Reklama

Polonia powyżej średniej w Ameryce

Polonusi w Stanach Zjednoczonych są zdecydowanie lepiej wykształceni niż przeciętni Amerykanie i więcej od nich zarabiają

Publikacja: 26.11.2009 23:37

Podczas Parady Pułaskiego w Nowym Jorku (fot: Mike Gladysz)

Podczas Parady Pułaskiego w Nowym Jorku (fot: Mike Gladysz)

Foto: Presschicago

Zarówno poziom wykształcenia, jak i osiąganych przez Amerykanów polskiego pochodzenia zarobków w ciągu ostatnich kilku dekad znacznie wzrósł. Już w latach 70. Polonia osiągnęła amerykańską średnią, dziesięć lat później zaczęła ją przekraczać, a w ciągu ostatnich 20 lat jest już o wiele, wiele wyżej – przekonuje w rozmowie z „Rz” prof. Thaddeus Radzilowski, prezes i współzałożyciel Piast Institute. Ponad 60 procent Polonusów stanowią profesjonaliści, w tym nauczyciele, ale także świetnie zarabiający adwokaci czy lekarze. Zdecydowanie mniejszą grupą są ci, którzy zdecydowali się założyć własny biznes. – To od kilku pokoleń charakterystyczna cecha Polonii. W przeciwieństwie do przedstawicieli innych narodów polscy imigranci nie mieli umiejętności handlowych. Dlatego inwestowali w wykształcenie – wyjaśnia prof. Radzilowski. W awansie społecznym pomogło też Polonii zaangażowanie w budowę związków zawodowych i bardzo wysoki wskaźnik wykształcenia wśród kobiet.

[srodtytul]Z Chicago do Nowego Jorku[/srodtytul]

Z niemal 10 milionów członków Polonii amerykańskiej około 95 procent to ludzie urodzeni w Stanach Zjednoczonych, a około 5 procent imigranci z Polski. Te proporcje utrzymują się mniej więcej na stałym poziomie od ostatnich 20 – 30 lat. Rzecz jasna Polonia nie stanowi jednolitej grupy. Dzieli się choćby ze względu na miejsce zamieszkania. Największe skupisko rodaków – Chicago – tradycyjnie kojarzone jest z centrum starszych imigrantów, którzy przyjeżdżali do Stanów Zjednoczonych głównie z południowych terenów Polski w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy. Obecnie mieszka w tym rejonie około 800 tysięcy Polonusów.

– Wciąż obserwujemy, zjawisko łączenia rozbitych wcześniej rodzin – mówi prof. Thaddeus Radzilowski. Tu też działają największe organizacje polonijne, takie jak Związek Narodowy Polski (PNA) czy Kongres Polonii Amerykańskiej.

Drugim największym skupiskiem Polonii jest Detroit, w którym mieszka około pół miliona naszych rodaków. W Filadelfii i Nowym Jorku żyje po ok. 270 tys. Amerykanów pochodzących z kraju nad Wisłą. Nowy Jork jest jednak największym centrum świetnie wykształconych Polaków. – Mieszkają tu zarówno Amerykanie polskiego pochodzenia z drugiego lub trzeciego pokolenia, jak i ogromna liczba nowych imigrantów. W ostatnim czasie zdecydowanie więcej osób wybiera te okolice niż Chicago. Nowy Jork stał się bowiem najważniejszym ośrodkiem dla nowej inteligencji – wyjaśnia prof. Radzilowski.

Reklama
Reklama

Wśród innych amerykańskich metropolii, gdzie żyje wielu członków Polonii, można wymienić choćby Buffalo, Pittsburgh, Milwaukee, Cleveland, Minneapolis, Los Angeles czy Boston.

