tego prawa.

[b]Czy Amerykanie zwracali się do urzędu Gaucka o wyjaśnienie spraw naukowców z byłego NRD, żeby wydalić ich z USA, bo kłamali w formularzach wizowych? [/b]

Reklama
Reklama

Nic mi o tym nie wiadomo. Sprawa profesora Wolszczana wydaje mi się dość niezwykła, bo on został za granicą na stałe. Zwykle było tak: zwerbowany agent jeździł za granicę na rok czy dwa, a po powrocie sporządzał raport. Niektórzy byli zastraszani, inni chętnie się godzili.

[b]Czy zdarzało się, że polscy naukowcy wyjeżdżający za granicę, na przykład do zachodnich Niemiec, byli werbowani przez Stasi?[/b]

Tego nie wiem. Ale wiem, że raporty sporządzane przez polskich naukowców o zagranicznych pobytach były przekazywane Stasi. Szczególnie w latach 80. kwitła współpraca między peerelowskimi i enerdowskimi służbami. Zapewne raporty profesora Wolszczana trafiały do służb NRD.

[b]Profesor Wolszczan argumentuje, że nikomu nie szkodził.[/b]

Pisząc raporty, nie wiedział, do czego zostaną później wykorzystane. Dlatego nie może też wiedzieć, czy komuś zaszkodził, czy nie.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama