[b]Rz: Powoli rodzi się polska stand up comedy, gatunek rozrywki znany nam tylko z amerykańskich filmów.[/b]
Wojciech Michnik: Istotą gatunku jest jeden komik na scenie bawiący salę dowcipami, w których nie ma tematów tabu. Nawet pedofilia czy molestowanie seksualne stają się przedmiotem żartów. Bardzo popularna w USA jest Sarah Silverman, komik pochodzenia żydowskiego, która pozwala sobie na żarty z Holokaustu.
Są czarnoskórzy komicy, którzy używają słów obraźliwych dla ich rasy, jakich biały nigdy nie odważyłby się powiedzieć.
Bo stand up polega na testowaniu granic wolności słowa.
[b]Skąd popularność tego gatunku właśnie w USA?[/b]
Ameryka jest mieszanką kulturową i jej mieszkańcy uważają, że spotkania ludzi z różnych kultur dają wiele powodów do śmiechu.
[b]Amerykanie naprawdę się śmieją z różnic kulturowych?[/b]
Więcej nawet. Oni wręcz umierają ze śmiechu. Wielu ludzi przychodzi po to, żeby zostać obrażonym albo się oburzyć na opinie, których nie mogliby wyrazić w pracy albo usłyszeć w telewizji. Często widzowie wdają się w pyskówki z prowadzącym i zdarza się, że wychodzą obrażeni, bo komik się naśmiewał z ich tuszy, zawodu czy pochodzenia.
[b]Każdy może próbować zostać takim komikiem?[/b]
Wielu z nich to domowi żartownisie, którzy zaczynali od pojedynków na żarty w studenckich pubach. Wiele dzisiejszych gwiazd, jak choćby Robin Williams czy Whoopi Goldberg, ze stand up trafiło na wielki ekran.
[i]-rozmawiała Matylda Młocka[/i]