Czy po pięciu latach przerwy do Pałacu Prezydenckiego ponownie wprowadzi się Aleksander Kwaśniewski? Niewykluczone. Jednak musiałby wystąpić w nowej roli „pierwszego małżonka”. Jak wynika z sondażu GfK Polonia dla „Rz”, jego żona Jolanta mogłaby liczyć na spore poparcie w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.
Na byłą pierwszą damę, gdyby w drugiej turze walczyła z Donaldem Tuskiem, chce głosować aż 47 proc. ankietowanych i to ona wyrasta na najpoważniejszą rywalkę dla premiera.
Czy SLD będzie namawiał Jolantę Kwaśniewską do startu w wyborach? – Na pewno taka rozmowa i pytanie do pani prezydentowej padnie – zapowiada lider Sojuszu Grzegorz Napieralski.
– Pytanie tylko, czy taką kandydaturę można traktować poważnie – zastanawia się politolog Artur Wołek z Polskiej Akademii Nauk. – Jolanta Kwaśniewska już pięć lat temu była przymierzana do kandydowania, ale nie zdecydowała się na udział w wyścigu.
– Można powiedzieć, że Kwaśniewska świeci odbitym blaskiem swojego męża – uważa politolog Jacek Kloczkowski z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej. – Co więcej, nie imają się jej wszystkie afery związane z wypełnianiem urzędu przez Kwaśniewskiego. Kojarzy się Polakom tylko z pozytywnymi wydarzeniami, takimi jak wizyty zagraniczne czy działalność charytatywna.
Jak wypadłby pojedynek Tuska z obecnym prezydentem? Na szefa rządu chce głosować 74 proc. wyborców. Lech Kaczyński może liczyć zaledwie na 26 proc. poparcia. – PiS ma problem. Z jednej strony nie może nie wystawić obecnego prezydenta. Z drugiej wie, że jego szanse na zwycięstwo są minimalne. Ma zbyt duży elektorat negatywny – zaznacza Kloczkowski.
[wyimek] PiS nie może nie wystawić Lecha Kaczyńskiego, ale wie, że jego szanse są minimalne - Jacek Kloczkowski, politolog[/wyimek]
Jednak w PiS nie widać innego kandydata, który mógłby zagrozić Tuskowi. Nawet były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w takim starciu może liczyć na 31 proc. głosów.
– Nie przejmujemy się sondażami – deklaruje jednak europoseł PiS Ryszard Czarnecki. – Według badań z 2005 r. Donald Tusk miał wygrać z Lechem Kaczyńskim 20 proc., a przegrał kilkoma.
Czarnecki jest przekonany, że tym razem również w drugiej turze zmierzą się Tusk z Kaczyńskim. – A wynik pozostaje sprawą otwartą – dodaje.
Gdyby lewicy nie udało się przekonać do kandydowania Jolanty Kwaśniewskiej, to czeka ją trudna decyzja wyboru kandydata. Włodzimierz Cimoszewicz przegrywa z obecnym premierem w stosunku 33 do 67, Jerzy Szmajdziński 14 do 86, a Ryszard Kalisz 13 do 87.
Na szanse w starciu z Tuskiem nie mają też co liczyć: wicepremier i lider PSL Waldemar Pawlak (przegrywa 16 do 84), były premier Jerzy Buzek (27 do 73) oraz jeden z założycieli PO Andrzej Olechowski (25 do 75).
– Olechowski mógłby zostać czarnym koniem wyścigu, pod warunkiem że udałoby mu się wykreować na lepszą wersję Tuska – uważa Wołek. – Potrzeba na to jednak wiele ciężkiej pracy i dużo pieniędzy.
Politycy PO mimo zadowolenia z wyników zachowują ostrożność. – To są tylko sondaże. Bardzo miłe, ale sondaże – mówi Małgorzata Kidawa-Błońska. – Pokazują jednak wyraźnie, że Donald Tusk jest liderem i cieszy się olbrzymim poparciem społecznym. Nie oznacza to jednak, że mamy zamiar spocząć na laurach.
[ramka][i]Rozmowa[/i]
[srodtytul]Na miejscu PO nie otwierałbym szampana[/srodtytul]
>dr Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego
[b]Rz: Czy Donald Tusk już może się czuć zwycięzcą wyborów prezydenckich?[/b]
Jarosław Flis: Jest faworytem. Pamiętajmy jednak, że przez rok w polskiej polityce może się jeszcze wiele wydarzyć. Dlatego, mimo świetnych wyników sondażowych, na miejscu polityków PO nie otwierałbym jeszcze szampana.
[b]Ale w sondażu „Rz” premier wygrywa niezależnie od tego, czy są to politycy prawicy czy lewicy.[/b]
Na korzyść Tuska przemawia fakt, że jest politykiem z partyjnego centrum. Dlatego, jeśli wyborcy Lecha Kaczyńskiego muszą się zdecydować na wybór w drugiej turze między Tuskiem a np. Cimoszewiczem, to z bólem serca wybierają obecnego premiera. Podobnie wyborcy lewicy w rywalizacji między Tuskiem a Kaczyńskim. Stawia to premiera w komfortowej sytuacji. Nie ma innego kandydata, którego byłoby w stanie zaakceptować tak wielu Polaków.
[b]Czy czarnym koniem wyborów może okazać się Jolanta Kwaśniewska? [/b]
Na jej korzyść przemawia fakt, że nie jest uwikłana w bieżące spory polityczne. Była też przez Polaków zawsze bardzo lubiana. Problem w tym, czy nadaje się do tej rywalizacji. Pamiętajmy o przykładach Hanny Gronkiewicz-Waltz z 1995 roku i Zbigniewa Religi z 2005, którzy – kiedy startowali do wyścigu prezydenckiego – cieszyli się w sondażach olbrzymim poparciem. Z czasem ono zdecydowanie topniało. Jolancie Kwaśniewskiej może też zabraknąć politycznego doświadczenia. Jestem ciekaw, jak poradziłaby sobie w debacie z premierem, kiedy przyszłoby do dyskusji o konkretnych zagadnieniach, np. gospodarczych. Najważniejsze pytanie brzmi jednak, czy Jolanta Kwaśniewska chce startować.[/ramka]