[b]Rz: Jak się czuje Justyna po upadku na wtorkowym treningu?[/b]
Aleksander Wierietielny: Poobijana, jęczy, ale żyje. Wszystko będzie dobrze.
[b]Jak do tego doszło?[/b]
Na jednym z ostrych zakrętów. Na tym odcinku trasy, którego Justysia nie lubi, tam, gdzie jest trochę górek i zjazdów. Trasy były trochę oblodzone, no i stało się, przewróciła się na bok.
[b]Pobiegnie dziś w sztafecie?[/b]
Tak, na drugiej zmianie.
Na pierwszej pójdzie Kornelia Marek, później Justysia, Paulina Maciuszek i Sylwia Jaśkowiec.
[b]Kto ustalał skład, pan czy Wiesław Cempa?[/b]
Wspólnie, jeśli chodzi o sztafetę, to chyba normalne.
[b]Niektóre zawodniczki, chociażby Estonka Kristina Smigun, rezygnują z takich startów, oszczędzając siły na sobotni bieg na 30 km...[/b]
Trochę się jej dziwię, że nie chce pomóc koleżankom. Justysia pomoże, tak jak pomogła w Libercu. Zresztą to będzie dla niej znakomite przetarcie przed sobotnim biegiem. Gdyby nie było tego startu w sztafecie, i tak musiałaby wyjść na trasy i swoje pobiec. Niektórzy odpuszczają ten start, ja nie odpuszczam.
[b]Przed rokiem w Libercu polska sztafeta zajęła szóste miejsce. Tu też jest to możliwe?[/b]
Nie wiem. Przewidywanie przyszłości to nie moja specjalność, nie lubię tego robić, zwłaszcza w sporcie, który jest nieprzewidywalny.
[b]W sobotnim biegu na 30 km też trudno wskazać te, które będą walczyć o zwycięstwo?[/b]
Tych, które mają szansę stanąć na podium, jest sporo, osiem, może dziesięć.
A która będzie najmocniejsza, zobaczymy. Na razie bardzo dobrze tu biega Marit Bjoergen, bardzo groźne będą też jej rodaczki: Kristin Steira i Therese Johaug. Do nich dojdą jeszcze Smigun i Włoszka Longa. No i oczywiście Justysia.
[b]Jak trzeba biegać ten maraton?[/b]
Mądrze, najważniejsza jest głowa. Ten bieg zaczyna się po 25. km. O sukcesie lub porażce zadecyduje ostatnie pięć km. Większość nie wytrzyma tempa i trudów tej katorgi. Gdy przyjdzie do decydującej rozgrywki, zostanie ich niewiele.
[b]Co trzeba robić wcześniej: biec spokojnie, nie wychylać się?[/b]
Nie wdawać się w żadne przepychanki, nie szarpać i mieć oczy dookoła głowy.
[b]Zmieni się pogoda, będzie padał śnieg, to dobrze?[/b]
Niedobrze, ale tu z prognozami bywa różnie. To problem serwismenów, mam nadzieję, że dadzą sobie z nim radę. Na razie rozpracowujemy różne rodzaje śniegu. Musimy być przygotowani na wszystko. Nie ma miejsca na błędy, bo niewłaściwie dobrane i źle przygotowane narty to koniec szans na dobry wynik. W tym biegu będzie można dwa razy je zmieniać. Jak będzie taka konieczność, to Justysia oczywiście ten punkt regulaminu wykorzysta.
[b]Pana zdaniem Justyna jest w jeszcze lepszej formie niż w Libercu, gdzie zdobyła trzy medale, w tym dwa złote?[/b]
Nie mam takiej aparatury, by to zmierzyć, ale gdyby nie była, to na tych trasach nie miałaby nic do powiedzenia. Wie pan, ile razy ona płakała właśnie z tego powodu, że jest w tak wyśmienitej formie, a na tych gównianych, nie boję się tego słowa, trasach może nie zdobyć medalu?
[b]Nastawialiście się od razu na 30 km?[/b]
Kto tak powiedział? Najważniejszy był pierwszy bieg na 10 km stylem dowolnym, tak nielubiany przez Justysię. Mówiłem: nie możesz go zawalić, bo później wszystko będzie szło jak po grudzie. I nie zawaliła, nie odpuściła ani metra. Dlatego ma już dwa medale.
[b]Jak mijacie w wiosce Norwegów, to odwracają głowy z powodu tego, co Kowalczyk mówi o Bjoergen?[/b]
Nic z tych rzeczy. Ostatnio za pośrednictwem Szweda Ulffa Olssona, naszego byłego serwismena, rozmawiali z nami i tłumaczyli, że wcale nie chcieli składać protestu i odbierać Justysi medalu. Twierdzili, że wszystko rozdmuchały media.
[b]Polskie czy norweskie?[/b]
Tego nie wiem, ale że było o tym za głośno, to pewne.
[b]Kowalczyk zarzuca Bjoergen i wszystkim biegaczkom chorym na astmę, że leki, które biorą, to wspomaganie...[/b]
Ciężko to skomentować. Pewne jest to, że leki te są na liście środków dopingujących. To twarde leki, wielu cenionych fizjologów mówi, że to mocne wspomaganie. Ale zostawmy to.
[b]Kowalczyk, pana zdaniem, w tej sprawie ma rację?[/b]
Ma. Jeździ pan samochodem? To proszę pod pedał gazu podłożyć klocek i ścigać się z tym, który może docisnąć gaz do dechy.
[b]Efektowne porównanie, ale zapomina pan, że ona z tym klockiem wygrywała z najlepszymi na świecie przed rokiem w Libercu, w styczniu podczas Tour de Ski i w wielu zawodach Pucharu Świata...[/b]
Lała je dlatego, że jest lepsza. Gdyby miała gdzie wykorzystać swoją moc, tu by też tak było.
[b]Polubił już pan te igrzyska?[/b]
To najgorsze igrzyska w moim życiu. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, najgorsze.
[b]Ale przecież Justyna mówi, że dwa medale, które tu zdobyła, to sukces, twierdzi, że jest szczęśliwa. A pan nie jest?[/b]
Medale to nie wszystko. Ważniejsze są honor, uczciwość. A ja na niektórych ludziach zawiodłem się bardzo. To boli i nie daje się cieszyć.
[b]Kto pana tak zranił ?[/b]
Kończmy tę rozmowę. I tak już powiedziałem za dużo.
[i]rozmawiał w Whistler Janusz Pindera[/i]