W amerykańskiej stolicy mieszka zaś niecałe 9 tysięcy Polaków. I zdecydowana większość to osoby przyjezdne, najczęściej profesjonaliści, którzy przeprowadzili się do Waszyngtonu i okolic, bo dostali tam dobrą pracę. – Tutejsza Polonia jest unikalna, ponieważ nie ma tu jednej grupy: tych, którzy przyjechali za chlebem – opowiada „Rz” Zbigniew Okręglak, prezes liczącej około 300 członków Biblioteki Polskiej w Waszyngtonie, który choć w USA jest już 42 lata, wciąż mówi o sobie: „Polak mieszkający w Ameryce”.[srodtytul]Więcej młodych profesjonalistów[/srodtytul]

Zbigniew Okręglak dostrzega, że przez ostatnie 12 – 13 lat odmłodnieli czytelnicy i współpracownicy biblioteki. – Kiedy zaczynałem, średnia wieku w zarządzie przekraczała 60 lat. Teraz ze starej kadry zostały trzy osoby. Olbrzymia liczba młodych osób chce bowiem z nami współpracować – zauważa. Przybywa też młodych polskich profesjonalistów w najważniejszych instytucjach. Prawie 60 Polaków pracuje w Banku Światowym. Niby sporo, ale spoglądając na statystyki zatrudnienia, powinno nas być tu dwu-, trzykrotnie więcej. – Problemy z brakiem dostatecznej reprezentacji mają zwykle podłoże kulturowe. Na przykład Japończykom trudniej jest odnaleźć się w warunkach cywilizacji zachodniej. My takiej bariery nie mamy, wciąż jednak nadrabiamy kilka dekad w „innym świecie” wartości – mówi „Rz” Sebastian Stolorz, doradca dyrektora wykonawczego w Banku Światowym. Z czym największe problemy mają Polacy? Po pierwsze: wciąż z naszymi kompleksami. I to mimo że dziś nie obowiązuje już podział na ludzi pochodzących z Europy Zachodniej i Europy Wschodniej. A wielu Polaków przyjeżdżając do USA nie tylko nie ma kłopotu z funkcjonowaniem w nowym środowisku, ale ma kwalifikacje, które przekraczają ich zakres obowiązków. Takie osoby zajmują stanowiska asystenckie, choć ich wykształcenie i doświadczenie zawodowe pozwalałyby im pracować na stanowiskach menedżerskich. Problem drugi: brak wzajemnego wsparcia i wciąż nie do końca wypleniona polska zawiść. W wielkich międzynarodowych instytucjach widać bowiem bardzo wyraźnie, że wiele narodów aktywnie się wspiera. I choć w przypadku Polaków powoli i to się zmienia, to wciąż pozostajemy tu w tyle za Hindusami, Niemcami czy Francuzami.

[srodtytul]Prestiż polskości[/srodtytul]

Czy Polacy nadal mają powody do kompleksów wynikających z poczucia niższości imigranta z Europy Środkowo-Wschodniej, który nagle trafił do wielkiego świata? – Kiedyś Polak był źle wykształcony, nie mówił dobrze po angielsku, ale udawał, że zapomniał polskiego, i nie był w USA najlepiej postrzegany. Dzisiaj to się już zmieniło – podkreśla Zbigniew Okręglak. – Polska ma za dużo osiągnięć, od obalenia komunizmu poczynając. Bardzo wielu wykształconych Amerykanów zdaje sobie z tego sprawę i w związku z tym wzrósł prestiż Polski i polskości.

Prezes opowiada, że przed 1989 rokiem niektórzy Polacy wstydzili się przyznać, skąd pochodzą, i dążyli do jak najszybszej amerykanizacji swoich dzieci. Dziś otwarcie mówią jednak o polskości. Przybywa też osób z drugiego lub trzeciego pokolenia, które chcą poznać język i kulturę swych rodziców czy dziadków. – Chciałabym się nauczyć polskiego, żeby móc kiedyś pojechać do Polski. Ale nie jest to łatwy język – mówi Melanie Rys, która kilkanaście lat tańczyła w zespole ludowym i potrafi zaśpiewać parę polskich piosenek.

Reklama
Reklama

– Byłoby dobrze, gdyby również w Polsce ludzie chcieli poznać historię Polonii amerykańskiej. Wtedy przekonaliby się, że naprawdę nie jesteśmy grupą ludzi przesiedlonych z położonych gdzieś w górach wiosek, wegetujących w kiepskich amerykańskich dzielnicach i zarabiających na życie w fabrykach przy wyrobie kiełbasy – podsumowuje prof. Radziłowski.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama